Przypowieść o talentach: Biblia i przedsiębiorcy

 
Pokaż znajomym

Autor | Dodano | Komentarzy: 10
Kategorie: O duszpasterstwie, Pismo Święte, Życie duchowe | Tagi: , , ,

Przypowieści Chrystusa uczą wiekuistych prawd, jednocześnie jednak udzielają nam niezwykle praktycznych nauk o doczesnych przedsięwzięciach. W Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 25, 14-30) znajdujemy przypowieść o talentach. Tak jak wszystkie biblijne przypowieści ma ona wiele znaczeń. Jej istota odnosi się do tego, w jaki sposób korzystać mamy z Bożych łask. W odniesieniu do świata materialnego jest to opowieść o kapitale, inwestycji, przedsiębiorczości i właściwym używaniu bogactwa i środków gospodarczych. Jest też ona jawnym obaleniem zapatrywań ludzi widzących sprzeczność między prosperowaniem w interesach a przykładnym życiem chrześcijanina.

Pewien bogacz przed wyruszeniem w długą podróż przywołał do siebie swych trzech służących. Zażądał, aby podczas jego nieobecności opiekowali się oni jego majątkiem. Krytycznie ocenił osobiste cechy każdego ze sług, tak że dał jednemu z nich pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden — każdemu według zdolności. Po czym wyruszył w drogę.

Przed sługami otworzył się świat możliwości dla ich przedsiębiorczości i inwestycji. Ten sługa, który otrzymał pięć talentów został przedsiębiorcą i zarobił pięć następnych. Ten, który otrzymał dwa, postąpił podobnie i zarobił dwa następne talenty. Trzeci sługa, który otrzymał jeden talent, zakopał własność swego pana w ziemi.

Kiedy pan powrócił, pierwszy podszedł do niego ten, który otrzymał pięć talentów. „Panie,” — rzekł on — „przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”.

„Dobrze, sługo dobry i wierny” — odpowiedział pan. — „Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana.”

Następnie zbliżył się do pana sługa, który otrzymał dwa talenty.  „Panie,” — rzekł on — „Przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Pan nagrodził go w podobny sposób.

Wreszcie podszedł do pana ten, który otrzymał jeden talent.  „Panie,” — powiedział on — „wiedziałem żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność”.

Odpowiedź pana była szybka i surowa: „Sługo zły i gnuśny! Widziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność.”

Pan rozkazał odebrać talent leniwemu słudze i dać temu, który miał ich dziesięć. „Każdemu bowiem, kto ma,” — powiedział pan — „będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz — w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.”

Nie jest to przypowieść, którą byśmy często słyszeli z ambony. W naszych czasach wciąż myśli się w kategoriach etyki socjalistycznej, według której przedsiębiorczość i odnoszenie zysku są podejrzane i nie zasługują na pochwałę. Tymczasem owa przypowieść całkiem jasno łączy znaczenia i nauki etyczne z pojmowaniem odpowiedzialności człowieka w sprawach gospodarki.

Bliższe spojrzenie

Słowo ,,talent” w omawianej przypowieści ma dwa znaczenia. W węższym znaczeniu oznacza ono jednostkę monetarną o największej wartości dla wszystkich czasów. Biblista John R. Donovan SI podaje, że jeden talent równał się 15-letniemu wynagrodzeniu przeciętnego robotnika. Stąd wiemy, że suma dana każdemu słudze była znaczna.

W szerszym znaczeniu pojęcie talent odnosi się do wszystkich darów, jakie Bóg nam dał dla naszego użytku. Definicja ta obejmuje wszystkie dary naturalne, duchowe i materialne. Zaliczają się do nich i nasza natura i dane nam środki — zdrowie, inteligencja i wykształcenie, pieniądze, mienie i szanse.

