<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Duszpasterstwo TALENT &#187; Kryzys moralny &#8211; kryzys finansowy</title>
	<atom:link href="http://www.duszpasterstwotalent.pl/dyskusja/kryzys-moralny-kryzys-finansowy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl</link>
	<description>Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców</description>
	<lastBuildDate>Sat, 19 Jun 2010 15:54:20 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
		<item>
		<title>Biuro Analiz Sejmowych o&#160;encyklice Caritas in veritate</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/bas-caritas-in-veritate/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/bas-caritas-in-veritate/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 May 2010 21:15:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[Nowe]]></category>
		<category><![CDATA[Benedykt XVI]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=4128</guid>
		<description><![CDATA[Globalny kryzys gospodarczy stał się impulsem do rozważenia na nowo podstaw funkcjonowania gospodarki światowej. Do dyskusji tej włączył się także Kościół katolicki encykliką <i>Caritas in veritate</i>. Stanowi ona refleksję nad obecnym etapem rozwoju ekonomicznego i najważniejszymi czynnikami, które powinny określać jego perspektywy. Z tego względu jest to głos wart zauważenia nie tylko przez katolików, ale przez wszystkich ludzi zainteresowanych życiem społecznym i gospodarczym. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><a href="http://www.duszpasterstwotalent.pl/?attachment_id=4127"><img class="alignleft size-full wp-image-4127" title="infos" src="http://www.duszpasterstwotalent.pl/wp-content/uploads/2010/05/infos.jpg" alt="" width="93" height="114" /></a>Globalny kryzys gospodarczy stał się impulsem do rozważenia na nowo podstaw funkcjonowania gospodarki światowej. Do dyskusji tej włączył się także Kościół katolicki encykliką <em>Caritas in veritate</em>. Stanowi ona refleksję nad obecnym etapem rozwoju ekonomicznego i&nbsp;najważniejszymi czynnikami, które powinny określać jego perspektywy. Z&nbsp;tego względu jest to głos wart zauważenia nie tylko przez katolików, ale przez wszystkich ludzi zainteresowanych życiem społecznym i&nbsp;gospodarczym.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: medium;"><strong><a target="_blank" href="http://parl.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/98A68D3F541A961FC1257689004C02CA/$file/Infos_69.pdf" target="_blank" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/parl.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/98A68D3F541A961FC1257689004C02CA/_file/Infos_69.pdf?referer=');">Jolanta Adamiec<br />
 <em>Encyklika </em>Caritas in veritate<em> w&nbsp;odpowiedzi na kryzys gospodarczy</em> (pdf)</a></strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/bas-caritas-in-veritate/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ekonomiści mają prawo do sprzeciwu sumienia</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/ekonomisci-maja-prawo-do-sprzeciwu-sumienia/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/ekonomisci-maja-prawo-do-sprzeciwu-sumienia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 16:48:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=2009</guid>
		<description><![CDATA[<b>„Wobec zagrożeń rewolucji biotechnologicznej również ekonomiści mają prawo do sprzeciwu sumienia” </b>– uważa prof. Ettore Gotti Tedeschi, mianowany 23 września szefem „banku watykańskiego”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-top: 0.49cm; margin-bottom: 0.49cm;"><strong>„Wobec zagrożeń rewolucji biotechnologicznej również ekonomiści mają prawo do sprzeciwu sumienia” – uważa prof. Ettore Gotti Tedeschi, mianowany 23 września szefem „banku watykańskiego”.</strong> Tak właśnie brzmi tytuł artykułu redakcyjnego jego autorstwa, zamieszczonego na łamach „L’Osservatore Romano” z&nbsp;28 października br. Nowy przewodniczący rady zarządzającej Instytutem Dzieł Religijnych zwraca uwagę na trzy nawzajem współzależne czynniki, budzące dziś niepokój o&nbsp;przyszłość ludzkości. Pierwszym jest konieczność jak najszybszego wyjścia z&nbsp;obecnego kryzysu. Drugi to możliwości, ale i&nbsp;ryzyko, jakie stwarza w&nbsp;tym względzie rewolucja biotechnologiczna. Na trzecim miejscu ten znany włoski ekonomista wymienia współzawodnictwo między państwami o&nbsp;prowadzenie w&nbsp;tym nowym sektorze wiodącym, jakim stała się biotechnologia.</p>
<p style="margin-top: 0.49cm; margin-bottom: 0.49cm;">Prawdziwą przyczyną kryzysu ekonomicznego jest zdaniem prezesa „banku watykańskiego” spadek przyrostu naturalnego i&nbsp;niezrównoważony rozwój. Lekceważy się je, uważając, że należą do porządku moralnego, a&nbsp;więc nie podzielanego przez wszystkich. Szuka się zatem innych dróg wyjścia, zwłaszcza przez rewolucję biotechnologiczną. Ta jednak grozi relatywizacją wymiaru etycznego. Choć może przynieść wiele dobrego w&nbsp;dziedzinie wyżywienia, energii czy zdrowia, jest równocześnie w&nbsp;stanie modyfikować materię i&nbsp;strukturę genetyczną, wytwarzając syntetycznie organizmy biologiczne. Powstaje w&nbsp;ten sposób złudzenie, że zrozumie się tajemnicę życia i&nbsp;można je będzie programować czy nawet tworzyć. Międzynarodowe współzawodnictwo o&nbsp;prowadzenie w&nbsp;tej dziedzinie grozi wprost zagubieniem prawdy o&nbsp;ludzkim życiu. „Wobec tego zagrożenia także ekonomista ma prawo do sprzeciwu sumienia” – pisze prof. Gotti Tedeschi w&nbsp;„L’Osservatore Romano”.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><em>Informacja Serwisu Radia Watykańskiego</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/ekonomisci-maja-prawo-do-sprzeciwu-sumienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biznes potrzebuje etyki (audio)</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/biznes-potrzebuje-etyki/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/biznes-potrzebuje-etyki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Oct 2009 20:11:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kronika 2009]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[O etyce w biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[audio]]></category>
		<category><![CDATA[Benedykt XVI]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1775</guid>
		<description><![CDATA[<b>Trwający kryzys ekonomiczny wśród wielu przyczyn ma jedną bardzo istotną, a mianowicie przyczynę moralną. </b>Wskazał na nią w wielu swoich wypowiedziach – m.in. w encyklice o integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie <i>Caritas in veritate</i> – papież Benedykt XVI. Dlatego wezwanie papieża do refleksji nad podjęciem koniecznych środków, by znaleźć rozwiązanie dla kryzysowej sytuacji, musi dotyczyć relacji między ekonomią a etyką.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<h3 style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Spotkanie z&nbsp;Talentem w&nbsp;Krakowie</strong></h3>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>Trwający kryzys ekonomiczny wśród wielu przyczyn ma jedną bardzo istotną, a&nbsp;mianowicie przyczynę moralną. Wskazał na nią w&nbsp;wielu swoich wypowiedziach – m.in. w&nbsp;encyklice o&nbsp;integralnym rozwoju ludzkim w&nbsp;miłości i&nbsp;prawdzie </strong><em><strong>Caritas in veritate</strong></em><strong> – papież Benedykt XVI. Dlatego wezwanie papieża do refleksji nad podjęciem koniecznych środków, by znaleźć rozwiązanie dla kryzysowej sytuacji, musi dotyczyć relacji między ekonomią a&nbsp;etyką<span style="background-color: #ffffff;"><span style="font-size: x-small;">.</span></span></strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong><span style="background-color: #ffffff;"><span style="font-size: x-small;"><br />
