O. Jan Leon Dehon Założyciel Sercanów

Autor | Dodano
Kategorie: O. Dehon | Tagi: ,

O. Leon Jan Dehon

Karol Klauza

O. Jan Leon Dehon Założyciel Sercanów
szkic biograficzny

OD AUTORA
KORZENIE

KU KAPŁAŃSTWU
ŚLADAMI CHRYSTUSA ROBOTNIKA
KOLEGIUM I ZGROMADZENIE
CONSUMMATUM EST
ZMARTWYCHWSTANIE
„ABY ŻYCIE MIELI…”
BRAT PRZECIW BRATU
DLA CHRYSTUSA


KOLEGIUM I ZGROMADZENIE

Bóg dał mu jeszcze raz szansę sprawdzenia swego wyboru. Równocześnie bowiem wraz z rozwojem zaangażowania w działalność społeczną, Ksiądz Dehon otrzymał atrakcyjną propozycję pracy naukowej. Powstający uniwersytet w Lilie, zaoferował mu współredagowanie działu teologicznego w biuletynie Revue des sciences ecclestiatiques, katedrę prawa naturalnego, katedrę prawa cywilnego, katedrę filozofii lub jakąkolwiek inna. odpowiednio do swoich pragnień i  upodobań naukowych. Ksiądz Leon musiałby jednak zrezygnować z Dzieła Św. Józefa i rozpoczętych inicjatyw propagujących katolicką naukę społeczną — dyscyplinę, która dopiero powstawała, jako odpowiedź Kościoła na potrzeby czasu.

Ta nowa próba okazała się trudna i długa. Praktycznie trwała do 1877 roku. Teoretycznie mogłoby się wydawać, że w środowisku akademickim przysłużyłby się więcej sprawie robotników. Wiedział jednak, że odejście do Lilie, pociągnie za  sobą koniec dobrze zapowiadających się inicjatyw duszpasterskich. Kolejny raz robotnicy zostaliby zawiedzeni w swych oczekiwaniach. Wraz z  nim odeszłyby z domów robotniczych nadzieje na poczucie bezpieczeństwa i  sensu trudnego życia, które odczytywali w jego słowach i dziełach. Wiedział, że nikt go w tym nie zastąpi. Zdążył już poznać mentalność miejscowego duchowieństwa. Może właśnie dlatego w 1874 roku zorganizował z pięcioma przyjaciółmi Oratorium diecezji Soissons. Spotykali się na wspólną modlitwę i rozmowy, których przedmiotem było najczęściej pogłębianie życia wewnętrznego oraz wzajemna pomoc w podnoszeniu poziomu wiedzy teologicznej.

Sam Ksiądz Dehon odczuwał niekorzystny przerost aktywności zewnętrznej nad postępem duchowym. Tęsknił do czasów seminaryjnych, wypełnionych nauką i  ćwiczeniami ascetycznymi, tak potrzebnymi dla każdej działalności kapłańskiej. Teraz chciał w towarzystwie współbraci znaleźć czas i  sposób na wzrost duchowy pośród „zbyt licznych spraw”. Ich ilość rzeczywiście zdumiewa i na zawsze pozostanie tajemnicą jego konsekwencji, systematyczności i poświęcenia. Aż wreszcie dojrzał do powołania swych najważniejszych dzieł — Kolegium i Zgromadzenia.

W okresie wielkiego wyboru, jaki przeżywał do roku 1877, Bóg zetknął go ze Zgromadzeniem Służebnic Serca Jezusowego. Został mianowany jego kapelanem. Chciał, by siostry pomogły w prowadzeniu Dzieła Świętego Józefa. Mię to jednak miało stanowić wartość tego kontaktu. Ksiądz Dehon, zetknąwszy się z  duchowością tego Zgromadzenia, odkrył w niej wartości, które już wcześniej ożywiały go. Powróciły pragnienia życia zakonnego, tyle razy dotychczas kończące się rezygnacją — sulpicjanie, duchacze, asumpcjoniści. Jeszcze w 1873 roku pisał: „Boże, boleję widząc jak jesteś obrażany a ja nie mogę temu zapobiec. Będę starał się wszelkimi dostępnymi środkami wynagrodzić Ci doznane zniewagi”. Temu celowi poświęcił się dotąd w Dziele Świętego Józefa. Teraz pragnął dać z siebie jeszcze więcej. Przejęte z duchowości Służebnic elementy zwrócenia się do świata, by nieść radość i Łaskę Bożą, chciał pogłębić o wartość kapłaństwa sakramentalnego.

