<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: „Idź z tym do swojego biskupa” – początek duszpasterstwa przedsiębiorców</title>
	<atom:link href="http://www.duszpasterstwotalent.pl/poczatki-duszpasterstwa-przedsiebiorcow/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/poczatki-duszpasterstwa-przedsiebiorcow/</link>
	<description>Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców</description>
	<lastBuildDate>Wed, 18 Jan 2012 12:41:46 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Maria Szarek</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/poczatki-duszpasterstwa-przedsiebiorcow/comment-page-1/#comment-43</link>
		<dc:creator>Maria Szarek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Dec 2009 12:46:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=857#comment-43</guid>
		<description>30 listopada br. po raz pierwszy miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu przedsiębiorców zorganizowanym przez Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców - w Bielsku-Białej.

Dziękuję Bogu za łaskę uczestniczenia w spotkaniu nt. biznesu, na którym mogłam się modlić wraz z innymi przedsiębiorcami. To dla mnie całkiem nowe doświadczenie, choć w obrocie gospodarczym funkcjonuję od 1992 r. Mając świadomość wiary i wychowania w duchu katolicyzmu (Msza Św. w niedzielę, sakrament pojednania raz na jakiś czas) Pana Boga traktowałam jako rzeczywistość dość odległą. Im bardziej angażowałam się w działalność gospodarczą, tym mniej czasu miałam na modlitwę i zwracanie się do Boga. Miałam wówczas już troje dzieci dla których też nie miałam wiele czasu, ale pocieszałam się - albo inni mnie pocieszali, że nie liczy się ilość czasu poświęconego dzieciom tylko - jakość. Potem było czwarte dziecko. W pełni usamodzielniłam swoje działania gospodarcze, zaczęłam zatrudniać pracowników, rozpoczęłam studia (taki był wymóg utrzymania się w zawodzie), skończyłam studia, 3 przeprowadzki biura, klienci, pieniądze, sukcesy, problemy. Podjęliśmy z mężem decyzję o budowie domu. Byłam już bardzo zmęczona życiem, pracą, problemami.

W 2001 roku znajomy ksiądz zaproponował nam pielgrzymkę do Włoch. Pojechaliśmy po 18 latach małżeństwa w podróż poślubną. W czasie pielgrzymki były 2 spotkania z Ojcem Świętym. Szczególnie wspominam spotkanie w Castel Gandolfo, gdzie Ojciec Święty patrzył na mnie (tak czułam) i zachęcał &quot;do boju&quot;.

Myślę, że wtedy już zaczęła się moja depresja związana z kryzysem wartości i nieumiejętnością radzenia sobie bez świadomego przyzywania Pana Boga i ofiarowywania Mu wszystkiego. Rozpoczęliśmy inwestycję domu z częścią biurową po powrocie z pielgrzymki i pomimo wielu przeciwności losu w roku 2004 przeprowadziliśmy biuro do zakończonej części biurowej. W tym czasie chodziłam na pielgrzymki do Częstochowy modląc się o potrzebne łaski do zakończenia dzieła naszego życia i popełniałam mnóstwo błędów w życiu zawodowym. Złe wybory współpracowników, nadmiar zaufania tam, gdzie trzeba było doglądać pracy, angażowanie się w pracę społeczną - bo tak wypadało. I coraz bardziej dotkliwie odczuwana depresja. Pustka, po co to wszystko? - pytałam samą siebie.

Zaczęłam jeździć na Msze uzdrowieniowe do Częstochowy ze Wspólnotą Przymierza Rodzin Mamre. Po raz pierwszy wzięłam udział w 10 dniowych rekolekcjach formacyjnych. Przyjęłam Pana Jezusa do swojego życia jako Pana i Zbawiciela i od kiedy oddałam mu wszystko - całe moje życie, wszystko co mam i co posiadam - coś zaczęło się zmieniać. Jednak pełnię radości z życia danego mi przez Boga odczułam jak na świat przyszło nasze piąte dziecko, które było pełnym działaniem Bożej łaski świadomie przyjętej.

