<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>TALENT &#187; 2006 nr 4</title>
	<atom:link href="http://www.duszpasterstwotalent.pl/biuletyn-talent/2006-nr-4/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl</link>
	<description>Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 11:03:44 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Léon Harmel (1829-1915). Przedsiębiorca wierny Bogu i&#160;robotnikom</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/przedsiebiorca-wierny-bogu-i-robotnikom/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/przedsiebiorca-wierny-bogu-i-robotnikom/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2006 12:36:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Grzegorz Piątek SCJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[O. Dehon]]></category>
		<category><![CDATA[Dehon]]></category>
		<category><![CDATA[powołanie przedsiębiorcy]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1233</guid>
		<description><![CDATA[W wieku 25 lat Léon Harmel obejmował po swoim ojcu zarząd przędzalnią w Val-des-Bois w północnej Francji. Wchodził w życie z zapałem i ufnością młodego człowieka, z kapitałem otrzymanego w domu katolickiego wychowania oraz przeświadczeniem, że może i powinien służyć innym ludziom jako przedsiębiorca. Po ponad 60 latach zarządzania firmą umierał ze świadomością, iż nie zmarnował swojej szansy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W wieku 25 lat Léon Harmel obejmował po swoim ojcu zarząd przędzalnią w&nbsp;Val-des-Bois w&nbsp;północnej Francji. Wchodził w&nbsp;życie z&nbsp;zapałem i&nbsp;ufnością młodego człowieka, z&nbsp;kapitałem otrzymanego w&nbsp;domu katolickiego wychowania oraz przeświadczeniem, że może i&nbsp;powinien służyć innym ludziom jako przedsiębiorca. Po ponad 60 latach zarządzania firmą umierał ze&nbsp;świadomością, iż nie zmarnował swojej szansy.</strong></p>
<p>Dorosłe życie Léona Harmela przypada na okres głębokich przemian ekonomicznych i&nbsp;społecznych, związanych m.in. z&nbsp;gwałtownym rozwojem przemysłu oraz masowym napływem wiejskiej ludności do miast. Ludzie ci, wyrwani z&nbsp;dotychczasowego środowiska, z&nbsp;reguły byli pozbawieni jakichkolwiek zabezpieczeń społecznych i&nbsp;finansowych, a&nbsp;co za&nbsp;tym idzie narażeni na wyzysk i&nbsp;życie w&nbsp;stanie permanentnej niepewności. Zmuszani do wyczerpującej pracy i&nbsp;żyjący w&nbsp;fatalnych warunkach, stopniowo degradowali się kulturowo i&nbsp;religijnie. Chodząc do kościoła, L. Harmel widział, że w&nbsp;nabożeństwach bierze udział tylko kilka starych kobiet, a&nbsp;cały rejon Val-des-Bois jest zdechrystianizowany.</p>
<p>Jako młody przedsiębiorca stanął więc przed wielkim dylematem: czy ulec panującemu powszechnie zobojętnieniu i&nbsp;skupianiu się na bezwzględnym pomnażaniu zysków, czy też zaangażować się w&nbsp;reformy, które zmieniłyby sytuację robotników, a&nbsp;które wcześniej już zainicjował jego ojciec. Świadom istniejących problemów i&nbsp;trudności, podjął decyzję o&nbsp;stworzeniu w&nbsp;swojej fabryce, w&nbsp;oparciu o&nbsp;chrześcijańskie zasady, środowiska, które pozwalałoby jemu i&nbsp;robotnikom oraz ich rodzinom wzrastać w&nbsp;każdej dziedzinie życia, poczynając od sfery zdrowotnej, a&nbsp;kończąc na życiu duchowym. By osiągnąć swój cel, odwołał się do inicjatywy samych robotników. Przy ich zaangażowaniu powstała rada zakładowa nadzorująca m.in. sprawy związane z&nbsp;płacami, dyscypliną, bezpieczeństwem pracy czy szkoleniami. Funkcjonowało wiele inicjatyw o&nbsp;charakterze socjalnym: robotnikom i&nbsp;ich rodzinom zapewniano opiekę lekarską, na terenie fabryki istniał punkt apteczny, w&nbsp;okresie choroby robotnicy otrzymywali zasiłek, na co dzień mogli korzystać z&nbsp;pralni, zakładu kąpielowego, kas zapomogowych. Inicjatywami promującymi rodzinę było budowanie przez Harmela robotniczych domów, zakładanie szkół gospodarstwa domowego dla dziewcząt, dostosowywanie wysokości wynagrodzenia do liczby członków w&nbsp;rodzinie czy udzielanie wsparcia posagowego dla ubogich dziewcząt.</p>
