Felieton ks. Piotra Brząkalika

Autor | Dodano
Kategorie: Aktualności, Myśli na niedzielę

Tekst pochodzi ze stałego cyklu „Felieton na początek tygodnia” i został wygłoszony na antenie Radia eM dnia 19.04.2017.

Już po świątecznie, choć jeszcze trochę Wielkanocnie wszystkich Słuchaczy serdecznie pozdrawiam, i jak co tydzień zapraszam do wysłuchania dzisiejszego felietonu.

Nie mogę się oprzeć pokusie, a może lepiej potrzebie, żeby nie wrócić raz jeszcze do czasu przed wielkanocnego, jeszcze wielkopostnego.

Otóż pod koniec Wielkiego Postu lotem błyskawicy obiegła niemal wszystkie media sensacyjna wiadomość: Kościół podał nową listę grzechów, Nowe grzechy 2017. Ta wiadomość oczywiście w formie swoistego alarmu znalazła się w „Fakcie”, na TVP Info, w „Rzeczpospolitej”, w prasie regionalnej i rzecz jasna na różnych internetowych portalach. Na dodatek lista miała mieć watykańską aprobatę, bo ułożyć ją miała sama Penitencjaria Apostolska i to już w roku 2008.

Na stronie KRKNEWS.PL można było przeczytać, zamieszczoną przez Dziennik Zachodni listę dwudziestu jeden z dwudziestu siedmiu tych nowych grzechów opatrzoną a jakże tytułem aż kipiącym sensacyjnością: Nowa lista grzechów. Nie uwierzysz, że należy się z tego spowiadać. Oprócz oczywiście całkiem sporej liczby czynów ze sfery erotyczno seksualnej znalazły się na niej i takie: przekręty finansowe, oszustwa przez internet, telefon, hejtowanie w internecie (obrażanie innych internautów, wyzwiska, oczernianie, dręczenie), zanieczyszczanie środowiska.

Kiedy jednak przeczytałem ostanie zdanie tego tekstu, cytuję: pamiętajmy też, że w Polsce ksiądz może rozgrzeszyć z zabójstwa, ale z bycia rozwodnikiem już nie, osłupiałem z wrażenia nie wiedząc czy śmiać się z głupoty, czy płakać z politowania nad autorem, czy autorką, bo podpis był oczywiście tylko inicjałami: (wm). Zestawienie zabójstwa z rozwodnikiem jest tak żenujące, że nie tylko ręce opadają. Tak w ramach szybkiej korepetycji przypomnę, że to nie rozwód uniemożliwia korzystanie z Sakramentów, a dopiero powtórny związek.

Jest rzeczą oczywistą, że żadnej nowej, czy starej listy grzechów po prostu nie ma. Jestem księdzem z trzydziestopięcioletnim już stażem i nigdy jeszcze nie słyszałem o jakiejkolwiek opublikowanej czy nieopublikowanej liście grzechów.

Jedyną normą, miarą grzeszności naszych myśli, słów i czynów jest nasze sumienie ukształtowane w zgodzie z Przykazaniami. Wystarczy przyłożyć do nich nasze myśli, słowa i uczynki, żeby się dowiedzieć czy to, co myślę, mówię czy robię jest grzechem czy nie? A jeśli ktoś ma kłopot z zapamiętaniem tych dziesięciu niech przynajmniej zapamięta te dwa: Będziesz miłował Pana Boga swego i Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. A jeśli tak, to z całą pewnością te zacytowane przez mnie czyny z owej wymyślonej listy: przekręty finansowe, oszustwa przez internet, telefon, hejtowanie w internecie, obrażanie innych internautów, wyzwiska, oczernianie, dręczenie, czy zanieczyszczanie środowiska są w niezgodzie z przykazaniem miłości bliźniego, a więc są grzechem. I dla każdego, kto ma w miarę normalnie reagujące sumienie jest to oczywiste i nie potrzebuje po temu żadnej listy.

Ale gdyby jednak taka lista powstała, to ja dopisałbym do niej jeszcze jeden grzech: tworzenie i rozpowszechnianie fałszywych, nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji. A to też jest przecież bez wątpienia działaniem, postępowaniem w sprzeczności z przykazaniem miłości bliźniego, czyli jest grzechem. Ciekaw jestem, czy którykolwiek z tych tak bezmyślnie powielających tę, czy jakąkolwiek inną niezweryfikowaną wiadomość postrzega swoje działanie w kategorii grzechu?

Takie działanie nie jest tylko wyrządzaniem krzywdy bliźniemu okłamując go i wprowadzając w błąd, jest też i to wcale nie rzadko, działaniem na szkodę tego, kogo ów sensacyjny news dotyczy ośmieszając go, stawiając w fałszywym świetle i pozbawiając dobrego imienia, a z pewnością autorowi tej konkretnej wiadomości o to właśnie chodziło, a cała reszta dała się złapać jak muchy na lep sensacyjności przy okazji dając popis fatalnej jakości wykonywanej pracy i zawodowej bylejakości, żeby nie powiedzieć mocniej, a aż się o to prosi.

A propos, jakości pracy. Media, a może lepiej by powiedzieć dziennikarze, a może jeszcze lepiej, pracownicy mediów bardzo ochoczo i z dużym zaangażowaniem tropią i nagłaśniają złą jakość pracy, zarządzania na różnych szczeblach, wykonywania usług urzędniczych, medycznych i różnych innych, wykonywanych remontów i stanowionego prawa i można by tak wymieniać i wymieniać. Nawet księżom się raz po raz obrywa za złą jakość ich posługi. I jeśli to tylko jest na prawdzie i faktach, to świetnie. Zła jakość pełnionych funkcji i wykonywanych obowiązków i pracy też jest grzechem, bo jest wprost wbrew przykazaniu miłości bliźniego.

Nie słyszałem nigdy jeszcze niestety, żeby media, albo precyzyjniej pracownicy mediów wypomnieli sobie, przyznali się, przeprosili za złą jakość swojej pracy ot choćby tylko przez tak bezmyślne powielanie niesprawdzonych wiadomości. Ciekaw też jestem, czy za tak fatalnie wykonywaną pracę są jakieś redakcyjne konsekwencje, reprymenda, nagana, albo i po premii?

Wielce nie uczciwym jest piętnowanie i wypominanie innym choćby i słusznie złej jakości ich pracy przymykając jednocześnie oko i milcząco aprobując bylejakość własnej pracy.

Przechodzenie nad takimi zachowaniami do porządku dziennego udając, że nic się wielkiego się przecież nie stało, jest nie tylko lekceważeniem odbiorców własnej pracy, ale też działaniem na własną szkodę obniżając i podważając swoją własną wiarygodność.

Nie dziw więc, że coraz częściej mowa jest o lawinowej wręcz tabloizacji mediów. No cóż widać złota zasada ograniczonego zaufania nie tylko bardzo przydatna jest w ruchu drogowym ale warta i to od zaraz zastosowania także wobec mediów, i co najsmutniejsze także wobec tych, którym jeszcze do niedawna daleko było do tabloidowej mierności.

Trochę posmutniały dziękuję już dziś za Państwa uwagę i zapraszam z tydzień. ks. Piotr Brzakalik

 

Podziel się:

O autorze



Dodaj swój komentarz

Komentarze niepodpisane imieniem i nazwiskiem nie są publikowane.

© 2011 Duszpasterstwo Talent. All rights reserved.

Szanujemy Twoją prywatność.