Przyjęłam również trudne lekcje naprawiania tego, co w życiu zrobiłam niewłaściwie - poprzez naukę modlitwy za nieprzyjaciół i naukę wybaczania tym, którzy mnie skrzywdzili (na moje własne życzenie - przez podejmowanie lekkomyślnych decyzji).

Dziś odczuwam proroctwo wypowiedziane przez kapłana na Spowiedzi Świętej po zakończeniu moich pierwszych rekolekcji formacyjnych. Powiedział, że widzi mój okręt wypływający na spokojne morze wiary... Minęło 5 lat od wypowiedzenia tych słów i tak jest. Dobry Pan Bóg steruje moim okrętem.

Jestem doradcą podatkowym z Bożej łaski. Zatrudniam teraz 5 do 7 osób, które są posyłane przez Pana Boga do tej pracy. Nasze dzieci - niektóre dorosły i odczuwam, że jednak trzeba było im więcej czasu poświęcać; dwoje jeszcze dorasta i mam nadzieję, że fakt iż jestem wciąż przedsiębiorcą - nie będzie dla nich dolegliwością. Mój ukochany Mąż jest dla mnie wielkim darem od Pana Boga pomimo, że w czasie przeżywanych wewnętrznych ciemności myślałam inaczej.

Bój o wiarę, o Bożą naukę, toczy się dalej na wszystkich frontach mojego życia. Teraz Pan Bóg pozwala mi dostrzec, jak mogę swoją wiedzę i posiadane możliwości przeznaczać na potrzeby tych, którzy nie mają. Teraz pozwala mi radośnie dzielić się doświadczeniami. Dziękuję i uwielbiam Stwórcę za wszystko, czym tak hojnie mnie obdarowuje! Chwała Panu!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>30 listopada br. po raz pierwszy miałam okazję uczestniczyć w&nbsp;spotkaniu przedsiębiorców zorganizowanym przez Duszpasterstwo Przedsiębiorców i&nbsp;Pracodawców &#8211; w&nbsp;Bielsku-Białej.</p>
<p>Dziękuję Bogu za&nbsp;łaskę uczestniczenia w&nbsp;spotkaniu nt. biznesu, na którym mogłam się modlić wraz z&nbsp;innymi przedsiębiorcami. To dla mnie całkiem nowe doświadczenie, choć w&nbsp;obrocie gospodarczym funkcjonuję od 1992 r. Mając świadomość wiary i&nbsp;wychowania w&nbsp;duchu katolicyzmu (Msza Św. w&nbsp;niedzielę, sakrament pojednania raz na jakiś czas) Pana Boga traktowałam jako rzeczywistość dość odległą. Im bardziej angażowałam się w&nbsp;działalność gospodarczą, tym mniej czasu miałam na modlitwę i&nbsp;zwracanie się do Boga. Miałam wówczas już troje dzieci dla których też nie miałam wiele czasu, ale pocieszałam się &#8211; albo inni mnie pocieszali, że nie liczy się ilość czasu poświęconego dzieciom tylko &#8211; jakość. Potem było czwarte dziecko. W&nbsp;pełni usamodzielniłam swoje działania gospodarcze, zaczęłam zatrudniać pracowników, rozpoczęłam studia (taki był wymóg utrzymania się w&nbsp;zawodzie), skończyłam studia, 3 przeprowadzki biura, klienci, pieniądze, sukcesy, problemy. Podjęliśmy z&nbsp;mężem decyzję o&nbsp;budowie domu. Byłam już bardzo zmęczona życiem, pracą, problemami.</p>
<p>W 2001 roku znajomy ksiądz zaproponował nam pielgrzymkę do Włoch. Pojechaliśmy po 18 latach małżeństwa w&nbsp;podróż poślubną. W&nbsp;czasie pielgrzymki były 2 spotkania z&nbsp;Ojcem Świętym. Szczególnie wspominam spotkanie w&nbsp;Castel Gandolfo, gdzie Ojciec Święty patrzył na mnie (tak czułam) i&nbsp;zachęcał &#8222;do boju&#8221;.</p>