<p>Wiele z&nbsp;tych inicjatyw zostało rozpowszechnionych w&nbsp;Europie, niestety, dopiero pół wieku później. Jeden z&nbsp;przyjaciół L. Harmela i&nbsp;jego zaufany doradca, ks.&nbsp;Léon Dehon, pisał z&nbsp;podziwem, ale i&nbsp;goryczą: „Val-des- Bois, oaza na pustyni naszej biednej Francji. Pokój społeczny króluje w&nbsp;tym świecie robotniczym. Znajduję tu prawdziwego ducha wiary i&nbsp;miłości, umiłowanie poświęcenia, troskę o&nbsp;ubogich i&nbsp;chorych”. Fabryka ta stała się rodzajem chrześcijańskiej wspólnoty robotniczej z&nbsp;wieloma dziełami kierowanymi przez samych robotników, a&nbsp;służącymi wydobyciu ludzi z&nbsp;izolacji i&nbsp;ubóstwa.</p>
<p>Léon Harmel nie ograniczył się tylko do działania na rzecz swojej firmy. Doświadczenia zdobyte w&nbsp;Val-des-Bois zachęciły go do propagowania reform oraz niezwykle intensywnej działalności społecznej i&nbsp;edukacyjnej. Przez 14 lat (od 1887 do 1901 r.) organizował wakacyjne spotkania dla kleryków z&nbsp;różnych seminariów francuskich, aby uwrażliwić ich na problemy społeczne i&nbsp;nauczyć ich rozwiązywania. Dla około 20 tysięcy robotników i&nbsp;przedsiębiorców zorganizował cztery pielgrzymki do Rzymu (1885, 1887, 1899, 1891) pod hasłem „Francuski świat pracy”. Dzięki tej inicjatywie papież Leon XIII miał okazję bezpośrednio spotkać się z&nbsp;robotnikami i&nbsp;poznać ich problemy. Ocenia się, że spotkania te dały impuls do przygotowania i&nbsp;ogłoszenia przełomowej dla społecznego zaangażowania Kościoła encykliki <span>Rerum novarum</span> z&nbsp;1891 roku. Inną ważną inicjatywą społeczną przedsiębiorcy z&nbsp;Val-des- Bois był tzw. sekretariat ludowy z&nbsp;siedzibą w&nbsp;Reims, zajmujący się działalnością dobroczynną. Jedni członkowie sekretariatu rozpoznawali potrzeby ubogich, a&nbsp;drudzy udzielali konkretnej pomocy.</p>
<p>Działalność L. Harmela dla dobra innych napotykała na wiele przeciwności. Wiązały się one z&nbsp;obojętnością, a&nbsp;nawet wrogością ludzi oraz z&nbsp;wypadkami losowymi. Przez niektórych duchownych i&nbsp;przedsiębiorców był oskarżany o&nbsp;buntowanie robotników i&nbsp;seminarzystów. Biskup Turinaz z&nbsp;Nancy tak ostro wypowiadał się o&nbsp;Harmelu, że jego dzieci (a miał ich dziewięcioro) chciały wytoczyć hierarsze proces sądowy o&nbsp;zniesławienie ojca. Ocenia się, że tylko 2-3% francuskich przedsiębiorców chciało naśladować przykład przędzalni z&nbsp;Val-des-Bois. Do największych przeciwności, jakie musiał pokonać Harmel, należał pożar, który strawił całą jego fabrykę w&nbsp;1874 roku. Był to moment próby dla jego wiary i&nbsp;przedsiębiorczości. Zniósł go w&nbsp;zadziwiający sposób. Po przegranej nocnej walce z&nbsp;ogniem rano z&nbsp;rodziną i&nbsp;ponad 200 robotnikami uczestniczył we&nbsp;Mszy Świętej, prosząc o&nbsp;siłę i&nbsp;odwagę. Następnie wynajął pomieszczenia w&nbsp;pobliskim Neuville, gdzie dowoził robotników i&nbsp;wznowił produkcję, jednocześnie odbudowując przędzalnię w&nbsp;Val-des-Bois.</p>
<p>Całe życie L. Harmela dowodzi jego miłości do Boga, Kościoła i&nbsp;bliźnich. W&nbsp;wieku niedowiarstwa, materializmu, utylitaryzmu i&nbsp;zachłyśnięcia się zdobyczami techniki okazał się człowiekiem wrażliwym, zaradnym i&nbsp;pomysłowym, przedsiębiorcą pełnym wiary i&nbsp;oddania, który traktował swoją działalność jako realizację zadania powierzonego mu przez Opatrzność. Jeśli nie znalazł zbyt wielu naśladowców na przełomie XIX i&nbsp;XX wieku, to może znajdzie ich teraz.</p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<h2>L. Harmel o&nbsp;swoich zasadach:</h2>
<p>• Jezusowi Chrystusowi i&nbsp;Jego wikariuszowi [papieżowi] zawsze służyłem lojalnie, bez niedomówień i&nbsp;w absolutnej szczerości.<br />
• Realizować dobro robotnika przez niego samego i&nbsp;z nim razem, nigdy bez niego, a&nbsp;tym bardziej nic wbrew niemu.<br />
• Im większą autonomię pozostawiliśmy robotnikom, tym większym zaufaniem darzyli oni nas.<br />
• Szanować wolność człowieka w&nbsp;tym, co mu się słusznie należy, to najtrafniejszy sposób jej określenia.<br />
• Nasze organizacje nie są zgromadzeniami poddanych, lecz ludzi wolnych ze&nbsp;wszystkich szczebli społecznych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/przedsiebiorca-wierny-bogu-i-robotnikom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Reguła św. Benedykta wskazówką dla współczesnych przedsiębiorców</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/regula-sw-benedykta-wskazowka-dla-wspolczesnych-przedsiebiorcow/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/regula-sw-benedykta-wskazowka-dla-wspolczesnych-przedsiebiorcow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2006 12:31:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[biznesmen]]></category>