 </span></span></strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"><strong><span style="background-color: #99cc00;"><span style="font-size: x-small;"> </span></span><span style="background-color: #7ff905;"><span style="font-size: x-small;">Naciśnij PLAY pod slajdem </span></span></strong><strong><br />
 </strong></p>
<div id="__ss_2193146" style="width: 590px; text-align: left;">
<object style="margin: 0px;" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="590" height="450" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="src" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=2193146&amp;stripped_title=biznes-potrzebuje-etyki-2193146" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed style="margin: 0px;" type="application/x-shockwave-flash" width="590" height="450" src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=2193146&amp;stripped_title=biznes-potrzebuje-etyki-2193146" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object>
</div>
<p style="margin-bottom: 0cm;"> </p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Nad powyżej zasygnalizowanymi sprawami zastanawiali się przedsiębiorcy, którzy 8 października zgromadzili się w&nbsp;krakowskim klasztorze Księży Sercanów. Wysłuchali wykładu ks.&nbsp;Grzegorza Piątka SCJ, który odrzucił fałszywe przekonanie niektórych, że działalność biznesowa nie podlega ocenie moralnej. Wskazał, że przedsiębiorca niejednokrotnie podlega pokusom naginania litery prawa (przykład tzw. kreatywnej księgowości) czy dążenia do maksymalizowania zysków za&nbsp;wszelką cenę, co jednak nie gwarantuje sukcesu firmy. Mówiąc o&nbsp;moralnych przyczynach kryzysu ekonomicznego odwołał się do ocen Benedykta XVI, który napiętnował zaniedbanie i&nbsp;osłabienie tradycyjnych zasad etyki społecznej, złe wykorzystywanie finansów, zdradę oszczędzających, brak prawej intencji i&nbsp;przejrzystości czy ignorowanie zasady, że wszystkie fazy cyklu ekonomicznego muszą opierać się na sprawiedliwości.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"> </p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">W kolejnej części swojego wystąpienia prelegent, odwołując się do przykładu konkretnych firm (por. J. Collins, J. Perkins, <em>Wizjonerskie organizacje</em>), postawił tezę, iż możliwa jest „sztuka tego, co niemożliwe”: biznesu jako moralności w&nbsp;praktyce. Okazuje się, iż przedsiębiorstwa, które nie absolutyzują maksymalizowania zysku i&nbsp;kierują się swoimi rdzennymi wartościami niejednokrotnie są liderami na rynku. Można więc prowadzić biznes z&nbsp;moralnego punktu widzenia i&nbsp;być jednocześnie skutecznym. Zaistniały kryzys stanowi okazję do rozeznania i&nbsp;tworzenia nowych projektów, które powinny zaowocować stworzeniem nowej syntezy dobra wspólnego i&nbsp;rynku, kapitału i&nbsp;pracy.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"> </p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Na zakończenie 20 uczestników spotkania zastanawiało się nad stworzeniem przykazań etycznych biznesu, które mogą pomóc w&nbsp;tworzeniu etycznej firmy przyjaznej osobie. Podano następujące zasady: zawsze terminowo przekazuję wypłaty; zawsze płacę należne podatki; nie daję i&nbsp;nie biorę; nie okradam własnej firmy; wymagam od siebie i&nbsp;od pracowników; okazuję szacunek pracownikom i&nbsp;kontrahentom.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/biznes-potrzebuje-etyki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Etyczny wymiar przezwyciężania kryzysu ekonomicznego</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/etyczny-wymiar-przezwyciezania-kryzysu-ekonomicznego/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/etyczny-wymiar-przezwyciezania-kryzysu-ekonomicznego/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Sep 2009 17:50:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2009 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[Benedykt XVI]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1681</guid>
		<description><![CDATA[Różnorakie próby przezwyciężenia obecnego kryzysu ekonomiczno-finansowego podejmowane przez ONZ czy poszczególnych przywódców państw (np. tych najbogatszych znanych jako G8) nie przyniosą oczekiwanych rezultatów dla rozwoju całej ludzkości, jeśli nie będą miały wymiaru etycznego. Taki wniosek nasuwa się po analizie kolejnych wystąpień Ojca Świętego czy innych przedstawicieli Kościoła.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Różnorakie próby przezwyciężenia obecnego kryzysu ekonomiczno-finansowego podejmowane przez ONZ czy poszczególnych przywódców państw (np. tych najbogatszych znanych jako G8) nie przyniosą oczekiwanych rezultatów dla rozwoju całej ludzkości, jeśli nie będą miały wymiaru etycznego. Taki wniosek nasuwa się po analizie kolejnych wystąpień Ojca Świętego czy innych przedstawicieli Kościoła.</strong></p>
<p>Benedykt XVI, zwracając się do uczestników oenzetowskiej konferencji na temat skutków kryzysu dla rozwoju (Nowy Jork, czerwiec br.), życzył „aby obecny kryzys stał się okazją do poświęcenia większej uwagi godności osoby ludzkiej i&nbsp;wprowadzenia równości w&nbsp;dostępie do władzy decyzyjnej i&nbsp;zasobów”. Podczas audiencji środowej, która odbyła się niedługo po zakończeniu włoskiego szczytu państw G8, papież stwierdził iż „potrzeba nowego programowania gospodarczego, które nada nowy kształt rozwojowi w&nbsp;globalny sposób, bazując na fundamencie etycznym odpowiedzialności przed Bogiem i&nbsp;przed człowiekiem jako Bożym stworzeniem”. Nieco wcześniej, w&nbsp;liście skierowanym do premiera S. Berlusconiego z&nbsp;okazji szczytu państw G8, przypomniał, że kryzys nie zwalnia nikogo z&nbsp;odpowiedzialności za&nbsp;najbardziej potrzebujących. Rozwój należy wspierać stawiając na osobę ludzką, która ma się realizować przez pracę i&nbsp;edukację. Ta ostatnia – zdaniem Benedykta XVI – jest koniecznym warunkiem demokracji, walki z&nbsp;korupcją, pełnego korzystania z&nbsp;praw politycznych, ekonomicznych i&nbsp;socjalnych, a&nbsp;ponadto rzeczywistego odrodzenia wszystkich państw.</p>
<p>W czerwcu franciszkanie zgromadzeni w&nbsp;Asyżu na swej kapitule generalnej wystosowali apel do obradujących w&nbsp;Lecce na południu Włoch ministrów gospodarki krajów G8. Zwracając uwagę na problemy związane z&nbsp;kryzysem i&nbsp;globalizacją zakonnicy domagali się podjęcia skutecznych działań na rzecz gospodarki społecznej i&nbsp;przyjaznej dla środowiska. Zdaniem franciszkanów droga wyjścia z&nbsp;kryzysu wiedzie przez zmianę stylu życia. Trzeba je oprzeć na odpowiedzialnej powściągliwości, poszanowaniu środowiska, niestosowaniu przemocy oraz dzieleniu się, będącemu alternatywą dla wolnej konkurencji.</p>
<p style="text-align: right;"><em>(oprac. na podstawie Serwisu radia Watykańskiego)</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/etyczny-wymiar-przezwyciezania-kryzysu-ekonomicznego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryzys gospodarczy skutkiem kradzieży</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/kryzys-gospodarczy-skutkiem-kradziezy/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/kryzys-gospodarczy-skutkiem-kradziezy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Apr 2009 14:52:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=360</guid>
		<description><![CDATA[Główną przyczyna kryzysu są poważne, choć zamaskowane kradzieże. Są one w dużym stopniu zalegalizowane, ułatwiane albo wręcz realizowane przez państwo.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Michał Wojciechowski</em></p>
<p><strong>Obecne trudności ekonomiczne świata zachodniego trzeba rozpatrywać na dwóch płaszczyznach. Z&nbsp;jednej strony mamy obecny stan ostrego kryzysu gospodarczego. Z&nbsp;drugiej jednak towarzyszy nam od dziesiątków lat osłabienie w&nbsp;tej dziedzinie, wyrażające się w&nbsp;dość mizernym wzroście gospodarczym Europy, słabszym niż w&nbsp;krajach, które postawiły konsekwentnie na wolny rynek. Sądzę, że mimo różnicy skali, w&nbsp;obu typach kryzysu chodzi o&nbsp;jedno zjawisko o&nbsp;podobnych przyczynach.</strong></p>