Jedną z prostych nauk wynikających z przypowieści o talentach jest to, że odnoszenie korzyści z naszych zasobów, rozumu i pracy nie jest niemoralne. Co więcej, w przeciwieństwie do osiągania zysków ponoszenie strat, czyli marnotrawstwo bogactwa, szczególnie z powodu braku inicjatywy, jest postępowaniem złym.

Chrystusowa przypowieść według św. Mateusza implikuje ówczesne rozumienie właściwego sposobu gospodarowania pieniędzmi. Prawo rabiniczne traktowało zakopywanie pieniędzy jako najlepszy sposób zabezpieczenia ich przed kradzieżą. Jeżeli osoba obdarowana pieniędzmi zakopała je zaraz po ich otrzymaniu, była wolna od odpowiedzialności za nie, cokolwiek by się z nimi stało. Przeciwnie było z pieniędzmi zawiązanymi w chusty. Kto pieniądze powierzone zawiązał w chustę, musiał pokryć straty, poniesione z powodu niewłaściwego dbania o depozyt. Jednak w powyższej przypowieści pan sług całkowicie zmienił rabiniczny sposób rozumowania. Uznał on nieużywanie talentu, a więc transakcję o wyniku zerowym pod względem korzyści, za stratę, gdyż uważał, że kapitał winien przynosić zysk. W tym sensie uznał on, że ,,czas to pieniądz (lub korzyść)”.

Przypowieść ta również zawiera lekcję na temat jak powinniśmy używać zdolności i środków danych nam przez Boga. Według Księgi Rodzaju Bóg dał Adamowi ziemię, aby ten po wkładzie pracy korzystnie jej używał. Podobnie w omawianej przypowieści pan oczekiwał, że jego słudzy szukać będą materialnych korzyści: zamiast pasywnego zabezpieczenia otrzymanych pieniędzy mieli je inwestować. Gnuśność sługi, który otrzymał jeden talent, rozgniewała pana. A więc Bóg nakazuje nam używanie naszych talentów do celów produktywnych. Przypowieść ta podkreśla potrzebę pracy i tworzenia jako przeciwieństwo gnuśności.

W poszukiwaniu zabezpieczenia swej przyszłości

Obraz przypowieść o talentach

Przypowieść o talentach

 W ciągu całej historii ludzkości ludzie próbowali tworzyć instytucje, które miały ich chronić przed wysiłkiem i ryzykiem, tak jak próbował tego niefortunny sługa. Wysiłki takie znane są od czasów starożytnych Grecji i Rzymu o rozbudowanych systemach opieki społecznej, aż do totalitaryzmu sowieckiego i do komun luddytów [52] lat 1960-tych. Od czasu do czasu wysiłki te były przyjmowane jako chrześcijańskie rozwiązania problemu niepewnej przyszłości. Jednak w przypowieści o talentach dzielność pierwszego sługi w obliczu nieznanej przyszłości została wynagrodzona poprzez otrzymanie przez niego największej sumy. Zaryzykował on powierzone mu pięć talentów w interesach i przez to zyskał pięć następnych. Byłoby dla niego bezpieczniej zainwestować te pieniądze w banku i zarobić procent od kapitału. Za wiarę w swego pana pozwolono mu zatrzymać to co zostało mu powierzone i to co zarobił oraz zyskał część zadowolenia swego pana.

Omawiana przypowieść implikuje moralny obowiązek stawiania czoła niepewności na drodze przedsiębiorczości. Nikt nie jest w tym lepszy niż przedsiębiorca. Dużo wcześniej niż dowie się, czy uzyska coś ze swej inwestycji czy pomysłu, ryzykuje swój czas i własność. Musi wypłacić wynagrodzenia swym pracownikom zanim jest w stanie upewnić się co do tego, czy właściwie przewidział przyszłe wydarzenia. Tworząc nowe przedsiębiorstwo otwiera on przy tym swoim pracownikom drogę do zarobku i do zdobywania kwalifikacji zawodowych.