Ideą przewodnią tak pojętej duchowości, stało się wynagrodzenie Sercu Jezusowemu za zniewagi także społeczne, wynikające ze złych warunków życia ludzkiego. Formą tego wynagrodzenia miała być nie tylko adoracja Najświętszego Sakramentu, ale także przedłużanie jej w posłudze dla sierot, w  nauczaniu szkolnym, w pomaganiu robotnikom w ich życiowych sprawach.

Szczególnym wyrazem tej idei, w założeniach Księdza Dehona, miał być obok ślubu ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, także ślub żertwy ofiarnej… Pod wpływem kapelana siostry włączyły go do swej profesji w 1875 roku. Pomimo, że został on w 1902 roku wycofany jako ślub, ta sama idea całkowitego oddania siebie będzie wciąż aktualna w życiu Służebnic Serca Jezusowego i mającym powstać Zgromadzeniu Oblatów Najśw. Serca Jezusowego. Dla Założyciela była to forma połączenia w głęboko przeżywanym kapłaństwie wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem z rozlicznymi zajęciami zewnętrznymi.

W 1876 roku Ksiądz Dehon odprawił dwukrotnie rekolekcje. Chciał poznać wolę Bożą wobec narastających pragnień wstąpienia do zakonu. Szukał swego przewodniego motywu. Jak sam napisał w 1877 roku: „Przedmiotem mojego upodobania jest Serce Jezusa i pragnienie wynagradzania Mu”. Przekazał go jako znak rozpoznawczy swym duchowym synom.

Na razie bezskutecznie szukał w Kościele Zgromadzenia zakonnego, żyjącego takim ideałem. Nie odpowiadała mu inicjatywa księdza Luqueta ani Instytut Księży Oblatów z  Marsylii, Tours, czy zgromadzenia założone z inicjatywy Siostry Weroniki Lioger w Grenoble. Czuł też ciągle, że nic może opuścić swych dzieł w  Saint-Quentin.

Pozostawało więc rozwiązanie równie śmiałe, co trudne — założenie nowego Zgromadzenia z  siedzibą w Saint-Quentin. Ośmielony sugestiami swych kierowników duchowych, jezuitów Augusta Modeste’a, Dorre’a i Bertranda oraz życzliwą pomocą biskupa Thibaudiera, w uroczystość Serca Jezusowego, 8 czerwca 1877 roku, uzyskał ustną aprobatę, a 14 lipca pisemną na powołanie Zgromadzenia. Miało nosić nazwę Oblaci Najświętszego Serca. Dla tego celu zakupiono dom. W dniach 16-31 lipca Założyciel poświęcił się pisaniu Konstytucji zakonnych, w czym tak pomocne okazały się odbyte studia prawnicze. Potem rozpoczął swój kanoniczny nowicjat, przybierając imię zakonne Jana od Serca Jezusowego.

Dla biskupa Thibaudiera inicjatywa erekcji Zgromadzenia była ściśle związana z projektem założenia Kolegium, kształcącego miejscowych chłopców. Miało być ono oparciem i pierwszą placówką dla duchowych synów Księdza Dehona. Posłuszny swemu biskupowi, nie bez trudności, nabył odpowiedni dom w  Saint-Quentin. Szybko przystosował go na potrzeby szkoły. Żył w tym czasie intensywniej niż dotąd. Wzrastała w nim coraz bardziej zdecydowana wola poświęcenia się Bogu pełniej i doskonalej niż wyrażały to trzy zakonne śluby. Końcowe miesiące nowicjatu były okresem, w którym czwarty ślub żertwy ofiarnej, jako wynagrodzenie Bożemu Sercu, ożywiał pragnienia Księdza Dehona. Wreszcie stał się faktem w dniu pierwszej, sercańskiej profesji zakonnej, którą złożył 28 czerwca 1878 roku. Był przekonany, że wytyczoną przez niego drogą pójdą inni — zarówno ci, których przyjął już do nowicjatu, jak i ci, których Bóg powoła w  przyszłości do tego Zgromadzenia.

