Pajęczyna sekt. Świadkowie sukcesu. Wizja nowego człowieka w "network marketingu".

Autor | Dodano | Jeden komentarz
Kategorie: 2008 nr 3, Biuletyn TALENT | Tagi: , , , ,

Zmiana priorytetów

Sukces finansowy w sektach ekonomicznych (w grupach „network marketingu”)1 wiąże się z określoną agitacją – z głoszeniem hasła-mantry nadziei: „możesz być bogaty!”, oraz wskazaniem, że jedyną możliwość osiągnięcia sukcesu finansowego daje właśnie ta firma. Według liderów takich grup każdy człowiek musi usłyszeć o tej szansie – to główny „oficjalny” powód i cel ich działania. Głównym źródłem sukcesów sekt ekonomicznych jest program tworzenia nowego człowieka według wskazań grupy, nazywany też przez nich „systemem pomocy”. Wykorzystywane są w tym systemie powszechnie znane proste metody psychomanipulacyjne. Wiąże się to jednak z diametralną zmianą dotychczasowych priorytetów życiowych i ukierunkowaniem jedynie na sukces materialny. Sam system przemiany mentalnej świadomości człowieka – budowania osobowości człowieka sukcesu – opiera się na trzech prostych elementach:

  • – codzienne słuchanie taśm wzmacniających motywację,
  • – codzienne czytanie książek pobudzających pozytywne myślenie,
  • – udział w seminariach motywacyjnych.

Pozytywne myślenie

Lansowane szeroko w grupach ekonomicznych hasło „pozytywnego myślenia” tak naprawdę niewiele wyjaśnia, ale ładnie brzmi. „Pozytywne myślenie” to zespół praktyk sukcesu wywodzących się z jogi sukcesu, metody Silvy (kontroli umysłu – jedna z technik New Age). System ten bazuje na filozofii holistycznej, która pojmuje człowieka jako jedną wielką i niepodzielną całość wzajemnie się przenikającą (ciało, umysł, duch). Louise Hay2, która sama przyznaje się do udziału w ruchu New Age3, proponuje dla ciała: homeopatię, tai-chi, sztuki walki, jogę; dla umysłu: wizualizacje, gestalt, hipnozę; dla ducha: modlitwę, medytacje, łączenie się z Wyższym Źródłem, chodzenie do kościołów metafizycznych. Jej publikacja jest proponowana przez „system pomocy” jako jedna z podstawowych lektur w doskonaleniu siebie.

Przy pomocy systemu liderzy dokonują ekspansji w świat marzeń, ambicji i pragnień swoich dystrybutorów – dążą do wytworzenia pragnienia bogactwa w ich umysłach4. To oni przecież mają jedyną prawdziwą receptę na udane, szczęśliwe, pogodne i radosne życie. Według nich życie polega na realizowaniu własnych marzeń. Ich rady nie dotyczą jednak jedynie spraw biznesowych, ale niemal wszystkich dziedzin ludzkiego życia. Wizualizacje nazywają marzeniem, uczą wytwarzania w swoim umyśle obrazów umysłowych tego, co chce się posiadać, radzą wieszać w rożnych miejscach zdjęcia marzeń i pragnień, aby pamiętać, po co się żyje, by to odpowiednio motywowało żądzę sukcesu.

Zniewalająca chęć posiadania

System sekt ekonomicznych wykorzystuje ludzką chęć posiadania, poprawienia swojego statusu materialnego. Jest stworzony przede wszystkim właśnie po to, aby zmieniać postawy swych członków – ich mentalność, sposób wartościowania i postrzegania świata. Członkowie takich grup przechodzą swoisty proces formowania, pewnego rodzaju pranie mózgu, przy pomocy psychologicznych metod bliskich doktrynie New Age.