<p>Za główne źródło tych problemów uważam poważne, choć zamaskowane kradzieże. Są one w&nbsp;dużym stopniu zalegalizowane, ułatwiane albo wręcz realizowane przez państwo. Tym samym władza państwowa, interweniując w&nbsp;sposób szkodliwy w&nbsp;gospodarkę przez instrumenty prawne i&nbsp;finansowe, nie wywiązuje się zarazem ze&nbsp;swojego podstawowego obowiązku, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa, do czego należy ochrona przez kradzieżą w&nbsp;obrocie gospodarczym.</p>
<p><a target="_blank" href="http://ekonomia.opoka.org.pl/etyka/2090.1,Kryzys_gospodarczy_skutkiem_kradziezy.html" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/ekonomia.opoka.org.pl/etyka/2090.1_Kryzys_gospodarczy_skutkiem_kradziezy.html?referer=');">Przeczytaj cały artykuł na portalu Opoka</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/kryzys-gospodarczy-skutkiem-kradziezy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Państwo musi okiełznać chciwość</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/panstwo-musi-okielznac-chciwosc/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/panstwo-musi-okielznac-chciwosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Feb 2009 16:00:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[menedżer]]></category>
		<category><![CDATA[Niedziela]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=376</guid>
		<description><![CDATA[Elity świata bankowości i finansów pokazały swoje najgorsze oblicze – mieszankę chciwości, cynizmu i arogancji. A to dzięki poczuciu bezkarności.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Bogusław Kowalski</em></p>
<p>Czasy kryzysu to godzina prawdy. To czas próby dla właścicieli małych i&nbsp;średnich firm oraz dla menadżerów wielkich korporacji. Działając pod olbrzymią presją psychiczną, wynikającą z&nbsp;groźby bankructwa, muszą podejmować chłodne decyzje. Muszą uważnie obserwować, co dzieje się na rynku, co robią kontrahenci i&nbsp;konkurenci. Muszą utrzymać dialog z&nbsp;pracownikami, aby w&nbsp;razie potrzeby mądrze operować zatrudnieniem, stosownie do zamówień i&nbsp;wielkości produkcji. To czas sprawdzania charakterów i&nbsp;umiejętności. Weryfikowania tego, co do tej pory zostało zrobione. Wiadomo, że podmiotom słabym i&nbsp;źle zorganizowanym trudniej będzie przetrwać burzliwy okres niż tym, które są zwarte, dynamiczne i&nbsp;dobrze prowadzone. A&nbsp;ci, którzy wpadną w&nbsp;popłoch lub nie zorientują się w&nbsp;rozwoju sytuacji, szybciej przegrają niż ci, którzy mają stalowe nerwy, dobrą informację i&nbsp;odpowiednie umiejętności. Ale czy rzeczywiście ta konkurencja jest tylko od tego zależna? Czy jest uczciwa w&nbsp;tym sensie, że zawsze wygrywają najlepsi?</p>
<p><strong>Chciwość finansjery</strong></p>
<p>Po upadku dużego banku Lehman Brothers amerykański Senat powołał specjalną komisję do zbadania przyczyn tego bankructwa, kłopotów innych instytucji i&nbsp;szerzej – narastającego kryzysu finansowego. Komisja ta wezwała jednego z&nbsp;prezesów banku, który tuż przed jego upadkiem wypłacił sobie ok. 100 mln dolarów premii. Na pytanie, czy mu nie wstyd, że nie dość, iż doprowadził firmę do bankructwa, to jeszcze wypłacił sobie nagrodę w&nbsp;niewyobrażalnej dla zwykłego obywatela wysokości, odpowiedział: – Tak, wstyd mi, ale jakoś będę musiał sobie z&nbsp;tym poradzić (!!!). Cynizm połączony z&nbsp;wyjątkowym tupetem. Żadnej szczerej krytyki własnego postępowania, zrozumienia szkody, jaką przynajmniej częściowo wyrządził i&nbsp;za którą ponosi odpowiedzialność. O&nbsp;dobrej woli zadośćuczynienia w&nbsp;postaci zwrotu niesprawiedliwie pobranej nagrody nie wspominając.</p>
<p>Rząd Stanów Zjednoczonych przyznał instytucjom finansowym, które popadły w&nbsp;tarapaty, gigantyczną pomoc w&nbsp;wysokości ok. 800 mld dolarów. Nie do końca wiadomo, na co te pieniądze przeznaczono. Jedno z&nbsp;pism przeprowadziło ankietę wśród beneficjentów tego wsparcia z&nbsp;pytaniem, jak je wykorzystało. Zdecydowana większość nie potrafiła precyzyjnie na nie odpowiedzieć. Tylko niektóre wyraźnie skierowały pomoc na walkę z&nbsp;przejawami kryzysu. Na koniec roku natomiast ponad 18 mld dolarów firmy z&nbsp;Wall Street wydały na premie i&nbsp;nagrody dla swoich szefów. Nie zabrakło też zakupów luksusowych limuzyn, drogich mebli itp. Podobne zjawiska występują w&nbsp;Europie.</p>
<p>Elity świata bankowości i&nbsp;finansów pokazały swoje najgorsze oblicze – mieszankę chciwości, cynizmu i&nbsp;arogancji. A&nbsp;to dzięki poczuciu bezkarności. Politycy stojący na czele administracji państwowych okazali się bowiem nie tyle srogimi sędziami występującymi w&nbsp;imieniu ogółu i&nbsp;rozliczającymi sprawców katastrofy, ile przestraszonymi chłopcami na posyłki, którzy czym prędzej sięgnęli po pieniądze podatników, aby ratować swoich zamożnych przyjaciół, a&nbsp;być może patronów i&nbsp;protektorów.</p>
<p><strong>Państwo strażnikiem interesów całego narodu</strong></p>
<p>Żądza bogactwa, zwykła chciwość – to częsta cecha ambitnych ludzi zajmujących się biznesem. Rolą państwa jako regulatora życia gospodarczego jest jednak takie stanowienie prawa i&nbsp;jego egzekwowanie, aby nie cierpiały na tym interesy całego narodu. Mówiąc wprost – okiełznanie niszczycielskiego charakteru chciwości i&nbsp;wykorzystanie jej siły dla pozytywnego rozwoju ekonomii, a&nbsp;przez to dla dobra ogółu. Temu jednak musi towarzyszyć ponoszenie odpowiedzialności za&nbsp;własne postępowanie oraz pełna niezależność elit politycznych od elit gospodarczych.</p>
<p>W przypadku programów pomocowych dla sektora finansowego bardzo istotne jest pytanie: Dlaczego strumień pieniędzy skierowano bezpośrednio do wybranych instytucji, a&nbsp;nie np. do zwykłych obywateli, którzy zaczęli mieć kłopoty ze&nbsp;spłatą kredytów? Wiadomo, że taka pomoc też trafiłaby do banków, gdyż ich problemy wzięły się z&nbsp;załamania na rynku kredytów hipotecznych. Ale za&nbsp;pośrednictwem szarych ludzi. Oznaczałoby to, że państwo pomaga dużej liczbie zwykłych obywateli, a&nbsp;nie wąskiej grupie rekinów finansjery. Wsparcie docierałoby trochę wolniej, ale sprawiedliwiej.</p>
<p><strong>Oligarchizacja polityki i&nbsp;gospodarki</strong></p>
<p>Dlaczego tak się nie stało? Odpowiedzią jest ścisłe powiązanie i&nbsp;wzajemna zależność ludzi władzy i&nbsp;ludzi biznesu, szczególnie tego dużego. Przeprowadzanie kampanii wyborczych jest coraz droższe i&nbsp;wymaga coraz większych pieniędzy. Dają je szybko i&nbsp;w dużych ilościach ci, którzy je mają. Ale nie robią tego bezinteresownie. Gdy popierany polityk dochodzi do władzy, stawia mu się określone wymagania. Takie zjawisko w&nbsp;języku socjologii nazywa się oligarchizacją polityki i&nbsp;gospodarki. Oznacza to, że wąska grupa ludzi uzyskuje wpływ na władzę w&nbsp;państwie, a&nbsp;mając ją przez odpowiednie decyzje polityczne, zdobywa także kluczową pozycję w&nbsp;gospodarce. Dotąd tym mechanizmem opisywało się rzeczywistość w&nbsp;krajach niedemokratycznych. Ale działania wokół kryzysu w&nbsp;USA dają podstawy, aby doszukiwać się elementów oligarchizacji także w&nbsp;tym państwie, dotąd uznawanym za&nbsp;wzór demokracji i&nbsp;obywatelskości.</p>
<p>Skierowanie tak dużego strumienia pieniędzy publicznych, w&nbsp;zasadzie bez żadnej kontroli, do centrów finansowych w&nbsp;krajach zachodnich niewątpliwie podkopało zaufanie zwykłych obywateli do państwa. A&nbsp;przecież istotą demokracji jest umowa społeczna, oparta na podstawowej zasadzie równości i&nbsp;sprawiedliwości. System dobrze działa, jeśli zdecydowana większość się z&nbsp;nim utożsamia, uważa, że broni jego interesów i&nbsp;działa w&nbsp;miarę sprawiedliwie. Tym razem wiara w&nbsp;te wartości została wyraźnie nadwyrężona. Ludzie mogli poczuć się oszukiwani i&nbsp;wykorzystywani. Jeśli do tego dojdą takie zjawiska, jak masowe bezrobocie, nędza emerytów i&nbsp;zabieranie przez banki nieruchomości na wielką skalę, wybuch społecznego niezadowolenia jest prawie pewny, a&nbsp;demokracja może przestać właściwie działać.</p>