<p>Myślę, że wtedy już zaczęła się moja depresja związana z&nbsp;kryzysem wartości i&nbsp;nieumiejętnością radzenia sobie bez świadomego przyzywania Pana Boga i&nbsp;ofiarowywania Mu wszystkiego. Rozpoczęliśmy inwestycję domu z&nbsp;częścią biurową po powrocie z&nbsp;pielgrzymki i&nbsp;pomimo wielu przeciwności losu w&nbsp;roku 2004 przeprowadziliśmy biuro do zakończonej części biurowej. W&nbsp;tym czasie chodziłam na pielgrzymki do Częstochowy modląc się o&nbsp;potrzebne łaski do zakończenia dzieła naszego życia i&nbsp;popełniałam mnóstwo błędów w&nbsp;życiu zawodowym. Złe wybory współpracowników, nadmiar zaufania tam, gdzie trzeba było doglądać pracy, angażowanie się w&nbsp;pracę społeczną &#8211; bo tak wypadało. I&nbsp;coraz bardziej dotkliwie odczuwana depresja. Pustka, po co to wszystko? &#8211; pytałam samą siebie.</p>
<p>Zaczęłam jeździć na Msze uzdrowieniowe do Częstochowy ze&nbsp;Wspólnotą Przymierza Rodzin Mamre. Po raz pierwszy wzięłam udział w&nbsp;10 dniowych rekolekcjach formacyjnych. Przyjęłam Pana Jezusa do swojego życia jako Pana i&nbsp;Zbawiciela i&nbsp;od kiedy oddałam mu wszystko &#8211; całe moje życie, wszystko co mam i&nbsp;co posiadam &#8211; coś zaczęło się zmieniać. Jednak pełnię radości z&nbsp;życia danego mi przez Boga odczułam jak na świat przyszło nasze piąte dziecko, które było pełnym działaniem Bożej łaski świadomie przyjętej.</p>
<p>Przyjęłam również trudne lekcje naprawiania tego, co w&nbsp;życiu zrobiłam niewłaściwie &#8211; poprzez naukę modlitwy za&nbsp;nieprzyjaciół i&nbsp;naukę wybaczania tym, którzy mnie skrzywdzili (na moje własne życzenie &#8211; przez podejmowanie lekkomyślnych decyzji).</p>
<p>Dziś odczuwam proroctwo wypowiedziane przez kapłana na Spowiedzi Świętej po zakończeniu moich pierwszych rekolekcji formacyjnych. Powiedział, że widzi mój okręt wypływający na spokojne morze wiary&#8230; Minęło 5 lat od wypowiedzenia tych słów i&nbsp;tak jest. Dobry Pan Bóg steruje moim okrętem.</p>
<p>Jestem doradcą podatkowym z&nbsp;Bożej łaski. Zatrudniam teraz 5 do 7 osób, które są posyłane przez Pana Boga do tej pracy. Nasze dzieci &#8211; niektóre dorosły i&nbsp;odczuwam, że jednak trzeba było im więcej czasu poświęcać; dwoje jeszcze dorasta i&nbsp;mam nadzieję, że fakt iż jestem wciąż przedsiębiorcą &#8211; nie będzie dla nich dolegliwością. Mój ukochany Mąż jest dla mnie wielkim darem od Pana Boga pomimo, że w&nbsp;czasie przeżywanych wewnętrznych ciemności myślałam inaczej.</p>
<p>Bój o&nbsp;wiarę, o&nbsp;Bożą naukę, toczy się dalej na wszystkich frontach mojego życia. Teraz Pan Bóg pozwala mi dostrzec, jak mogę swoją wiedzę i&nbsp;posiadane możliwości przeznaczać na potrzeby tych, którzy nie mają. Teraz pozwala mi radośnie dzielić się doświadczeniami. Dziękuję i&nbsp;uwielbiam Stwórcę za&nbsp;wszystko, czym tak hojnie mnie obdarowuje! Chwała Panu!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: marian faltyn</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/poczatki-duszpasterstwa-przedsiebiorcow/comment-page-1/#comment-42</link>
		<dc:creator>marian faltyn</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 18:40:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=857#comment-42</guid>
		<description>Dopiero od pół roku prowadzę działalność gosp. Niedawno moja znajoma wspomniała mi o duszpasterstwie przedsiębiorców, byłem zaskoczony tym, że coś takiego jest. Od razu przyszło mi na myśl, że ja przecież zacząłem swoją działalność z marszu. Wystarałem sobie dotację na rozpoczęcie, kupiłem potrzebny sprzęt, zadbałem o reklamę i do pracy.