Dlaczego więc przedsiębiorcy często bywają piętnowani jako niegodni słudzy Boga? Wielu duchownych myśli i postępuje tak, jak gdyby używanie przez biznesmenów posiadanych środków i talentów w celu realizowania zysku było niemoralne, choć w świetle przypowieści o talentach takie nastawienie do ludzi interesu nie powinno mieć miejsca. Leniwy sługa uniknąłby ponurego losu będąc choćby nieco przedsiębiorczym. Gdyby spróbował zainwestować dane mu pieniądze i nawet stracił część inwestycji, nie zostałby potraktowany tak surowo, gdyż wykazałby się działalnością dla swego pana.

O autorze

Komentarzy: 10

  1. ()

    Piękny artykuł, prowadzę własną firmę ponad 20 lat teraz jestem w małym dołku. Przeczytanie tego artykułu „postawiło mnie na nogi”. BÓG ZAPŁAĆ.

  2. ()

    Przypowieść ta jest bardzo pouczająca, a na dodatek – inspirująca do działania we wszystkich dziedzinach naszego życia. Również w biznesie. Przypomina także o pewnych obowiązkach wobec siebie, bliźnich i wobec Boga:) Potencjał, jaki mamy w sobie, winien być przez nas maksymalnie wykorzystany. Bo to nie przypadek, że mamy talenty.. , przyjdzie więc kiedyś dać odpowiedź, jak je rozmnożyliśmy. Co dobrego się w naszym życiu wydarzyło dzięki talentom danym nam przez Boga.

  3. ()

    Artykuł bardzo dobry, niemniej mam tutaj pewne zastrzeżenie.
    Otóż, co byłoby, gdyby pierwszy sługa stracił zainwestowane talenty?
    Pomimo jego przemyślanych decyzji interes nie wypaliłby. Nie raz przecież zdarza się, że ponosimy porażki.
    Dla kontrastu, za przykład, można by podać Syzyfową pracę. Cóż po staraniach i dobrych chęciach?
    Potrzebne jest doświadczenie i pewne umiejętności, a także łut szczęścia.
    Co sprawia, że jedni odnoszą sukcesy, drudzy nie?

    Przypowieść o pannach roztropnych i nieroztropnych również nakłania do ostrożności, bo lepiej było oszczędnie i rozsądnie dysponować oliwą, niż zużyć ją całą.
    Jak zatem żyć?

  4. ()

    Pani Klementyno, w Biblii nie ma nic o Syzyfie… to są mity greckie, czyli dla nas, chrześcijan, pogańskie.
    Nie wiem, kim Pani jest, ale przecież żaden przedsiębiorca nie rzuca wszystkiego naraz na szalę, przedsiębiorczość to nie hazard.
    My mamy działać, tak jak działa Pan Bóg, czyli nie wiedząc, co nam wyjdzie. Ale działając, upodabniamy się do naszego Stwórcy, który przecież też nie wie, czy my się zgodzimy na współpracę z nim. Ale podejmuje działanie i nie poddaje się.

  5. ()

    Dziękuję Panie Marku za odpowiedź. Wiem, że Syzyf, to przykład z mitów, jednak nie przyszedł mi na myśl żaden przykład z Biblii. Chciałam przedstawić sytuację, gdy starania idą na marne.
    Co zatem byłoby, gdyby posiadacz jednego talentu, pomimo dobrze zapowiadających się i przemyślanych inwestycji, stracił go? Jaka byłaby odpowiedź Pana? Może taka: „Miałeś tylko jeden talent i go straciłeś, jak zatem miałby powierzyć Ci więcej dóbr? Kto nie sprawdza się w małych rzeczach, nie sprawdzi się i w dużych…. Precz sługo zły i gnuśny”?