Pod wpływem formacji w „networkingu” człowiek dokonuje zmiany swoich dotychczasowych priorytetów życiowych. Przekonuje sam siebie, że wszystko może (jest przecież sam bogiem!) oraz koncentruje uwagę tylko na ciągłym bogaceniu się. W konsekwencji wpada w niewolę „systemu networkingu”, gdyż to właśnie on ma najlepszą odpowiedź na każde życiowe problemy i pytania dystrybutora. Nowemu człowiekowi „networkingu” nie jest potrzebny Jezus i Jego miłość, on sam sobie wystarcza. Wszystko, czego potrzebuje, załatwia wizualizacja i wiara w boski potencjał człowieka. Dystrybutor przyjmuje w dobrej wierze tezę, że człowiek może osiągnąć wszystko, co jego umysł jest w stanie wymyślić i w co uwierzyć. Następuje zamiana wiary z wymiaru religijnego w wiarę w moc własnego umysłu. Filozofia ta wywodzi się w prostej linii z doktryny New Age, a dokładniej z metody Silvy. Aby sprawić, żeby ludzie zaczęli wierzyć w tego typu stwierdzenia, trzeba podać im to w ładnym i „lekkostrawnym” (łatwo przyswajalnym) opakowaniu.

Dystrybutorzy przyjmują z wiarą tezy liderów grupy, gdyż przedstawia się im ich jako tych, którzy chcą im pomoc w osiągnięciu sukcesu finansowego. Liderzy są również reklamowani jako ludzie niezwykli, „półbogowie” – oni wszystko wiedzą najlepiej, „oni już stali się ludźmi sukcesu – osiągnęli sukces”. Zadanie dystrybutorów polega jedynie na bezwzględnym i bezdyskusyjnym zastosowaniu się do ich rad. Człowiek musi zapomnieć o wszystkich swoich doświadczeniach. Dystrybutorzy przy tym są nieustannie „motywowani” przez liderów poprzez wyrafinowane psychomanipulacyjne taktyki: wywołanie strachu, zazdrości, przedstawienie propozycji jako „życiowej” okazji.

Wszelkie techniki stosowane w sektach ekonomicznych nie pozostają obojętne dla życia duchowego, choćby dlatego, że głoszą, iż sytuacja finansowa człowieka jest uzależniona od jego myślenia (dlatego trzeba się nauczyć prawidłowo myśleć, a wtedy na pewno osiągnie się sukces). Według nich jest to myślenie uniwersalne i niezwiązane z żadną religią. Problem w tym, że mimo tych obietnic twierdzenia psychologii sukcesu są bardziej zgodne z ideologią New Age5, niż z doktryną chrześcijańską.

Ogólnie nauczanie liderów można podsumować w kilku punktach:

  • – pokładanie ufności w sobie;
  • – egoizm, koncentrowanie życia na sobie, swoich ambicjach, planach, celach;
  • – wzniecanie ciągłego głodu sukcesu oraz chęci osiągnięcia coraz lepszej sytuacji materialnej;
  • – kult liderów, pieniędzy oraz życia na wysokim poziomie materialnym.

Zazwyczaj firmy „network marketingu” oferują swoim dystrybutorom:

  • – możliwość pracy ze światowym potentatem w jakiejś dziedzinie;
  • – zniżkę 25% na wszystkie produkty;
  • – możliwość stworzenia własnej firmy;
  • – brak ograniczenia jakimkolwiek pułapem (co wypracujesz, to twój zysk; firma cię za niego odpowiednio, sowicie wynagrodzi);
  • – różnego rodzaju szkolenia.

Pseudoreligijne uwiedzenie

„Network marketing” można nazwać szkołą, w której kształci się misjonarzy sukcesu – werbowników kultów dilerskich, których głównym celem są pieniądze i kariera połączona z awansem w dystrybutorskiej hierarchii. Jeśli jednak na tę z pozoru niewinną dla wielu ekonomiczną aktywność popatrzymy z bliska, zauważymy, że nosi ona znamiona religijnego ekstremum, „pseudoreligijnego uwiedzenia”. W strategii działań wielu firm „network marketingu” bardzo łatwo bowiem znaleźć podobieństwa z taktyką werbowania w grupach destruktycyjnych. Ich członkowie (dystrybutorzy) są uczestnikami kursów, podczas których uczą się, jak należy się zachowywać wobec potencjalnego klienta. Poznają wyrafinowane sposoby manipulowania opierające się na wywołaniu uczucia, że jeśli się do ich społeczności nie należy i nie wyznaje się tego samego życiowego credo – życie traci sens (a przecież pieniądze i sukces są prawdziwym sensem życia człowieka XXI wieku). Charakterystyczne dla sekt ekonomicznych jest także sprowadzenie większość relacji międzyludzkich do pytania: „Kupi? Nie kupi?”. I chociaż firmy te nie są organizacjami sensu stricte religijnymi, ich wewnętrzny dynamizm powoduje, że niektórzy ludzie zachowują się tak, jakby to była religia, a pieniądz i sukces był ich bogiem.

