Pielgrzymka na beatyfikację Jana Pawła II

Autor | Dodano
Kategorie: 2011 nr 1-4, Biuletyn TALENT, Kronika wydarzeń | Tagi:

Na przełomie kwietnia i maja odbyła się pielgrzymka Duszpasterstwa „Talent” z okazji beatyfikacji sługi Bożego Jana Pawła II. Uczestniczyło w niej ponad stu pielgrzymów z różnych stron Polski. W ciągu ośmiu dni nawiedzili sanktuaria w Padwie, Loreto, Manoppello, San Giovanni i w Rzymie. Przede wszystkim jednak wzięli udział w uroczystościach beatyfikacyjnych Jana Pawła II – największego z rodu Polaków, który pamiętał również o duchowych i formacyjnych potrzebach ludzi biznesu.

Decyzja o zorganizowaniu pielgrzymki przez nasze Duszpasterstwo zapadła spontanicznie zaraz po ogłoszeniu daty beatyfikacji. Była ona odruchem serca na wiadomość oczekiwaną od sześciu lat przez większość Polaków. Papież Benedykt XVI ma wynieść do chwały ołtarzy swojego poprzednika na Stolicy Piotrowej, znakomitego syna narodu polskiego – jak określił go w homilii – a więc trzeba tam być.

Na beatyfikację przybyła do Wiecznego Miasta niespotykana w dziejach liczba pielgrzymów, którzy w pobliżu bazyliki św.Piotra spędzili wiele godzin na czuwaniu i modlitwie. Niektórzy mieli jeszcze siłę, aby oddać hołd nowemu Błogosławionemu, którego trumnę z ciałem wystawiono w bazylice. (fot. Andrzej Żółty)

Drugim motywem wyjazdu była chęć okazania wdzięczności za wsparcie Jana Pawła II dla naszego Duszpasterstwa. Od samego początku czerpało ono inspirację z jego nauczania. Pod-czas dwóch spotkań po audiencjach środowych w Watykanie papież z Polski pobłogosławił naszą działalność. Ponadto, co należy do bardzo rzadkich wypadków, w liście do Księży Sercanów wskazał na doniosłość pracy duszpasterskiej z ludźmi biznesu, by zapewnić im duchową i społeczną formację. Nie brakowało więc motywów do tego, aby wziąć udział w beatyfikacji naszego rodaka, którego śmiało możemy uznać za ko-lejnego – po św. Józefie – Patrona naszego Duszpasterstwa.

W Rzymie, łącząc się z wielką rzeszą pielgrzymów z całego świata, pątnicy z „Talentu” przeżyli niezapomniane chwile. Wszyscy, przepełnieni wdzięcznością za nauczanie i życie nowego błogosławionego, ze wzruszeniem przyjęli słowa dekretu beatyfikacyjnego, wypowiedziane przez Benedykta XVI: „mocą naszej władzy apostolskiej zezwalamy, aby Czcigodnemu Słudze Bożemu Janowi Pawłowi II, papieżowi, przysługiwał tytuł błogosławionego”. Byli świadkami wiekopomnego wydarzenia. Po raz pierwszy w dziejach Kościoła tak liczna rzesza wiernych (ponad półtora miliona) przybyła na beatyfikację.

W San Giovanni można podziwiać wspaniałe mozaiki zdobiące kryptę, w której pochowany jest św. Ojciec Pio. Wykonał je jezuita o. Marko Rupnik. (fot. Marek Skowronek)

Co skłoniło tylu ludzi do poniesienia dużych kosztów, podjęcia ryzyka dalekiej podróży i znoszenia olbrzymiego trudu? Od-powiedź jest jedna – chęć uczczenia człowieka, który swoim życiem, nauczaniem, modlitwą i cierpieniem, a przede wszystkim żywą wiarą przemienił oblicze współczesnego Kościoła i świata. Podkreślił to w swojej homilii w dniu beatyfikacji Benedykt XVI:

„[Jan Paweł II] otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z siłą olbrzyma – siłą, którą czerpał z Boga – tendencję, która wydawała się nieodwracalna. (…) Swoim świadectwem wiary, miłości i od-wagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity syn narodu polskiego pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności.