  6. ()

    Ponawiam pytanie pani Klementyny. Co stałoby się, gdyby sługa stracił swój talent? Czy zakopując go miał, złe intencje? Bał się że może go stracić, zgubić, że może zostać okradziony i tym samym przyniesie stratę swojemu panu. Proszę o wyjaśnienia.
    Panie Marku, oczywiście że Syzyf to postać mitologiczna, jednak jest to symbol pewnej sytuacji i zarazem dobry przykład. A przecież nie wierzę w Syzyfa, więc raczej poganką nie jestem. :>
    Pozdrawiam.

  7. ()

    Chyba za trudne pytania stawiacie Panu Markowi chociaż ufam, że jak zwykle ma on jakąś ciekawą odpowiedź. Z drugiej strony przypowieść wydaje mi się kompletna i bez odpowiedzi na powyższe pytanie. W końcu to pisma natchnione/objawione.

  8. ()

    Starania się i próby rozwijania talentów i talentu wiążą się zawsze z ryzykiem, iść za Chrystusem w pełni zaufać to trudne, ale to decyzja, tak jak i decyzja zakopania talentu. Decyzja podyktowana lękiem, że się nie uda jest złem, lęk jest tu złem bo lęk nie pochodzi od Boga ! On nas stworzył nas na Jego podobieństwo, (wyobraź sobie Boga zalęknionego – naprawdę kuriozalne) więc jeżeli Mu ufasz to idziesz i rozwijasz swoje talenty i nie zadajesz sobie pytania czy się uda czy nie. Nie po to Bóg dał nam talenty, abyśmy ich nie rozwijali czy je pogrzebali. My mamy działać a On w tym nam błogosławi. Można sobie zadawać mnóstwo pytań przez całe życie i tak aż do śmierci nic nie robić, bo a nuż się nie uda. Bóg nie dał ci lęku, ale całe mnóstwo darów, które masz w sobie ale daj sobie szanse z kokona stać się motylem, takim który wspina się na Himalaje i wyżej i wyżej….
    pozdrawiam kika

  9. ()

    Znakomite podsumowanie przez Panią Sobańską zawartych wcześniej komentarzy.
    Każde nasze działanie oparte na pełnym zaufaniu Bogu a przy tym podejmowane roztropnie przynosi to, co Bóg zamierzył i jest zgodne z Jego Wolą.

    pozdrawiam Andrzej

  10. ()

    „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii”
    Ewangelia – to Dobra Nowina o zbawieniu, o Życiu Wiecznym. Pan Jezus głosił ją dla wszystkich. W moim pojęciu talenty są to dary otrzymane od Boga to nie są tylko zdolności to jest wszystko co mamy a skarbem najcenniejszym jest nasza łaska Wiary, Nadziei i Miłości. Naszym zadaniem jest powiększanie tego skarbu przez życie w łasce przez grzech tracimy coś z tego skarbu, ale naszym zadaniem jest ciągłe nawracanie i pomnażanie tego skarbu. Ten który puścił talenty w obieg to tak bez strat? chyba nie raz poniósł stratę innym razem zysk, ale ponosił wysiłek aby zyskać jak najwięcej. W tej przypowieści jest zawarte jasne ostrzeżenie przed gnuśnością i obojętnością wobec głosu Boga, a jednocześnie zachęta do przebojowego zdobywania Nieba. Doskonale koresponduje z przypowieścią o winnym krzewie. Przypowieść o talentach jest inną formą zachęty do nawracania się bardzo obrazową i mocną w swej wymowie. Zawężanie jej tylko jako zachęty do pomnażania zdolności jest dużym uproszczeniem, a może być niebezpieczne dla życia duchowego. W świetle całej Ewangelii zachęca nas do rozwijania zdolności talentów, do świętości i temu służy ta przypowieść, co nie znaczy że przyrodzone talenty należy lekceważyć one wymagają jeszcze większej pracy nad sobą. A współczesne czasy pokazują jak wielu utalentowanych ludzi wykorzystuje swoje talenty, aby obrażać Pana Boga i szkodzić człowiekowi.

Dodaj swój komentarz

© 2011 Duszpasterstwo Talent. All rights reserved.