Na zakończenie należy spojrzeć na ten problem z punktu widzenia wartości chrześcijańskich. Jezus Chrystus przestrzega: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł” (Mt 16,26). Życie chrześcijańskie nie wyklucza działania w sferze gospodarczej, rozwijania własnego biznesu, zakładania przedsiębiorstw czy firm. Proponuję również przeczytać 7-10 wers szóstego rozdziału z Pierwszego Listu do Tymoteusza. „Korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami” (1 Tm 6,10). Te słowa Apostoła są najlepszym komentarzem do działań sekt ekonomicznych. W przypadku „network marketingu” warto także zadać sobie pytanie, komu chcemy służyć i czyimi jesteśmy świadkami – Jezusa czy mamony: teologii sukcesu?

________________

  1. Wszelkie informacje zaczerpnięte z materiałów szkoleniowych sieci Dextera Yagera w Polsce, współpracującej z AMWAY Corp.
  2. Por. Louise L. Hay, Możesz uzdrowić swoje życie, Wyd. MEDIUM, s. 99.
  3. Por. tamże, s. 231.
  4. Por. Napoleon Hill, Myśl!.. .i bogać się, Studio EMKA, s. 28.
  5. Książki „pozytywnego myślenia” promują wiarę w reinkarnację; dla większości ich autorów Bóg nie jest Osobą, lecz Super Umysłem, Energią itp. Autorzy tych publikacji w swoich tezach zgadzają się z doktryną New Age, że chrześcijaństwo jest tylko jedną z dróg do zbawienia – spełnienia człowieka; niektórzy przy tym uznają siebie za chrześcijan, ale mimo to popierają metody wizualizacyjne i inne praktyki wywodzące się z okultyzmu.
Podziel się:

O autorze



Jeden komentarz

  1. ()

    Tak czytam i się zastanawiam czy to artykuł pro- czy anty- prowadzeniu biznesu w oparciu o marketing sieciowy.
    Jestem wierzący, jestem katolikiem głęboko zaangażowanym w życie Kościoła jak również jestem przedsiębiorcą, który dużą część swojej działalności opiera właśnie na marketingu sieciowym.
    Oczywiście spotykam się na rynku, jak nazywamy ich w branży, „nawiedzonymi mlmowcami”, którzy stosują opisane powyżej „czary mary” ale i w biznesie klasycznym wariatów nie brakuje.

    Uderzyło mnie natomiast spłycenie takich zachowań jak : słuchanie kaset, czytanie książek, uczestnictwo w seminariach. To ja pytam – w jaki sposób przeciętny człowiek, który wywodzi się najczęściej ze środowiska osób które nigdy biznesu nie robiły, może nauczyć się biznesu? W jaki sposób może nauczyć się zachowań biznesowych, które są uniwersalne w prowadzeniu interesów? Jak ma to sam zrobić?

    Jednocześnie, będąc w Kościele widzę analogię w ramach formacji katolickiej; codzienne czytanie Pisma Św i uczestnictwo w rekolekcjach, czytanie wartościowych książek jest rzeczą elementarną by umocnić wiarę w Chrystusa. Tyle, że w Kościele jest łatwiej, gdyż możemy prosić Boga o wszelkie łaski i min. o laskę wiary.

    Ja osobiście również proszę Boga o łaskę dobrego biznesu. I oddałem to, jak i całe moje życie Jemu, jako mojemu Panu i Zbawicielowi.
    W końcu wszystko do Niego należny.
    I śmiało mogę rzec, że jestem wspólnikiem Boga w biznesie sieciowym, który z jego woli prowadzę.
    Chwała Panu za wszytko co dobre.

Dodaj swój komentarz

Komentarze niepodpisane imieniem i nazwiskiem nie są publikowane.

© 2011 Duszpasterstwo Talent. All rights reserved.

Szanujemy Twoją prywatność.