Jeszcze bardziej dosadnie: przywrócił nam siłę wiary w Chrystusa (…)” .

Z perspektywy kilku miesięcy widać, że codzienne problemy nadal nas absorbują i nie zawsze stajemy na wysokości wskazań dawanych nam przez nowego Błogosławionego. Nie ma jednak wątpliwości, że warto było podjąć trud pielgrzymowania, rozmodlić się i powrócić jako świadkowie nie tylko przepięknej uroczystości beatyfikacyjnej, ale przede wszystkim Jana Pawła II, apostoła współczesnego świata, któremu z mocą ukazywał Jezusa. (red.)

 

Pokój ducha

Izabela Czak-Żukowska

Pielgrzymka do Rzymu na beatyfikację Jana Pawła II, była moją drugą pielgrzymką w życiu. Pierwsza, do Częstochowy, tuż przed maturą. I druga, po latach, właśnie ta – niesamowita, cudowna.

I nie wiem dlaczego, ale wybierając wyjazd z Talentem nawet przez sekundę nie zawahałam się, a był to mój pierwszy kontakt z duszpasterstwem (nie licząc Internetu). Do Częstochowy jechałam, by dobrze zdać maturę. A do Rzymu, aby zaznać pokoju ducha.

I nie wiem dlaczego, ale wymyśliłam sobie, że ta pielgrzymka da mi pokój ducha. Nie miałam zamiaru nic z siebie dawać. Chciałam tylko otrzymać. Otrzymać pokój ducha.

I tak się stało. Przez osiem pielgrzymkowych dni byłam tak jakby w innym stanie – błogostanie. Ogarniała mnie jakaś wewnętrzna i zewnętrzna łagodność. Trudno opisać. Takie cudowne uczucie. W każdym razie ten czas pozwolił mi „wczytać”, zapamiętać ten stan ducha.

Teraz w trudnych chwilach sięgam pamięcią do tamtych dni. I odczuwam pokój w sercu. To niewiarygodne.

                                                                            

Wspaniały czas i początek małych cudów

Małgorzata Dąbrowska

Jeszcze przed wyjazdem do Rzymu, już od dłuższego czasu byłam przytłoczona moimi osobistymi problemami. Dwa miesiące przed beatyfkacją podjęłam nowennę do Matki Bożej Pompejańskiej. Pielgrzymka była ukoronowaniem dwumiesięcznej nowenny, podjętej w intencji ratowania mojego małżeństwa i rodziny.

Czas pielgrzymowania był czasem niesamowitym… ze względu na ludzi, miejsca, przeżycia. Po tych ośmiu wspaniałych dniach wróciłam do domu i nie zadziało się nic, ale…Po dwóch tygodniach zaczęłam zauważać małe zmiany w relacjach z mężem i męża z dziećmi. Zaczęły dziać się małe cuda. Dla mnie był to „punkt wyjścia” do decyzji o pod-jęciu wysiłku budowania na nowo. Decyzja scaliła moje rozdarcie, ukoiła i dała spokój.

Miłość jest powodem, dla którego postanowiłam razem budować przyszłość. I choć brzmi to górnolotnie, miłość ma największe znaczenie. Miłość, bo Chrystus to, co zrobił, zrobił z miłości. Chrystus wytrwał z miłości. Tylko miłość przezwycięża zło! A ja jestem, bo ufam. Nie rozumiem, nie pojmuję, ale ufam.

[issuu width=720 height=441 backgroundColor=%23222222 documentId=111202130837-1ed41e671cf6479e983808ae6dbc9256 name=talent-biuletyn username=duszpasterstwotalent tag=duszpasterstwo unit=px id=e31d2abf-082c-6761-9ed5-fec3529d063d v=2]

Podziel się:

O autorze



Dodaj swój komentarz

Komentarze niepodpisane imieniem i nazwiskiem nie są publikowane.

© 2011 Duszpasterstwo Talent. All rights reserved.

Szanujemy Twoją prywatność.