<p>W tym kontekście trzeba też widzieć problem finansowania partii politycznych z&nbsp;budżetu państwa. Jeśli nie chcemy, aby były one uzależnione od świata biznesu, państwo powinno wziąć je na swój garnuszek. Ale skoro jest kryzys i&nbsp;wszyscy zaciskają pasa, muszą to też zrobić partie polityczne, np. przez dobrowolną rezygnację z&nbsp;części należnych im pieniędzy.</p>
<p><strong>Walka z&nbsp;kryzysem oparta na zdrowych zasadach</strong></p>
<p>Dlatego nowy prezydent USA Barack Obama stara się uspokoić nastroje takimi zapewnieniami, jak te, że prezesi firm, które otrzymały pomoc publiczną, nie będą mogli zarabiać więcej niż 500 tys. dolarów rocznie, lub niedopuszczaniem do najwyższych urzędów lobbystów, czyli przedstawicieli najbogatszych korporacji. Czy to wystarczy – zobaczymy.</p>
<p>Te reguły dotyczą też Polski. Na szczęście u&nbsp;nas nie wpompowano miliardów w&nbsp;banki, ale rząd sprawia wrażenie zaskoczonego kryzysem. Stracił inicjatywę i&nbsp;jedynie z&nbsp;opóźnieniem reaguje na wydarzenia. Tak jak to było z&nbsp;brakami w&nbsp;dochodach budżetowych. Dopiero kiedy zrobiło się o&nbsp;nich głośno, przystąpiono do poszukiwania oszczędności. Ale cięcia w&nbsp;budżecie nie rozkręcą gospodarki i&nbsp;nie uratują rynku pracy. Tu przede wszystkim potrzebne są inwestycje oraz zbijanie kosztów energii i&nbsp;paliw przez regulacje prawne. Trzeba szybko uruchamiać środki z&nbsp;Unii Europejskiej. Nie można czekać, aż ludzie zaczną masowo protestować.</p>
<p>Czas kryzysu to czas próby nie tylko dla przedsiębiorców i&nbsp;pracowników. To czas próby przede wszystkim dla władzy państwowej i&nbsp;ludzi ją piastujących. Państwo musi zdać egzamin z&nbsp;zaufania do niego wszystkich obywateli, również tych najsłabszych grup. Musi pokazać, że w&nbsp;trudnych czasach potrafi stanąć także w&nbsp;ich obronie, że jest ich państwem. W&nbsp;przeciwnym razie może nas czekać chaos, zamieszki, a&nbsp;władza znajdzie się na ulicy. Władza polityczna musi zapewnić zwycięstwo biblijnych zasad sprawiedliwości i&nbsp;prawa nad chciwością, egoizmem i&nbsp;pogardą dla słabszych, gdyż tylko mając społeczne zaufanie, może skutecznie walczyć z&nbsp;kryzysem.</p>
<p><a target="_blank" href="http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200908&amp;nr=10" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200908_amp_nr=10&amp;referer=');">Artykuł pochodzi z&nbsp;tygodnika „Niedziela” nr 8 (22 II 2009), s. 14-15</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/panstwo-musi-okielznac-chciwosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Światowy kryzys gospodarczy</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/swiatowy-kryzys-gospodarczy/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/swiatowy-kryzys-gospodarczy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Feb 2009 15:53:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[Benedykt XVI]]></category>
		<category><![CDATA[biznesmen]]></category>
		<category><![CDATA[Niedziela]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=371</guid>
		<description><![CDATA[Już niedługo do dzisiejszej walki o surowce energetyczne może dojść walka o wodę pitną, której zasoby się wyczerpują. Światem musi zacząć rządzić moralne sumienie, a nie rynek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Ks. Paweł Rozpiątkowski</em></p>
<p><strong>Już niedługo do dzisiejszej walki o&nbsp;surowce energetyczne może dojść walka o&nbsp;wodę pitną, której zasoby się wyczerpują.  Światem musi zacząć rządzić moralne sumienie, a&nbsp;nie rynek.</strong></p>
<p>Panują rozbieżne opinie, jak długo może potrwać, ale dziś już nikt nie kwestionuje, że niemal wszystkim dokuczy. Politycy dwoją się i&nbsp;troją, aby zminimalizować jego skutki. Zdaniem przedstawicieli Kościoła, proponowane recepty są jak wlewanie nowego wina do starych bukłaków. W&nbsp;końcowym efekcie i&nbsp;wino przepadnie, i&nbsp;bukłaki.</p>
<p><strong>Stanowisko Kościoła</strong></p>
<p>Cóż Kościół może mieć do ekonomii? W&nbsp;seminariach tego nie uczą. Duchowni zazwyczaj się tym nie zajmują, a&nbsp;mimo to o&nbsp;kryzysie finansowym mówi bardzo często Papież, wtórują mu kardynałowie. Do ekonomicznych perturbacji odnoszą się w&nbsp;listach pasterskich episkopaty i&nbsp;biskupi jak świat długi i&nbsp;szeroki. Tematu nie omijają również księża na ambonach. Dlaczego duchowni przyznają sobie takie prawo? Ponieważ u&nbsp;podstaw modeli ekonomicznych powinien stać system moralny. Współcześnie zaś rządziło nimi zaprzeczenie moralnych reguł, czyli strach i&nbsp;chciwość. Amerykańscy biskupi w&nbsp;liście do administracji prezydenta Busha, diagnozując przyczyny kryzysu, który zaczął się właśnie za&nbsp;oceanem, stwierdzili, że doprowadziły do niego złe zachowania i&nbsp;praktyki ludzi. Wskazali na chciwość, spekulanctwo, wyzysk najsłabszych i&nbsp;niegodne praktyki. Ekonomia zatem powinna być nie tylko skuteczna, ale także sprawiedliwa. Zresztą, bez moralnych podstaw nie będzie nawet skuteczna, przyniesie jedynie cierpienie najsłabszym, co pokazują najnowsze wydarzenia gospodarcze.</p>
<p><strong>Przewidział kryzys</strong></p>
<p>Niemal ćwierć wieku temu Papież Benedykt XVI, wtedy jeszcze kard. Joseph Ratzinger, w&nbsp;jednym z&nbsp;wykładów na temat relacji Kościoła i&nbsp;ekonomii mówił: „Staje się coraz bardziej oczywiste, że rozwój systemów ekonomicznych, które koncentrują się na dobru wspólnym, zależy od zdeterminowanego systemu etycznego, który znowu może być «zrodzony» i&nbsp;podtrzymywany przez silne przekonania religijne”. Religia dla ekonomii jest więc niezbędna. Bez niej systemy ekonomiczne, choćby o&nbsp;szczytnych celach, chcąc jak najlepiej, kończą zawsze źle.</p>
<p><strong>Na krótką metę</strong></p>
<p>Co więc mówią hierarchowie? Coś zupełnie innego niż polityczni liderzy. Ci zazwyczaj nawołują do tego, by nie zmieniać konsumpcyjnych przyzwyczajeń i&nbsp;dotychczasowego stylu życia, a&nbsp;wszystko – przekonują – wróci na stare tory. Sprowadzając te wypowiedzi do jednego mianownika, hierarchowie zgodnie mówią, że panujący model społeczny, którego głównym motorem była wściekła pogoń za&nbsp;zyskiem, na naszych oczach zbankrutował, a&nbsp;pompowanie dla jego ożywienia niewyobrażalnych pieniądzy bez zmiany samych fundamentów skończy się znowu źle. Biskupi z&nbsp;Japonii otwarcie skrytykowali „fundamentalizm rynkowy”, w&nbsp;którym rządzą zasady wolnego rynku bez żadnych moralnych norm. Najostrzej wypowiedział się brytyjski kardynał Cormac Murphy-O&#8217;Connor, który na charytatywnym przyjęciu powiedział wprost, że w&nbsp;2008 r. „kapitalizm umarł” – czym wprawił w&nbsp;osłupienie siedzących na sali biznesmenów oraz naraził się na krytykę polityków i&nbsp;wtórujących im mediów, które przecież też są częścią gospodarki i&nbsp;działają na takich samych zasadach.</p>
<p>Praktycznie wszyscy hierarchowie zgodnie podkreślają, że aby było dobrze, musi zmienić się człowiek. Tak jak od dwóch tysięcy lat mówi Ewangelia – chodzi o&nbsp;nawrócenie. To dlatego metropolita Paryża kard. André Vingt-Trois mówił niedawno o&nbsp;konieczności zmiany stylu życia, bo obecna sytuacja pokazała czarno na białym, że nie wszystko człowiekowi wolno.</p>
<p>Trudno wśród polityków znaleźć dziś męża stanu, który nie myśli w&nbsp;perspektywie jednej kadencji, ale wychodzi na lata do przodu. Z&nbsp;pewnością właśnie dlatego proponowane recepty starają się w&nbsp;jak najkrótszym czasie naprawić usterkę, w&nbsp;obawie przed spadkiem poparcia, bo – jak wiadomo – łaska wyborców na pstrym koniu jeździ. Rządzący z&nbsp;niepokojem patrzą na wydarzenia na Łotwie, Litwie, w&nbsp;Wielkiej Brytanii czy w&nbsp;Rosji, gdzie na ulicach pojawiają się zapomniane od kilkunastu lat manifestacje.</p>