		<category><![CDATA[firma]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[modlitwa]]></category>
		<category><![CDATA[odpoczynek]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[uczciwość]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1231</guid>
		<description><![CDATA[Reguła św. Benedykta z Nursji, przeznaczona pierwotnie tylko dla zakonników, jest obecnie aktualną przesłanką organizacji pracy i zarządzania w całym świecie. Dokument ten jest oparty na Ewangelii, nauczaniu Kościoła i rozsądku. Zasady jego są proste i może dlatego genialne w swej wymowie. Już w części wstępnej zaleca on zakonnikom trzy zasady: posłuszeństwo, modlitwę i pracę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Anna Barcik</strong></em></p>
<p>Reguła św. Benedykta z&nbsp;Nursji, przeznaczona pierwotnie tylko dla zakonników, jest obecnie aktualną przesłanką organizacji pracy i&nbsp;zarządzania w&nbsp;całym świecie. Dokument ten jest oparty na Ewangelii, nauczaniu Kościoła i&nbsp;rozsądku. Zasady jego są proste i&nbsp;może dlatego genialne w&nbsp;swej wymowie. Już w&nbsp;części wstępnej zaleca on zakonnikom trzy zasady: posłuszeństwo, modlitwę i&nbsp;pracę.</p>
<p>Benedykt, ogłoszony patronem Europy, tworząc sieć klasztorów benedyktynów i&nbsp;benedyktynek, dał podstawy współczesnej, ba, nawet nowoczesnej organizacji sieciowej, tak bardzo lansowanej przez nową organizację pracy. W&nbsp;średniowieczu owa sieć klasztorów oplotła całą Europę, tworząc wielką europejską korporację kultury, pracy i&nbsp;dostatku. Korporacja ta opierała się na autonomicznym zarządzaniu klasztorem przez opata, podlegającego głównemu przełożonemu, któremu raz w&nbsp;roku zdawano sprawozdanie finansowe i&nbsp;raport z&nbsp;osiągniętych wyników pracy.</p>
<p>Obecnie sieć klasztorów staje się pierwowzorem dla nowoczesnej struktury przedsiębiorstw sieciowych, opartych o&nbsp;autonomię, współpracę, pracowitość i&nbsp;modlitwę – <span>ora et labora</span> – módl się i&nbsp;pracuj. Święty Benedykt odkrył, że filarem ludzkiej aktywności i&nbsp;przedsiębiorczości jest dobra organizacja pracy. W&nbsp;regule wprowadził ścisły podział dnia, w&nbsp;którym osiem godzin przeznaczonych jest na pracę, wiele godzin na modlitwę i&nbsp;medytację oraz czytanie Pisma Świętego, a&nbsp;reszta czasu na odpoczynek. Uważał, że próżnowanie jest nieprzyjacielem duszy. Każdy zakonnik winien żyć z&nbsp;pracy rąk własnych, jak żyli apostołowie, czyli tworzyć dostatek na rzecz klasztoru oraz ludzi poza nim. Zakonnik leniwy, oddający się próżnowaniu albo pustym rozmowom jest nieużyteczny i&nbsp;przeszkadza innym.</p>
<p>Formułując kodeks, św. Benedykt pracy przestrzegał przełożonych przed wyzyskiem zakonników. Stwierdzał, że praca czy zatrudnienie powinny być tak przemyślane, by z&nbsp;jednej strony zakonnicy nie próżnowali, ale z&nbsp;drugiej strony nie byli nią przeciążeni, uciśnieni i&nbsp;zniechęceni. Jeżeli bracia zakonni nie mogą podołać wyznaczonym zajęciom, opat winien przydzielić im pomocników. Zajęcia zarówno zakonnicy, jak rzemieślnicy pracujący w&nbsp;klasztorze wykonywać powinni z&nbsp;entuzjazmem, mając na uwadze, że ich praca jest służbą dla klasztoru, ku jego pożytkowi, a&nbsp;także ku rozwojowi gospodarczemu w&nbsp;środowisku. Dlatego klasztory benedyktyńskie były i&nbsp;są obecnie samowystarczalne, sprzedając nadwyżki za&nbsp;mury. Sprzedających cechować winna uczciwość, aby nie pojawiło się żadne oszustwo. Nie mogą ulegać chciwości, bo ona prowadzi do niesprawiedliwości i&nbsp;łamie stosunki między sprzedażą a&nbsp;kupnem.</p>
<p>Święty Benedykt kładł nacisk na dobór kadr i&nbsp;ich edukację. Wyraził to w&nbsp;rozdziale o&nbsp;przyjmowaniu braci do zakonu, ale koresponduje to z&nbsp;naborem pracowników do przedsiębiorstwa. Reguła mówi więc o&nbsp;sprawdzeniu kandydata, o&nbsp;jego zdecydowanym motywie wstąpienia do klasztoru. Pierwszy okres to nauka zapoznająca go z&nbsp;obowiązkami pracy i&nbsp;regułami egzystencji we&nbsp;wspólnocie zakonnej, a&nbsp;więc we&nbsp;wspólnocie zawodowej. Potem staje się on bratem zakonnym.</p>