Nie wszyscy z  pierwszych towarzyszy jego zakonnego życia okazali się ludźmi na miarę potrzeb, jakie miało młode Zgromadzenie. Byli raczej współtowarzyszami życia Założyciela niż jego uczniami. Niektórzy nie rozumieli nauki, jaką dawał, gdy sam wypełniał za nich nałożoną pokutę. Może zbyt krótko był mistrzem nowicjatu, a może nie nadszedł jeszcze czas żniw. Ksiądz Dehon musiał przecież dzielić swoje serce i czas między Zgromadzenie i  Kolegium Świętego Jana, któremu zapewnił nie tylko pomieszczenie, niezbędne wyposażenie, ale także wykładowców, pozycję prawną i  akceptację ze strony środowiska. Mógł zaś liczyć właściwie tylko na własne zasoby materialne i pomoc Opatrzności Bożej.

Oddawał wszystko, co miał, by realizować także cele społeczne, o których słuszności całkowicie był przekonany. Wiedział, że przygotowanie chrześcijańskich stosunków społecznych trzeba rozpoczynać już teraz, od właściwego uformowania młodzieży. Ten społeczny wymiar obecności w życiu Kościoła miał być, obok rysu duchowości wynagradzającej, cechą wyróżniającą Zgromadzenie. Miało się ono poświęcać kształceniu duchowieństwa w  sprawach komplikujących się coraz bardziej uwarunkowań ekonomiczno-społecznych. Miało kształcić i wychowywać młodzież — przyszłych pracodawców i przyszłych robotników. Miało wcielać w życie codzienne wskazania papieży, dotyczące kwestii społecznej.

Taką właśnie atmosferę udało się Księdzu Dehonowi wprowadzić w życie Kolegium Świętego Jana. Od samego początku działają tu Konferencje Świętego Wincentego a Paulo, ten najpowszechniej stosowany wówczas sposób wprowadzania wiernych w  społeczny wymiar chrześcijaństwa. Od samego początku chłopcy z tych Konferencji uczyli się wykorzystywać środki społecznego przekazu — prasę _ do prowadzonej działalności duszpasterskiej. W stuletnią rocznicę powołania do życia Kolegium Świętego Jana, ukazał się specjalny numer tego biuletynu. „Orzeł Świętego Jana” z 23 czerwca 1894 roku jak klamra spina cały wiek przemian i doświadczeń historii Europy i Kościoła, świadczy o żywotności idei zaszczepionych w pokoleniach wychowanków przez księdza Dehona. Jego modlitwa i praca okazały się źródłem, które zapewniało żywotność ideałów nawet wtedy, gdy pożary i wojny niszczyły materialne podstawy funkcjonowania szkoły. Ludzie jednak do końca pozostawali w zjednoczeniu wokół celów, jakie im wskazywał ten nękany ciągłymi trudnościami, pełen naturalnej godności i wyczuwalnej dobroci kapłan według pragnień Serca Jezusowego.

Tą dobrocią i  życzliwością żyło całe Kolegium, stanowiące w praktyce jedną wielką rodzinę. Działały tu bractwa religijne, okresowo odprawiano rekolekcje. Kto wie, ile powołań kapłańskich rodziło się podczas codziennej porannej medytacji. Powszechnie mówiło się o sukcesie Kolegium. Wiązało się go z  osobą Księdza Dehona, który aż do 1892 roku, kierował nim jako dyrektor, fundator i praktycznie ojciec duchowny.

Podziel się:

O autorze


© 2011 Duszpasterstwo Talent. All rights reserved.

Szanujemy Twoją prywatność.