<p><strong>Cztery kryzysy</strong></p>
<p>W przemówieniu do dyplomatów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej Benedykt XVI mówił: „W tym znaczeniu obecny kryzys globalny należy również widzieć jako próbę: czy jesteśmy gotowi do odczytania go w&nbsp;całej jego złożoności jako wyzwania na przyszłość, a&nbsp;nie tylko jako zagrożenia, na które należy udzielić odpowiedzi na krótką metę? Czy gotowi jesteśmy wspólnie dogłębnie zrewidować dominujący model rozwoju, aby skorygować go w&nbsp;sposób zharmonizowany i&nbsp;dalekowzroczny?”. Papież mówi wprost i&nbsp;dobitnie, że nie wystarczą już powierzchowne zmiany, niewielkie retusze czy małe poprawki. Chodzi o&nbsp;rewizję, i&nbsp;to sięgającą dna. A&nbsp;jeśli nie, to co? Już niedługo do dzisiejszej walki o&nbsp;surowce energetyczne może dojść walka o&nbsp;wodę pitną, której zasoby się wyczerpują, o&nbsp;żywność, bo w&nbsp;związku z&nbsp;globalnym ociepleniem i&nbsp;ludzką ekspansją kurczą się obszary ziemi rolnej, i&nbsp;o powietrze – czyli o&nbsp;wszystko, co jest absolutnie niezbędne do życia. Kryzys finansowy, którym dziś zajmują się najwięksi tego świata, dołączył do kryzysu ekologicznego, który de facto jest już za&nbsp;progiem, oraz przede wszystkim do kryzysu moralnego i&nbsp;kryzysu kulturowego, od dawna widocznych we&nbsp;wszystkich stronach świata, bo to one – jak mówi Papież – stanowią solidne fundamenty dwóch pozostałych.</p>
<p>Skąd się wziął kryzys moralności i&nbsp;kultury? Krótko mówiąc – z&nbsp;odejścia od źródeł, które dawały ożywcze soki naszej cywilizacji. Od greckiej filozofii z&nbsp;jej racjonalnym dyskursem; od rzymskiej tradycji poszanowania dla prawa; od chrześcijaństwa z&nbsp;jego poszanowaniem dla jednostki i&nbsp;jej sumienia, jasnych postaw i&nbsp;wartości, bez których nie byłoby mowy o&nbsp;liberalizmie, demokracji i&nbsp;parlamentaryzmie. Odcięcie się od tych trzech źródeł wywołało kryzys intelektualny z&nbsp;dyktaturą relatywizmu i&nbsp;kryzys moralny, który zamienił ludzi Zachodu w&nbsp;istoty bez skrupułów. Razem to wszystko jest niczym obca narośl – rak, który wykańcza nasze społeczeństwo.</p>
<p><strong>Spalić bożka</strong></p>
<p>Zabierając głos na temat planów ratunkowych dla gospodarki, przedstawiciele Kościoła nie mówią – bo nie mają ku temu kompetencji – o&nbsp;technicznych szczegółach ratowania budżetów, polepszania kondycji finansowej banków i&nbsp;przedsiębiorstw. Mówią natomiast o&nbsp;fundamentach, na których trzeba wznosić nowy gmach. Recepta dotyczy zmiany człowieka. I&nbsp;nie jest to jedynie apel do sumienia jednostek (choć także), ale i&nbsp;do społeczeństw, które w&nbsp;tych zmianach mogą i&nbsp;powinny pomóc. Jak zatem ma się zmienić człowiek? Co ma ze&nbsp;sobą zrobić? Recepta do łatwych nie należy. Człowiek ma się samoograniczyć. Jedynym motorem ludzkich postaw i&nbsp;zachowań nie może pozostać przemożna chęć posiadania. Nie może być tak, że jedynym „bogiem” ludzi jest pieniądz.</p>
<p>A konkretnie? Kard. Joseph Zen Ze-kiun, emerytowany biskup Hongkongu, w&nbsp;bożonarodzeniowym liście, szeroko odnosząc się do kryzysu, sugerował, aby zrezygnować z&nbsp;wyszukanych specjałów i&nbsp;kupowania najdroższych prezentów. W&nbsp;myśl zasady, aby bardziej być, niż więcej mieć. Nieco subtelniej, choć w&nbsp;gruncie rzeczy to samo, mówił Benedykt XVI podczas Mszy św. na początku roku, kiedy to podkreślił, że warunkiem zwalczania nędzy jest podjęcie starań, aby była równość, zmniejszając nierówności między tymi, którzy marnotrawią to, co zbyteczne, a&nbsp;tymi, którym brakuje nawet tego, co niezbędne. „Pociąga to za&nbsp;sobą decyzje sprawiedliwości umiaru, do których zobowiązuje zresztą wymaganie mądrego zarządzania ograniczonymi bogactwami ziemi…”. Cytowany już kard. Vingt-Trois przekonywał o&nbsp;słuszności recepty Chrystusa – rezygnacji z&nbsp;siebie, aby dać życie braciom.</p>
<p>Trzeba więc zmienić cele, tęsknoty i&nbsp;marzenia, bo to one doprowadziły do granicznego punktu, w&nbsp;jakim znaleźliśmy się dziś. Światem musi zacząć rządzić moralne sumienie, a&nbsp;nie rynek. To, co jest dobre, nie zawsze idzie w&nbsp;parze z&nbsp;tym, co się opłaca.</p>
<p>I choć Kościół nie odrzuca idei wolnego rynku, to postuluje, aby poddać go większej kontroli społecznej, przede wszystkim państwu, żeby – jak to ujął bp William F. Murphy, szef Komisji Sprawiedliwości i&nbsp;Rozwoju Episkopatu USA – główne potrzeby całego społeczeństwa zostały zaspokojone.</p>
<hr />
<p><strong>Rady na czas kryzysu</strong></p>
<p><strong>1. Nie panikuj!</strong></p>
<p><strong><span>2. Zredukuj długi tak szybko, jak możesz, i&nbsp;absolutnie nie zaciągaj nowych kredytów.</span></strong><br />
W sytuacji niepewności na rynku pracy nie pozwól, by bank decydował o&nbsp;twojej przyszłości. Jeśli nie będziesz miał kredytu i&nbsp;stracisz pracę, głowę zaprzątnie ci tylko szukanie nowej, a&nbsp;nie będziesz zamartwiał się jeszcze o&nbsp;spłatę zadłużenia.</p>
<p><strong><span>3. Nie używaj kart kredytowych.</span></strong><br />
W czasach ekonomicznego kryzysu powinna obowiązywać zasada: płać i&nbsp;kupuj, a&nbsp;nie kupuj, a&nbsp;zapłać później.</p>
<p><strong><span>4. Uprość swoje życie.</span></strong><br />
Zastanów się, które dotychczasowe wydatki są zbędne. Oglądaj każdą wydawaną złotówkę, pytając siebie, czy rzeczywiście to, co chcę kupić, jest niezbędne do życia. Może domowy budżet odetchnie, jeśli zrezygnujesz z&nbsp;płatnych platform telewizji satelitarnej. Może uda się zaoszczędzić, rezygnując z&nbsp;któregoś telefonu komórkowego w&nbsp;rodzinie.</p>
<p><strong><span>5. Miej w&nbsp;zanadrzu plan B na wypadek zwolnienia z&nbsp;pracy.</span></strong><br />
Cały czas rozglądaj się za&nbsp;ofertami. Pomyśl, może uzawodowienie hobby pozwoli zarobić dodatkowe pieniądze. Może uda się zarobić trochę grosza, pracując po godzinach?</p>
<p><strong><span>6. Oszczędzaj.</span></strong><br />
Nawet niewielkie sumy odkładane systematycznie sprawią, że ewentualne przymusowe bezpłatne urlopy zarządzone przez pracodawcę nie staną się życiową tragedią.</p>
<p><a target="_blank" href="http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200908&amp;nr=8" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200908_amp_nr=8&amp;referer=');">Artykuł pochodzi z&nbsp;tygodnika „Niedziela” nr 8 (22 II 2009), s. 12-13</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/swiatowy-kryzys-gospodarczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Religia na kryzys</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/religia-na-kryzys/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/religia-na-kryzys/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Feb 2009 15:04:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[bogaty]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Niedziela]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=366</guid>
		<description><![CDATA[Gdy dokładnie wsłuchać się w dyskusje prowadzone dziś na światowych szczytach, najwyraźniej słychać w nich echo rozważań Jana Pawła II, który proponowane dziś choćby przez Angelę Merkel czy Tony'ego Blaira recepty wystawił już ponad ćwierć wieku temu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Wiesława Lewandowska</em></p>
<p><strong>Gdy dokładnie wsłuchać się w&nbsp;dyskusje prowadzone dziś na światowych szczytach, najwyraźniej słychać w&nbsp;nich echo rozważań Jana Pawła II, który proponowane dziś choćby przez Angelę Merkel czy Tony&#8217;ego Blaira recepty wystawił już ponad ćwierć wieku temu.</strong></p>