<p>Święty Benedykt wprowadził również zasadę troski o&nbsp;mienie i&nbsp;narzędzia pracy. Optując za&nbsp;hierarchiczną strukturą organizacji, jaką była wspólnota klasztorna, wyznaczał zakres obowiązków oraz określał cechy osobowościowe przełożonych i&nbsp;szefów poszczególnych szczebli w&nbsp;hierarchii. Zatem opat jako gospodarz powinien dwojaką nauką przewodniczyć swym podwładnym. Po pierwsze być wzorem, przykładem, naukę wskazywać w&nbsp;uczynkach, mniej w&nbsp;słowach. Traktować sprawiedliwie wszystkich, bez względu na osobę, nagradzając tych, którzy są dobrzy w&nbsp;swym zachowaniu. Każdy ma być traktowany według swego miejsca i&nbsp;wedle istniejącego porządku, bowiem w&nbsp;Chrystusie jesteśmy jedno, a&nbsp;różnice wynikają z&nbsp;uczynków. Po drugie, opat ma być sprawiedliwym sędzią, napominać z&nbsp;łagodnością – niedbałych i&nbsp;lekceważących ganić, pouczać, a&nbsp;następnie karać. Zło oczywiście należy naprawiać, ale opornych, pysznych sprowadzać na drogę dobra, bowiem rząd dusz to nie eliminowanie, lecz opieka. Dlatego dobro całej wspólnoty jest ważniejsze niż dobro własne. Święty Benedykt mówi również o&nbsp;metodzie przywództwa.</p>
<p>W sprawach ważnych decyzje opat powinien podejmować w&nbsp;oparciu o&nbsp;głos rady zgromadzenia lub całego zgromadzenia. Zbiorowa mądrość daje rozsądne decyzje, jeżeli w&nbsp;tej radzie nikt nie upiera się przy własnym zdaniu, lecz rozsądza sprawy w&nbsp;oparciu o&nbsp;sprawiedliwość. Na wszystkie stanowiska wyboru dokonywać należy poprzez obrady zgromadzenia, dzisiaj powiedzielibyśmy poprzez konkursy.</p>
<p>Zarządzający ekonomią klasztoru – szafarz winien być człowiekiem mądrym, kompetentnym, troszczącym się o&nbsp;dobro całego klasztoru (przedsiębiorstwa). Dla całego zgromadzenia ma być jak ojciec, dbać o&nbsp;potrzeby i&nbsp;rozsądne prośby, a&nbsp;nieuzasadnione oddalić, troszczyć się o&nbsp;majętność klasztoru dla dobra wszystkich, wszelkie sprzęty szanować jak „sprzęty ołtarzowe”, nie lekceważąc pracy braci. Nie może być rozrzutny, marnować majątku klasztoru, ale też nie może poddawać się skąpstwu. Darzyć powinien wszystkich dobrym słowem i&nbsp;pogodnym usposobieniem, bo „dobre słowo lepsze jest niż datek najlepszy”. Braciom pożywienie winien wydawać bez uprzykrzenia i&nbsp;zwłoki, aby zgorszenia nie brali (płace), aby nikt nie był zasmucony.</p>
<p>Dla wszystkich stanowisk św. Benedykt wyznacza ogólne zasady postępowania: <br />
• obowiązki wykonywać z&nbsp;radością, <br />
• w&nbsp;gniewie nie trwać, zdrady w&nbsp;sercu nie chować, <br />
• prawdę sercem i&nbsp;słowem wyznawać, <br />
• złem za&nbsp;zło nie odpłacać, <br />
• krzywdy nie czynić, ale krzywdę nam wyrządzoną cierpliwie znosić, <br />
• nie być pysznym, <br />
• nie być ospałym, leniwym, <br />
• nie szemrać, nie obmawiać, <br />
• nadzieję w&nbsp;Bogu pokładać, <br />
• sukcesy nie sobie, lecz Bogu przypisywać, <br />
• złości swoje poprawiać, nie być zazdrosnym, nie wszczynać kłótni.</p>
<p>W zakończeniu św. Benedykt mówi o&nbsp;celu sformułowanej reguły – jest nim ład i&nbsp;porządek życia ludzkiego wprowadzający uczciwość obyczajów, mądrość i&nbsp;cnoty w&nbsp;postępowaniu.</p>
<p>Benedyktyńska reguła stała się inspiracją dla innych zakonników. Powstające zakony stawiały na pracę i&nbsp;edukację. Tworzyły prężne gospodarstwa rolne i&nbsp;przemysłowe, takie jak: młyny, browary win i&nbsp;piwa, apteki ziołowe, piekarnie, hotele, pasieki itd. Z&nbsp;reguły Benedykta czerpali choćby jezuici, tworząc w&nbsp;Ameryce Południowej tzw. Redukcje Paragwajskie, oparte na zasadzie tzw. jawnego zarządzania. Stworzyli oni wśród Indian Guarani system gospodarczy i&nbsp;społeczny inspirowany radami Ewangelii. Zakładali szkoły, tworzyli szpitale, uczyli nowego systemu gospodarowania, otaczali opieką biednych. Redukcje przetrwały półtora wieku, co świadczy o&nbsp;wielkim wpływie Ewangelii na praktykę życia gospodarczego.</p>
<p>Do dziś w&nbsp;całej Europie doskonale prosperują zakony oparte na regule benedyktyńskiej. Modernizują one produkcję o&nbsp;nowoczesne techniki i&nbsp;technologię, które wymusza rynek. Z&nbsp;reguły tej biorą także przykład właściciele wielkich korporacji i&nbsp;drobni biznesmeni. Myśli Benedykta są dzisiaj impulsem do poszukiwań nowych form zarządzania. Powstają nowe opracowania, np. Ludzi prowadzić – budzić życie autorstwa Auselma Grűna – szafarza zakonu benedyktynów w&nbsp;Niemczech. Prawie 1500 lat liczący benedyktyński model zarządzania jest aktualny i&nbsp;odpowiada na pytania współczesnych czasów. Reguła św. Benedykta to wielka księga jakości i&nbsp;budowania przedsiębiorstwa. Wiele firm, zwłaszcza małe i&nbsp;średnie przedsiębiorstwa, często podświadomie wprowadzało i&nbsp;wprowadza u&nbsp;siebie