Od razu bez zbytniego starania otrzymałem zlecenia i tak trwa do dziś. W sumie powinienem być zadowolony, ale nie jest tak.

Wiem, że nie zadbałem o najważniejsze, o &quot;aprobatę&quot; Pana Boga na moją pracę. Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem, nie wyobrażam sobie siebie innego. Jednak czuję, że to jest ważna sprawa, ważniejsza niż mi się wydawało. Nie wystarcza mi modlić się o kolejne zlecenia. Potrzeba mi czegoś więcej. Od wiosny planuję się rozwinąć, przyjąć pracowników, dokupić potrzebnego osprzętu i działać na szerszym rynku. Przyznam, że w pracy częściej niż o Bogu, myślę o zysku. I to mnie niepokoi. Przeczytałem świadectwo pana Marka i tak jak On na początku, ja nie wiem jak to zrobić i boję się, że kasa może mnie zmienić. Może stać się ważniejsza niż dbanie o swoich potencjalnych pracowników. Wiem, że mogę się wiele nauczyć od moich doświadczonych kolegów i chyba chciałbym się jakoś włączyć w działalność duszpasterstwa.
Pozdrawiam serdecznie       Marian Faltyn</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dopiero od pół roku prowadzę działalność gosp. Niedawno moja znajoma wspomniała mi o&nbsp;duszpasterstwie przedsiębiorców, byłem zaskoczony tym, że coś takiego jest. Od razu przyszło mi na myśl, że ja przecież zacząłem swoją działalność z&nbsp;marszu. Wystarałem sobie dotację na rozpoczęcie, kupiłem potrzebny sprzęt, zadbałem o&nbsp;reklamę i&nbsp;do pracy.</p>
<p>Od razu bez zbytniego starania otrzymałem zlecenia i&nbsp;tak trwa do dziś. W&nbsp;sumie powinienem być zadowolony, ale nie jest tak.</p>
<p>Wiem, że nie zadbałem o&nbsp;najważniejsze, o&nbsp;&#8222;aprobatę&#8221; Pana Boga na moją pracę. Jestem wierzącym i&nbsp;praktykującym katolikiem, nie wyobrażam sobie siebie innego. Jednak czuję, że to jest ważna sprawa, ważniejsza niż mi się wydawało. Nie wystarcza mi modlić się o&nbsp;kolejne zlecenia. Potrzeba mi czegoś więcej. Od wiosny planuję się rozwinąć, przyjąć pracowników, dokupić potrzebnego osprzętu i&nbsp;działać na szerszym rynku. Przyznam, że w&nbsp;pracy częściej niż o&nbsp;Bogu, myślę o&nbsp;zysku. I&nbsp;to mnie niepokoi. Przeczytałem świadectwo pana Marka i&nbsp;tak jak On na początku, ja nie wiem jak to zrobić i&nbsp;boję się, że kasa może mnie zmienić. Może stać się ważniejsza niż dbanie o&nbsp;swoich potencjalnych pracowników. Wiem, że mogę się wiele nauczyć od moich doświadczonych kolegów i&nbsp;chyba chciałbym się jakoś włączyć w&nbsp;działalność duszpasterstwa.<br />
Pozdrawiam serdecznie       Marian Faltyn</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