<p>Niebotycznie wysokie premie zamierzają sobie przyznać brytyjscy bankierzy jako zadośćuczynienie za&nbsp;stresy związane z&nbsp;kryzysem. Ta wiadomość na początku lutego 2009 r. – gdy najtęższe ekonomiczne głowy świata, opisując skutki kryzysu, najchętniej powołują się na teorię chaosu, czyli niemożność jakiegokolwiek prognozowania – zgorszyła opinię publiczną nie tylko w&nbsp;Wielkiej Brytanii i&nbsp;wywołała społeczne protesty, które jednak w&nbsp;dzisiejszej dobie nie mają większego znaczenia. Samo słowo „społeczne” wydaje się politycznie bardzo niepoprawne. Jak bardzo – przekonała się niemiecka kanclerz Angela Merkel, gdy na tegorocznym forum w&nbsp;Davos zaproponowała pogrążonym w&nbsp;kryzysie krajom rozwiązanie wypróbowane z&nbsp;dobrym skutkiem w&nbsp;powojennych Niemczech – społeczną gospodarkę rynkową, społeczny kapitalizm. Marzenia pani kanclerz – komentowane bardziej lub mniej życzliwie przez prasę niemiecką – napotkały żelazny opór.</p>
<p><strong>Davos – bardziej refleksyjnie</strong></p>
<p>Jak co roku, w&nbsp;styczniu 2009 r. w&nbsp;Davos odbyło się Światowe Forum Ekonomiczne, na które zjechali przywódcy świata finansów, gospodarki i&nbsp;polityki. W&nbsp;tegorocznych dyskusjach pobrzmiewały jednak bardziej refleksyjne nuty niż zazwyczaj. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla – anglikański arcybiskup z&nbsp;Afryki Południowej Desmond Tutu mówił, że współczesny kapitalizm doprowadził do tego, iż ludzie stali się prawie wyłącznie rywalami, a&nbsp;powinni być braćmi, dlatego „trzeba zmienić paradygmat, przechodząc od konkurencji do współpracy”, że „to jedyny sposób, by przetrwać”. Te słowa duchownego jeszcze rok temu byłyby na tym forum potraktowane z&nbsp;pobłażliwym uśmiechem. Tym razem było trochę inaczej. Dość uważnie wysłuchano arcybiskupa z&nbsp;Kapsztadu, nawet gdy mówił o&nbsp;przepaści między najbogatszymi a&nbsp;najbiedniejszymi, o&nbsp;tym, że nierówności rodzą ludzi zdesperowanych, gotowych stosować jeszcze bardziej desperackie środki, że terroryzm pokazuje, iż nawet najpotężniejsze państwo nie zdoła go zwalczyć samo.</p>
<p>Rewolucyjna – jak na tradycję światowego szczytu w&nbsp;Davos – była sesja o&nbsp;roli religii w&nbsp;przywracaniu wartości w&nbsp;gospodarce, podczas której uczestnicy doszli do wniosku, że religie nie są źródłem podziałów w&nbsp;świecie, lecz mogą być pomocne w&nbsp;przezwyciężaniu obecnego kryzysu. A&nbsp;zatem: jak trwoga to do Boga! Wypowiadali się w&nbsp;tym duchu nie tylko zaproszeni do Davos przedstawiciele religii (np. wielki rabin Londynu Jonathan Sachs), ale także politycy. Były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair zwrócił uwagę na to, że istnieje wyraźny związek między obecnym kryzysem gospodarczym a&nbsp;światem wartości. Zaproponował dowcipnie, że politycy i&nbsp;ludzie religii mogliby się zamienić rolami przynajmniej na jakieś sześć miesięcy.</p>
<p>Kanclerz Angela Merkel – która już znacznie wcześniej ostrzegała przed niedobrymi skutkami likwidacji nauki religii w&nbsp;niemieckich szkołach – w&nbsp;Davos bynajmniej nie próbowała żartować. Jednak jej poważną propozycję reformy gospodarki rynkowej i&nbsp;powołania międzynarodowej organizacji dyscyplinującej globalną gospodarkę potraktowano jako żart, a&nbsp;w najlepszym razie za&nbsp;utopię. Uznano, że dążenie do „kapitalizmu z&nbsp;ludzką twarzą”, co w&nbsp;istocie proponowała, jest dziś nierealnym mirażem. I&nbsp;tak 39. Światowy Szczyt Gospodarczy zakończył się bez konkretnych propozycji rozwiązania kryzysu ekonomicznego.</p>
<p><strong>Bałwochwalstwo i&nbsp;uczłowieczanie</strong></p>
<p>Gdy dokładnie wsłuchać się w&nbsp;dyskusje prowadzone dziś na światowych szczytach, najwyraźniej słychać w&nbsp;nich echo rozważań Jana Pawła II, który proponowane dziś w&nbsp;Davos recepty wystawił już ponad ćwierć wieku temu.</p>
<p>Jan Paweł II nie przepisywał jednak gotowych leków, lecz takie do zrobienia. Nie podawał gotowych rozwiązań modeli, ale nie proponował też – jak to sugerowali zawsze jego krytycy – utopii społecznej. Mówił tylko – i&nbsp;to od początku do końca swego pontyfikatu – że sprawiedliwy jest taki system ekonomiczny, który pozostaje w&nbsp;służbie człowieka, który szanuje jego godność. Uznając, że wolny rynek jest najbardziej skutecznym narzędziem wykorzystania zasobów i&nbsp;zaspokajania potrzeb, ostrzegał przed niebezpieczeństwem przyjęcia wobec rynku postawy zbyt bałwochwalczej. Nadaremno. Dziś z&nbsp;powodu tegoż właśnie bałwochwalstwa mamy wielki globalny kryzys ekonomiczny, który w&nbsp;pewnym stopniu ma wręcz neoliberalnie bałwochwalcze założenia światowej gospodarki.</p>
<p>Gdy w&nbsp;1991 r. ukazała się encyklika „Centesimus annus”, odbierano ją jako hymn na cześć wolnego rynku, zwłaszcza w&nbsp;Polsce, która świeżo wyzwolona z&nbsp;komunizmu, chciała jak najszybciej zbudować prawdziwie zachodni kapitalizm. W&nbsp;cieniu ówczesnych rozważań pozostało to, że Papież najwyraźniej wzywał do doskonalenia formy, do „uczłowieczenia” (do solidaryzmu i&nbsp;solidarności) współczesnych systemów ekonomicznych. Kościół uznaje pozytywną rolę zysku jako wskaźnika dobrego funkcjonowania przedsiębiorstwa – pisze Jan Paweł II – jednakże pod warunkiem, że zostaną odpowiednio zaspokojone ludzkie potrzeby; zysk nie może więc być jedynym regulatorem życia przedsiębiorstwa.</p>
<p>Gdyby świat w&nbsp;ostatnich dziesięcioleciach XX wieku zechciał się przejmować choć trochę tym, co starał się przekazać pod rozwagę Jan Paweł II, pewnie w&nbsp;2009 r. w&nbsp;Davos Tony Blair nie musiałby „odkrywać Ameryki”, że światowej gospodarce przydałoby się więcej etyczności, że trzeba wrócić do świata wartości, a&nbsp;do tego najlepiej wykorzystać religie. Wielcy tego świata, jeśli nawet z&nbsp;grubsza znali papieskie nauczanie, to delikatnie mówiąc, zawsze raczej je lekceważyli i&nbsp;upychali w&nbsp;lamusie spraw niepotrzebnych, kłopotliwych i&nbsp;przeszkadzających w&nbsp;rozwoju. Najgorsze w&nbsp;dzisiejszym świecie jest to – mówił Jan Paweł II w&nbsp;Warszawie w&nbsp;1991 r. – że za&nbsp;postępem naukowym, technologicznym i&nbsp;ekonomicznym nie nadąża postęp moralny. I&nbsp;przepaść między nimi zdaje się stale powiększać. Dzieje się tak dlatego, że doskonalenie warunków życia odbywa się często kosztem rozmaitych nadużyć lub zaniechań, wiedzie drogą na skróty.</p>
<p>Jan Paweł II zawsze najmocniej stawiał pytanie, czy człowiek w&nbsp;kontekście tego postępu staje się lepszy, duchowo dojrzalszy, bardziej świadomy godności swego człowieczeństwa. I&nbsp;sam sobie odpowiadał, że – niestety – nie, bo: „wraz z&nbsp;olbrzymim postępem w&nbsp;opanowaniu przez człowieka świata rzeczy człowiek gubi istotne wątki swego wśród nich panowania, na różne sposoby podporządkowuje im swoje człowieczeństwo, sam staje się przedmiotem wielorakiej – czasami bezpośrednio nieuchwytnej – manipulacji przez całą organizację życia zbiorowego, przez system produkcji, przez nacisk środków przekazu społecznego”. Tak odpowiadał w&nbsp;swej pierwsze encyklice „Redemptor hominis”, ogłoszonej w&nbsp;1979 r. Przeprowadzona w&nbsp;niej diagnoza rzeczywistości schyłku drugiego tysiąclecia nie nastrajała optymistycznie. Sytuacja człowieka w&nbsp;świecie współczesnym była daleka – a&nbsp;jak się miało okazać, stawała się coraz dalsza – od obiektywnych wymagań porządku moralnego, daleka od wymagań sprawiedliwości, a&nbsp;tym bardziej miłości społecznej. I&nbsp;o tym właśnie mówiono w&nbsp;Davos Anno Domini 2009. Dopiero po trzydziestu latach!</p>
<p><strong>Potrzeba dalekowzroczności</strong></p>