rozwiązania dawno odkryte przez św. Benedykta. Zdaniem A. Grűna w&nbsp;regule benedyktyńskiej najważniejszymi rozdziałami dla przedsiębiorców są te poświęcone opatowi i&nbsp;szafarzowi, bo one pokazują ideał kierownika. Wielu przedsiębiorców, borykając się z&nbsp;niewiedzą, próbują zostawić rzeczy samym sobie lub próbują szybko podejmować decyzje, pomijając mozolne procesy decyzyjne. Tymczasem reguła Benedykta określa zasady, pokazuje, w&nbsp;jaki sposób zarząd może sprostać potrzebom ludzkim i&nbsp;wymogom budowania, a&nbsp;jednocześnie pracować ekonomicznie oraz zapewniać zatrudnienie i&nbsp;utrzymanie. Im wyżej człowiek jest postawiony w&nbsp;hierarchii firmy, tym pewniej powinien sięgać właśnie do Benedykta. Sukces wielu organizacji współczesnych opiera się na znajomości i&nbsp;wierności tej regule. Wnioski wynikające z&nbsp;reguły prowadzą współczesne klasztory do takiego zarządzania, aby stały się samowystarczalne i&nbsp;niosły pomoc potrzebującym. Stały się one jednym z&nbsp;pracodawców na rynku lokalnym i&nbsp;krajowym. Filozofia benedyktyńska to służba ludziom. Celem organizacji pracy zakonów nie jest coroczne zwiększenie zysków, lecz zapewnienie pracy i&nbsp;środków na dalszą działalność.</p>
<p>Wynik gospodarczy oparty jest na trzech filarach: <br />
• produkcji – musi się wyprodukować tyle, by zapewnić ludziom wynagrodzenie i&nbsp;utrzymać przedsiębiorstwo (klasztor), <br />
• oszczędności, która jest możliwa dzięki dobrej organizacji,  sprawnej administracji i&nbsp;efektywnej pracy, <br />
• kreatywnej polityce pieniężnej – rozporządzanie pieniędzmi.</p>
<p>Produkty i&nbsp;usługi muszą sprostać konkurencji. Rzetelna praca, tzw. trud benedyktyński, są nie tylko przysłowiowe, ale poprzez edukację i&nbsp;wychowanie są wdrażane w&nbsp;praktyki organizacji sięgających do reguły św. Benedykta. Uwielbienie Boga to nie tylko modlitwa, ale solidne i&nbsp;uczciwe wykonywanie pracy, co kształtuje charakter pracowników. Praca płynie z&nbsp;modlitwy, więc zarówno w&nbsp;modlitwie, jak i&nbsp;w pracy chodzi o&nbsp;miłość, szacunek, troskę, poświęcenie, służbę i&nbsp;wiarę w&nbsp;Chrystusa, ale także we&nbsp;współpracownika, w&nbsp;jego przyzwoitość i&nbsp;rzetelność, w&nbsp;jego solidarną, pełną zaufania współpracę. Dobra i&nbsp;efektywna praca, brak egoizmu, chciwości i&nbsp;zazdrości czy zawiści były dla św. Benedykta wyrazem zdrowej duchowości osadzonej w&nbsp;doczesności, kształtującej świat w&nbsp;duchu Ewangelii.</p>
<p>W pracy benedyktyńskiej ważną cechą jest jej klimat, atmosfera. Praca winna być błogosławieństwem nie tylko dla pracujących, lecz również dla tych, którzy korzystają z&nbsp;jej owoców. Jest to osiągalne tylko wtedy, kiedy z&nbsp;pracy wypływa radość i&nbsp;miłość. Są ludzie, którzy pracują dużo, ale są agresywni. Jest to znak, że czerpią ze&nbsp;źródła ambicji, protekcjonalizmu, chęci wykazania się, odrzucając zasady współpracy. Praca płynąca ze&nbsp;źródła Ducha Świętego staje się błogosławieństwem, a&nbsp;nie znużeniem i&nbsp;wyczerpaniem. I&nbsp;taka praca przynosi dobre owoce, prowadzi do czystości serca, promieniuje efektami. Efekty te Jan Paweł II wyprowadza z&nbsp;teologii tworzenia, stwierdzając w&nbsp;swym nauczaniu, że kluczem rozwoju gospodarczego jest praca wsparta przedsiębiorczością i&nbsp;pracowitością (wprost benedyktyńską). To te wartości powinny kreować pozycję przedsiębiorstwa na rynku w&nbsp;miejsce konkurencyjnej walki.</p>
<p>Papież przestrzega przedsiębiorców przed łatwością zdobywania zysków przy pomocy manipulacji, spekulacji, które prowadzą do samowoli i&nbsp;chciwości, niszcząc gospodarność, oszczędność i&nbsp;rozumność. Przyszłość i&nbsp;rozwój są owocami ludzkiej przedsiębiorczości i&nbsp;to ona określa wolną ekonomię. Logika papieska, podobnie jak u&nbsp;św. Benedykta, prowadzi pracodawców do obrazu Stwórcy, od umysłu twórczego Boga do wykorzystania ludzkiej inteligencji w&nbsp;kreowaniu organizacji pracy i&nbsp;zarządzania. Promocja pracowitości i&nbsp;przedsiębiorczości nie może zaistnieć bez promocji pracowników, bowiem doskonalenie człowieka, podobnie jak Benedykt, Jan Paweł II wiąże z&nbsp;rozwojem społecznym, z&nbsp;harmonizowaniem moralnego doskonalenia, z&nbsp;przekształcaniem struktur otoczenia i&nbsp;świata.</p>