<p>Gorszące dla Papieża – a, niestety, coraz mniej dla świata – stawało się to, że niewyobrażalna zasobność i&nbsp;bogactwo jednych kontrastuje z&nbsp;nędzą innych, którzy czasem po prostu umierają z&nbsp;głodu. A&nbsp;liczba tych ostatnich idzie w&nbsp;miliony, w&nbsp;dziesiątki i&nbsp;setki milionów. „Najwidoczniej istnieje jakaś głęboka wada, albo raczej cały zespół wad, cały mechanizm wadliwy, u&nbsp;podstaw współczesnej ekonomii, u&nbsp;podstaw całej cywilizacji materialnej, który nie pozwala rodzinie ludzkiej oderwać się niejako od sytuacji tak radykalnie niesprawiedliwych” – pisał w&nbsp;encyklice „Dives in misericordia” w&nbsp;1980 r. Tylko niektórzy dyskutanci światowego forum w&nbsp;Davos w&nbsp;2009 r. nieśmiało mówią o&nbsp;„wypaczeniach sił rynku” i&nbsp;jeszcze bardziej nieśmiało proponują bardziej gruntowne środki zaradcze niż doraźne wspieranie gospodarki przez państwo. Spotyka się to z&nbsp;lekceważącym uśmiechem. „Frankfurter Allgemeine” wśród zdjęć z&nbsp;Davos zamieszcza podobiznę Karola Marksa&#8230;</p>
<p>Na początku lat 90. Papież odnotowywał z&nbsp;ubolewaniem, że mimo iż koncepcja marksistowska poniosła klęskę, to nadal występują na świecie zjawiska marginalizacji i&nbsp;wyzysku, zwłaszcza w&nbsp;krajach Trzeciego Świata, a&nbsp;także zjawiska alienacji człowieka w&nbsp;krajach najbardziej rozwiniętych. Uważał za&nbsp;niezbędne podjęcie stosownych działań na płaszczyźnie międzynarodowej. Ten postulat powtarzał często, bez jakiegokolwiek odzewu… aż do roku 2009, gdy w&nbsp;Davos padła – jak to natychmiast oceniono: nierealna – propozycja powołania światowej rady gospodarki na wzór Rady Bezpieczeństwa ONZ. – Rządy nie powinny się zadowalać krótkoterminowymi rozwiązaniami kryzysowymi – przekonywała Angela Merkel – zamiast tego muszą stworzyć nową strukturę międzynarodowej współpracy w&nbsp;dziedzinie finansów. Wydaje się dziwne, że w&nbsp;dobie globalizmu rządom i&nbsp;biurokratom, mimo światowego kryzysu, tak ciężko zrozumieć potrzebę reform przekraczających granice, a&nbsp;jeszcze ciężej zgodzić się na nie. Na dalekowzroczne myślenie o&nbsp;przyszłości świata nie stać dziś nikogo.</p>
<p><a target="_blank" href="http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200908&amp;nr=7" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200908_amp_nr=7&amp;referer=');">Artykuł pochodzi z&nbsp;tygodnika „Niedziela” nr 8 (22 II 2009), s. 10-11</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/religia-na-kryzys/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryzys: gospodarczy czy moralny?</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/kryzys-gospodarczy-czy-moralny/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/kryzys-gospodarczy-czy-moralny/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Feb 2009 14:57:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=363</guid>
		<description><![CDATA[Stale słyszymy o kryzysie gospodarczym i zaczynamy go odczuwać na własnej skórze. Jednakże, choć objawy tego kryzysu leżą w sferze gospodarki, jego istotne przyczyny są moralno-prawne.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Michał Wojciechowski</em></p>
<p><strong>Stale słyszymy o&nbsp;kryzysie gospodarczym i&nbsp;zaczynamy go odczuwać na własnej skórze. Jednakże, choć objawy tego kryzysu leżą w sferze gospodarki, jego istotne przyczyny są moralno-prawne.</strong></p>
<p>Nie jest to kryzys kapitalizmu, liberalizmu czy bankowości wynikły z&nbsp;ich wad wewnętrznych. Wyniknął on bowiem przede wszystkim z&nbsp;psucia normalnej gospodarki przez nieuczciwe rozwiązania ustrojowe, prawne i&nbsp;budżetowe. Sprowadzają się one do zgody na rozmaite formy kradzieży.</p>
<p><strong>Amerykański balon</strong></p>
<p>Plajta na amerykańskim rynku nieruchomości ma korzenie w&nbsp;ustawie z&nbsp;lat siedemdziesiątych przeforsowanej przez demokratów. Nakazywała ona udzielanie pożyczek bez należytego zabezpieczenia. Główną rolę odegrały tu wspierane przez państwo towarzystwa kredytów hipotecznych. Cel był społeczny: chodziło o&nbsp;stworzenie każdemu Amerykaninowi możliwości zamieszkania w&nbsp;domku.</p>
<p>Skutek był taki, że więcej budowano, wzrósł popyt, nieruchomości drożały. W&nbsp;księgowości banków figurował więc na minusie udzielony kredyt, powiedzmy dwieście tysięcy dolarów. Na plusie jako wierzytelności wpisywano zobowiązanie zwrotu, dwieście tysięcy i&nbsp;należne w&nbsp;przyszłości procenty, powiedzmy drugie tyle. Jako zabezpieczenie służył dom, wart na skutek wzrostu cen trzysta tysięcy albo i&nbsp;więcej. Wydawało się, że wszystko w&nbsp;porządku.</p>
<p>Co w&nbsp;tym niemoralnego? Po pierwsze, ułatwienia kredytowe służą tym, którzy wydają pieniądze, kosztem tych, którzy oszczędzają, inwestują i&nbsp;pożyczają. To się z&nbsp;czasem nasiliło, gdyż urząd federalny po roku 2001 zaniżył stopy procentowe, znowu przyznając pożyczkobiorcom nieuczciwe korzyści.</p>
<p>Następnie, bank pożyczywszy dwieście tysięcy wykazywał aktywa na kwotę czterystu tysięcy, w&nbsp;dużej mierze fikcyjną, bo jej spłacenie było często nierealne. Potem na tej bazie pożyczano dalej, a&nbsp;bankierzy sprzedawali pakiety wierzytelności, niby to zabezpieczonych hipotecznie, oraz różne „instrumenty pochodne”. Na tę działalność instytucje kontrolne przymykały oko, chyba dlatego, że wierzyły, że ekspansja kredytowa napędza gospodarkę. A&nbsp;przecież chodziło o&nbsp;papiery bez pokrycia!</p>
<p>Wszystko to działało aż do wyczerpania się możliwości mnożenia kredytów i&nbsp;sprzedaży domów. Popyt spadł, bo musiał, i&nbsp;mocno spadły ceny. Okazało się, że gdy kredytobiorca jest niewypłacalny, dom po nim można sprzedać za&nbsp;jakieś sto tysięcy, i&nbsp;to z&nbsp;trudem. Aktywa okazały się oszustwem księgowym. Masowa utrata ich wartości zagroziła także całemu normalnemu biznesowi, gdyż z&nbsp;rynku znikła kwota rzędu dwóch tysięcy miliardów dolarów, rujnując wszystkie ceny i&nbsp;plany.</p>
<p>Kto stracił? Na pewno nie dyrektorzy banków – dobrze opłacani. Przede wszystkim stracili ci, którzy inwestowali w&nbsp;oszukańcze papiery oraz w&nbsp;bankach oszczędzali. Ta okoliczność, w&nbsp;połączeniu z&nbsp;chaosem na rynku, skłoniła rząd amerykański do udzielenia bankrutom gigantycznej pomocy, wykupienia ich właściwie. W&nbsp;ten sposób na miejsce fikcyjnych pieniędzy rząd wpłacił prawdziwe.</p>
<p>No tak, ale skąd je ma? Głównie z&nbsp;podatków. Innymi słowy, pieniędzy nie przybyło, ale zabrano je ogółowi obywateli po trochu (ponad dwadzieścia tysięcy dolarów na rodzinę). Po to, żeby uratować spekulantów oraz ich ofiary. W&nbsp;skali całej gospodarki niczego nie przybyło, dlatego efekty kuracji będą marne. Natomiast rząd popełnia w&nbsp;ten sposób gigantyczną kradzież, zabierając pracowitym i&nbsp;oszczędnym, a&nbsp;ratując nieudolnych, rozrzutnych i&nbsp;pechowych. Dodajmy, że nie jest to jedyna dziura w&nbsp;amerykańskim budżecie, ponieważ na wojnę w&nbsp;Iraku wydano już sześćset miliardów dolarów, a&nbsp;wydatki socjalne od dawna są rozrzutne.</p>
<p>Mówiąc obrazowo: wyobraźmy sobie, że przez lata toleruje się produkcję fałszywych banknotów, motywując to potrzebą wsparcia biedniejszych Potem nagle zostają one ujawnione. Rząd zabiera więc wszystkim po trochu, a&nbsp;zwraca tym, którzy nagromadzili pieniądze fałszywe.</p>
<p>To wszystko oczywiście odbija się na innych krajach, gdyż są w&nbsp;nich amerykańskie papiery, handlują one z&nbsp;Ameryką, występują w&nbsp;nich podobne mechanizmy kredytowania. Niektóre skutki są zresztą korzystne, np. ceny ropy znowu są normalne, a&nbsp;przedtem były zawyżane przez spekulantów, skupujących ją za&nbsp;nadwyżkę pieniędzy (za mało czujemy skutki, gdyż w&nbsp;litrze benzyny jest 2,50 zł podatków). Jednakże generalnie rządy reagują tak jak USA, to znaczy zatykają dziury kosztem ogółu podatników, co jest ekonomicznie krótkowzroczne, a&nbsp;moralnie skandaliczne.</p>
<p>W Polsce kredyty są raczej za&nbsp;drogie niż za&nbsp;tanie, a&nbsp;zatem najszkodliwszy jest spadek zamówień z&nbsp;zagranicy oraz spadek kursu złotego. Wynika on z&nbsp;wyprzedaży walorów, jakie bankrutom pozostały, a&nbsp;wtórnie ze&nbsp;spekulacyjnej gry na zniżkę. Niewykluczony jest tu czynnik polityczny. Polska ogłosiła chęć przyjęcia euro. Dla nas byłoby lepiej, gdyby kurs wynosił dwa złote za&nbsp;euro (co odpowiada w&nbsp;przybliżeniu relacji cen i&nbsp;wydajności pracy), ale Niemcy i&nbsp;inni woleliby pięć złotych za&nbsp;euro, bo wtedy polskie kapitały będą mniej warte.</p>
<p><strong>Kradzież i&nbsp;jej skutki</strong></p>
<p>Jeśli się dobrze zastanowić, ten efektowny kryzys to tylko wierzchołek góry lodowej. Gospodarki współczesne są od dawna osłabione przez praktyki, które od kradzieży różnią się głównie nazwą. Podstawowa jej forma to rabunkowe opodatkowanie. Gdy rządy utrzymują ogromną biurokrację, a&nbsp;świadczenia społeczne są niskiej jakości, jasną jest rzeczą, że ta połowa – czy więcej środków – całego kraju, jaka dysponuje sektor publiczny, jest wydawana źle. Na straty składa się koszt biurokracji, marnotrawstwo nieuniknione przy wydawaniu nieswoich pieniędzy, oraz zwykła korupcja. Ekonomicznie jest to zła alokacja zasobów, moralnie – złodziejstwo.</p>
<p>Przeciętny polski pracujący myśli, że „dostaje” różne świadczenia. Faktycznie za&nbsp;płacone przez całe życie podatki i&nbsp;składki mógłby je nabyć za&nbsp;gotówkę i&nbsp;jeszcze by mu sporo zostało. Pracujący na pensji nie wie, że ponad dwie trzecie tego, co wypracował, idzie na różne podatki (trzeba tu zsumować PIT, VAT, składki, akcyzę na paliwo itd.).</p>
<p>Jeśli ktoś na tym systemie korzysta, to ci, którzy nie pracują, a&nbsp;naciągają pomoc społeczną, co zresztą na Zachodzie jest dużo bardziej rozwinięte niż u&nbsp;nas. Tu i&nbsp;tam podpiera się również nieefektywne duże przedsiębiorstwa. Polskie specjalności w&nbsp;tej dziedzinie to wczesne emerytury oraz fikcyjne renty.</p>
<p>Inna masowa kradzież: Polska obecna nie zwróciła tego, co w&nbsp;majestacie komunistycznego prawa ukradziono po wojnie. W&nbsp;krajach sąsiednich reprywatyzacja była możliwa, u&nbsp;nas jakoś nie. Kolejne rządy chciały zatrzymać majątek w&nbsp;rękach urzędników, czyli swoich, czemu towarzyszyło jej korupcyjne rozdrapywanie. Nawet dzisiaj możliwy jest zwrot w&nbsp;naturze, choćby w&nbsp;firmie zastępczej, majątku niegdyś zabranego. Byłoby to i&nbsp;uczciwe, i&nbsp;korzystne ekonomicznie, bo przecież państwowe znaczy niewydajne. Zamiast tego proponuje się ułamkową rekompensatę, to znaczy władza zatrzyma majątki (pochodzące z&nbsp;kradzieży), a&nbsp;zmusi obywateli do zrzucenia się na ułamkowe odszkodowanie (czyli ich okradnie).</p>
<p>Największa dziś kradzież to system emerytalny. Istota jego jest taka, że pracującym zabiera się pieniądze, wykorzystując je zwłaszcza na należne innym emerytury, w&nbsp;zamian dając obietnicę, że kiedyś ktoś i&nbsp;im zapłaci. Nikt, kto pracuje do osiągnięcia wieku emerytalnego, nie dostanie jednak tyle, ile w&nbsp;ciągu życia wpłacił. Dużo lepiej by wypadł na lokatach bankowych.</p>
<p>Tak zwany drugi filar rzekomo polega na tym, że oszczędzamy na swoje emerytury. Jest to wielkie kłamstwo. Po pierwsze, pieniądze idą do prywatnych funduszy, które suto z&nbsp;nich żyją. Po drugie, nie ma żadnego bodźca, by skutecznie pomnażały nasze pieniądze i&nbsp;faktycznie w&nbsp;skali wieloletniej tego nie osiągnęły. Po trzecie, nowa ustawa stanowi, że nasze oszczędności nie mogą być wycofane po dojściu do wieku emerytalnego ani też odziedziczone, co przedtem gwarantowano. Jest to gigantyczny prezent dla prywatnych funduszy emerytalnych, trudno nie spytać, jak to załatwiły.</p>
<p>Jak człowiek, któremu upuszczono krwi, będzie słaby, tak i&nbsp;gospodarka, w&nbsp;której tak się wysysa pieniądze z&nbsp;pracujących, będzie się rozwijała niemrawo. Władza nie chroni bowiem własności, to znaczy majątku i&nbsp;dochodów obywateli. Porzucono przykazanie „nie kradnij!”. Tymczasem na nim opiera się każda normalna i&nbsp;uczciwa gospodarka. Wiąże się to z&nbsp;brakiem wolności gospodarczej. Wolność stanowi bowiem aspekt własności: przecież własność to nic innego, jak prawo do swobodnego dysponowania rzeczami. Tę krępują tysiące przepisów, rodzimych i&nbsp;europejskich.</p>
<p>Wnioski są pesymistyczne. Skoro w&nbsp;USA zalegalizowano wysysanie pieniędzy z&nbsp;podatnika, a&nbsp;zachodnie rządy sztucznie podtrzymują chore części gospodarki, po obecnym kryzysie nastąpi zapewne pewna stabilizacja, ale bez wzrostu. Odbije się to również na Polsce. Niewiele możemy zrobić, choć na razie nasze władze działają ostrożnie w&nbsp;sprawie „ratowania” waluty i&nbsp;firm oraz zapowiadając oszczędności. Ale skoro rządy przyjęły za&nbsp;zasadę wyzysk obywateli przez podatki i&nbsp;zabierania każdej dostrzeżonej nadwyżki na wiecznie głodny budżet, nie ma co liczyć na dynamiczne inwestowanie ani większe zatrudnienie w&nbsp;najbliższych latach. Czy da się to odwrócić? Może, ale takiej nadziei nie wiązałbym z&nbsp;żadną ważną dziś siłą polityczną.</p>
<p>Autor jest świeckim profesorem teologii na uniwersytecie w&nbsp;Olsztynie, zajmuje się Pismem Świętym i&nbsp;kwestiami moralno–ekonomicznymi. Napisał m.in. książki „W ustroju biurokratycznym”, „Moralna wyższość wolnej gospodarki” oraz „Biblia o&nbsp;państwie”.</p>
<p><a target="_blank" href="http://www.idziemy.com.pl/idziemy.php" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.idziemy.com.pl/idziemy.php?referer=');">Artykuł pochodzi z&nbsp;tygodnika „Idziemy” nr 8 (22.02.2009), s. 36-37</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/kryzys-gospodarczy-czy-moralny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>CELAM o&#160;światowym kryzysie</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/celam-o-swiatowym-kryzysie/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/celam-o-swiatowym-kryzysie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Feb 2009 14:26:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2009 nr 1]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[Dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys moralny - kryzys finansowy]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=354</guid>
		<description><![CDATA[Na moralny wymiar światowego kryzysu gospodarki i na potrzebę wypracowania nowego porządku międzynarodowego w duchu dobra wspólnego zwróciła uwagę Rada Episkopatów Ameryki Łacińskiej (CELAM).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Na moralny wymiar światowego kryzysu gospodarki i&nbsp;na potrzebę wypracowania nowego porządku międzynarodowego w&nbsp;duchu dobra wspólnego zwróciła uwagę Rada Episkopatów Ameryki Łacińskiej (CELAM). W&nbsp;Bogocie opublikowano komunikat prezydium tej organizacji po dorocznym spotkaniu przeglądowym na temat funkcjonowania jej struktur i&nbsp;związanych z&nbsp;nią agend kościelnych.</strong></p>
<p>W dokumencie zwraca się uwagę, że obecny kryzys nie jest bezpośrednim skutkiem trudności finansowych, ale konsekwencją stanu środowiska naturalnego naszej planety, a&nbsp;przede wszystkim wynikiem istniejącej zapaści kulturowej i&nbsp;moralnej. Dla Kościoła jest to w&nbsp;pierwszym rzędzie wezwanie do okazania solidarności z&nbsp;poszkodowanymi w&nbsp;postaci podjęcia konkretnych działań na rzecz walki z&nbsp;bezrobociem, głodem i&nbsp;nędzą, przymusową migracją czy ogólnym spadkiem stopy życiowej. Z&nbsp;drugiej strony potrzebna jest także refleksja teoretyczna nad wypracowaniem nowego modelu rozwoju. Odnosi się to zwłaszcza do obszaru Ameryki Łacińskiej i&nbsp;Karaibów, gdzie kryzys zbiera szczególnie groźne żniwo, jako skutek gospodarki opartej na monopolach, a&nbsp;ukierunkowanej jedynie na szybki i&nbsp;jak największy zysk. Biskupi zwracają tu uwagę na negatywne skutki globalizacji, która okazała się niezdolna do zaspokajania obiektywnych potrzeb ludzi w&nbsp;duchu powszechnych wartości. Stąd potrzeba ułożenia na nowo porządku międzynarodowego w&nbsp;Ameryce Łacińskiej w&nbsp;sposób, który uwzględniałby zasady solidarności i&nbsp;racjonalności.</p>
<p style="text-align: right;"><em>(Radio Watykańskie)</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/celam-o-swiatowym-kryzysie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