<p>W pracy Jan Paweł II widzi czynnik ewoluujący budowlą całego społeczeństwa, bowiem poprzez pracę człowiek jest wykonawcą codziennych zadań. Dlatego zgodnie z&nbsp;benedyktyńską regułą praca winna być dobrze zorganizowana i&nbsp;sensowna. Pomyślność materialna ma uwalniać od ograniczeń ziemskich i&nbsp;torować drogę do Boga.</p>
<p>Zgodnie z&nbsp;regułą benedyktyńską należy w&nbsp;etyce życia gospodarczego odrzucić chciwość, nadkonsumpcjonizm, umniejszające ideał życia, a&nbsp;przyjąć w&nbsp;ich miejsce wartości rzetelne i&nbsp;użyteczne, powiązane z&nbsp;godnością osoby i&nbsp;jej podmiotową rolą w&nbsp;procesach działania w&nbsp;oparciu o&nbsp;antropologię chrystologiczną.</p>
<p><span>_________<br />
 <strong>Anna Barcik</strong></span> – prof. dr hab., pracownik Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej i&nbsp;Akademii Wychowania Fizycznego w&nbsp;Katowicach, wykładowca etyki biznesu i&nbsp;katolickiej nauki społecznej.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/regula-sw-benedykta-wskazowka-dla-wspolczesnych-przedsiebiorcow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powołanie chrześcijańskie i&#160;zaangażowanie w&#160;sprawy świata</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/powolanie-chrzescijanskie-i-zaangazowanie-w-sprawy-swiata/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/powolanie-chrzescijanskie-i-zaangazowanie-w-sprawy-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2006 12:19:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. dr hab. Janusz Królikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijanin]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[powołanie przedsiębiorcy]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1226</guid>
		<description><![CDATA[Jednym z najpilniejszych problemów, które stoją dzisiaj przed Kościołem i przed każdym chrześcijaninem, jest kwestia przekonującego uzasadnienia teologicznego potrzeby i wartości zaangażowania społecznego, kulturowego i politycznego ze strony wierzącego, a w konsekwencji natury, stopnia i sposobów włączenia wiary w rzeczywistości ziemskie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jednym z&nbsp;najpilniejszych problemów, które stoją dzisiaj przed Kościołem i&nbsp;przed każdym chrześcijaninem, jest kwestia przekonującego uzasadnienia teologicznego potrzeby i&nbsp;wartości zaangażowania społecznego, kulturowego i&nbsp;politycznego ze&nbsp;strony wierzącego, a&nbsp;w konsekwencji natury, stopnia i&nbsp;sposobów włączenia wiary w&nbsp;rzeczywistości ziemskie. II Sobór Watykański słusznie podkreślił: „Ten rozdźwięk pomiędzy wiarą, którą wyznają, a&nbsp;życiem codziennym, jakie wielu prowadzi, należy zaliczyć do poważniejszych nieprawidłowości naszych czasów” (KDK nr 43).</p>
<p>Być powołanym w&nbsp;świetle Biblii oznacza codziennie przeżywać dar życia, ukierunkowując je na cel, którym jest trwałe życie z&nbsp;Bogiem, aby dojść do wiecznej wspólnoty z&nbsp;Nim w&nbsp;niebie. Zachodzi więc konieczność wyeliminowania zarówno „rozdźwięku”, o&nbsp;którym mówi sobór, jak i&nbsp;wszelkiego dualizmu, który nawet jeśli nie wprowadza wprost takiego rozdźwięku, to jednak nie sprzyja nadawaniu wartości chrześcijańskiej i&nbsp;zbawczej codziennemu życiu, a&nbsp;zwłaszcza wszelkiej pracy zawodowej, którą wykonujemy. Zasadniczym zadaniem pozostaje więc dla chrześcijanina odkrycie wzajemnej więzi między wiarą i&nbsp;zaangażowaniem w&nbsp;sprawy świata, które ustawi jego życie w&nbsp;perspektywie jedności i&nbsp;jedyności jego powołania.</p>
<p>Jak bardzo dramatycznym problemem przed II Soborem Watykańskim było spójne uzasadnienie zaangażowania w&nbsp;sprawy świata przez chrześcijanina, pokazuje osoba i&nbsp;pisma francuskiego uczonego i&nbsp;myśliciela Pierra Teilharda de Chardin. Jego przypadek miał charakter emblematyczny, dlatego też wyraźnie odzwierciedla ogólną sytuację zamieszania i&nbsp;podziału wewnętrznego, której doświadczało bardzo wielu chrześcijan. Ówczesny wierzący często był napominany, że nie może być dobrym obywatelem miasta ziemskiego, ponieważ – na mocy wiary – jego prawdziwe obywatelstwo nie łączy się z&nbsp;tym światem, skoro uważa go za&nbsp;przejściowy. Nie może on – uzasadniano – podjąć w&nbsp;pełni wymagań, coraz bardziej wymagających i&nbsp;absorbujących, dotyczących budowania miasta ziemskiego, gdyż to miasto, nawet jeśli nie całkowicie, to jednak w&nbsp;bardzo szerokim stopniu pozostawało bez znaczenia dla logiki wiary. Sam chrześcijanin cierpiał z&nbsp;powodu trudności uzgodnienia między horyzontem wiary i&nbsp;nadziei eschatologicznej oraz horyzontem jego przynależności do świata, z&nbsp;ciężkim poczuciem podziału wewnętrznego, którego dowodziły liczne przejawy odnotowane w&nbsp;kronikach katolicyzmu przedsoborowego.</p>
<p>Pewna więź między wiarą i&nbsp;światem w&nbsp;chrześcijaństwie oczywiście zawsze istniała i&nbsp;została teoretycznie opisana przez wcześniejszą teologię. Jednak wykorzystywano do tego przeważnie kategorie etyczne, które posłużyły do przedrozumienia tego ujęcia teoretycznego. Jednak teraz okazały się one już dalece niewystarczające. Wiara zajmowała się rzeczywistościami ziemskimi „w perspektywie grzechu” (<em><span>ratione peccati</span></em>). Działania ziemskie były uważane okazję do zbierania zasług, głównie na gruncie zmagania się z&nbsp;niebezpieczeństwem grzechu. Duchowość świeckiego zaangażowanego w&nbsp;sprawy świata pozostawała zasadniczo duchowością prawości moralnej w&nbsp;sensie bardzo zawężonym. Właściwie wszystko sprowadzało się do prawej intencji, która spełniała zasadniczo rolę porządkującą i&nbsp;ukierunkowującą ludzkie działanie. W&nbsp;takim ujęciu niknęły poszczególne ludzkie działania i&nbsp;ich wartość. Celem życia ziemskiego było więc osiągnięcie „rzeczy ostatecznych”. Chociaż jest to właściwy cel ludzkiego życia, to jednak zbyt jednostronnie podkreślano jego transcendencję, co wynikało z&nbsp;niedostrzegania ciągłości między historią i&nbsp;życiem wiecznym, a&nbsp;tym samym owocowało dychotomią między tymi dwoma rzeczywistościami. Takie ujęcie miało oczywiście za&nbsp;sobą długą tradycję chrześcijańskiej nieufności w&nbsp;stosunku do świata, a&nbsp;także zawężonej interpretacji samych źródeł biblijnych związaną z&nbsp;określonym kontekstem historycznym, który wskazywał na potrzebę nowego odczytania tych źródeł, w&nbsp;sposób wolny od tych uwarunkowań. Wierzący, który działał w&nbsp;rzeczywistości ziemskiej, potrzebował, by rzeczywiście na poważnie podjąć swoje zadanie, wiedzieć, czy zostanie zachowane na wieczność nie tylko „działanie – <em><span>operatio</span></em>”, lecz również „dzieło – <em><span>opus</span></em>” (jak mówił Teilhard de Chardin), czyli to, co człowiek osiąga i&nbsp;do czego dochodzi przez swoje działanie.</p>
<p>Trzeba było na nowo i&nbsp;z większą uwagą na znaki czasu zdefiniować relacje zachodzące między eschatologią i&nbsp;historią, między miastem ziemskim i&nbsp;Jeruzalem niebieskim, a&nbsp;więc także między wiarą i&nbsp;codziennym życiem, pokazując wzajemną zależność i&nbsp;łączność tych rzeczywistości. Tylko takie ujęcie może wskazać drogę do przełamania wspomnianego wyżej „rozdźwięku”, a&nbsp;zatem i&nbsp;głębszego wprowadzenia wiary w&nbsp;codzienne życie chrześcijanina i&nbsp;jego zaangażowania w&nbsp;sprawy świata.</p>
<p>II Sobór Watykański podjął ten temat w&nbsp;konstytucji duszpasterskiej o&nbsp;Kościele w&nbsp;świecie współczesnym<em> <span>Gaudium et spes</span></em>. Ta kwestia znacząco wpłynęła na ujęcie i&nbsp;sformułowanie całego tego dokumentu soborowego, nawet jeśli jej bezpośrednie ujęcie jest zawarte zasadniczo w&nbsp;rozdziale trzecim. Punktem wyjścia dla sformułowania propozycji soborowej jest tajemnica wcielenia Syna Bożego: „Słowo Boże, przez które wszystko się stało, Ono, które stało się ciałem i&nbsp;zamieszkało na ziemi, wkroczyło w&nbsp;historię świata jako doskonały Człowiek, przyjmując ją w&nbsp;Siebie i&nbsp;tworząc na nowo” (nr 38).</p>
<p>Na mocy wcielenia cała historia ludzka stała się historią Chrystusa, a&nbsp;więc historią zbawienia. Nie można już nawiązywać do idei historii paralelnej: historii świeckiej i&nbsp;odrębnej od niej historii świętej, jakby te dwie historie były sobie obce i&nbsp;nie spotykały się ze&nbsp;sobą. Jak historia świecka i&nbsp;historia zbawienia przenikają się dogłębnie ze&nbsp;sobą w&nbsp;Chrystusie, tak mają dogłębnie przenikać się także w&nbsp;życiu każdego chrześcijanina. Jego życie, z&nbsp;tym wszystkim, co ono przynosi, jest miejscem i&nbsp;drogą wiary rzeczywiście prowadzącej do spotkania z&nbsp;Bogiem. Sobór naucza więc: „Ustanowiony Panem przez swoje zmartwychwstanie, Chrystus, któremu została dana wszelka władza na niebie i&nbsp;na ziemi, przez moc swojego Ducha działa już w&nbsp;sercach ludzkich, nie tylko budząc pragnienie mającego nadejść świata, lecz przez to samo również ożywiając, oczyszczając i&nbsp;umacniając te szlachetne pragnienia, dzięki którym rodzina ludzka stara się uczynić własne życie bardziej ludzkim i&nbsp;całą ziemię podporządkować temu celowi” (nr 38).</p>
<p>Motywacja takiej zależności zostaje wyjaśniona w&nbsp;dalszej części wykładu soborowego. Jeśli przyszły świat pozostaje w&nbsp;pewnym sensie transcendentny w&nbsp;stosunku do pozytywnych objawów historycznego zaangażowania człowieka, to równocześnie pozostaje on w&nbsp;wewnętrznej ciągłości z&nbsp;dobrymi owocami tego zaangażowania: „Wówczas, po pokonaniu śmierci, dzieci Boże zostaną wskrzeszone w&nbsp;Chrystusie, a&nbsp;to, co było zasiane w&nbsp;słabości i&nbsp;zniszczeniu, przyoblecze się w&nbsp;nieśmiertelne; kiedy trwać będzie miłość i&nbsp;jej dzieło, całe to stworzenie, które Bóg stworzył ze&nbsp;względu na człowieka, zostanie wyzwolone z&nbsp;niewoli zepsucia” (nr 39).</p>
<p>Łączność i&nbsp;ciągłość między historycznością i&nbsp;transcendencją stała się możliwa dzięki odwołaniu się do kategorii „przemiany”, która w&nbsp;gruncie rzeczy jest kategorią zmartwychwstania. Praca zmierzająca do wyzwolenia świata z&nbsp;wielorakich zniewoleń, aby objawić sprawiedliwość i&nbsp;braterstwo, by dowartościować godność człowieka, nie tylko jest zasługą, która otwiera dostęp do Królestwa niebieskiego, lecz również „budulcem” tego Królestwa (por. nr 38). Staje się więc rzeczywistą częścią tego, co ma się objawić na końcu czasów zarówno w&nbsp;odniesieniu do historii powszechnej, jak i&nbsp;do każdego poszczególnego wierzącego. Życie ludzkie nie jest oderwane od wieczności, ale wieczność staje się jego wypełnieniem.</p>
<p>Więź łącząca wiarę i&nbsp;historię nie ma już tylko natury moralnej, lecz głównie naturę zbawczą i&nbsp;eschatologiczną. Zaangażowanie historyczne wierzącego staje się poważniejsze od zaangażowania tego, kto wierzy tylko w&nbsp;historię immanentną, to znaczy zamkniętą w&nbsp;sobie. Odpowiedzialność w&nbsp;stosunku do historii jest w&nbsp;sposób bezpośredni odpowiedzialnością w&nbsp;stosunku do Królestwa Bożego. Ulega zmianie cała perspektywa, w&nbsp;której sytuuje się zaangażowanie chrześcijanina i&nbsp;w której realizuje on swoje powołanie. Wszystko, co łączy się z&nbsp;życiem ludzkim, nabiera wydatnie charakteru pozytywnego, jakby domagając się dalszego rozwoju i&nbsp;troski, gdyż tylko w&nbsp;ten sposób urzeczywistnia się również autentyczne dzieło wiary.</p>
<p>Nawet jeśli takie ujęcie nie pozwala na wyprowadzenie w&nbsp;sposób bezpośredni konkretnych wyborów historycznych z&nbsp;treści wiary, to jednak stawia te wybory, których dokonuje i&nbsp;będzie dokonywał człowiek, w&nbsp;odpowiedniej perspektywie, nadaje im nową motywację i&nbsp;przypomina, że całe życie wierzącego ma być konsekwentnie poddawane weryfikacji w&nbsp;świetle zasad chrześcijańskich. Nikt nie może już lekceważyć codziennego życia, nie może wyłączyć żadnej jego dziedziny z&nbsp;potrzeby weryfikowania w&nbsp;kategoriach chrześcijańskich, a&nbsp;zwłaszcza nie może ograniczać swego powołania do wybranych działań bądź czynności, które spełnia w&nbsp;ciągu dnia. Całe życie ma być chrześcijańskie, a&nbsp;wtedy także całe będzie realizacją życiowego powołania. Otwiera się droga do przełamania „rozdźwięku” między wiarą i&nbsp;powszednim życiem wierzącego. Całe życie i&nbsp;każde zaangażowanie ziemskie wpisuje się więc w&nbsp;perspektywę wiary i&nbsp;wymaga przeżywania w&nbsp;takiej perspektywie.</p>
<p>To rozwiązanie, jakkolwiek piękne i&nbsp;inspirujące, po soborze przeżyło pokusę integryzmu, który redukcyjnie utożsamia Królestwo Boże z&nbsp;jego przejawami historycznymi. Łączność wiary z&nbsp;zaangażowaniem w&nbsp;sprawy świata nie może prowadzić do utożsamienia tego zaangażowania z&nbsp;Królestwem Bożym. Byłoby to zbyt proste, ale i&nbsp;zbyt niebezpieczne. Tak łatwo można by zapomnieć o&nbsp;samym Bogu pośród spraw tego świata i&nbsp;ubóstwić niektóre działania i&nbsp;formy zaangażowania chrześcijańskiego. Dzisiaj sytuacja uległa zmianie. W&nbsp;obliczu kryzysu rozmaitych mesjanizmów ziemskich, na przykład marksizmu, pojawia się pokusa odcieleśnionego spirytualizmu. Zaangażowanie w&nbsp;swoich spektakularnych formach, propagowane choćby w&nbsp;Polsce, nie sprawdziło się i&nbsp;nie widać rezultatów, które miało ono przynieść. Z&nbsp;tego powodu rozpowszechnia się ucieczka w&nbsp;sferę czystego ducha, która dystansuje się od działania i&nbsp;zaangażowania w&nbsp;sprawy tego świata, wychodząca z&nbsp;założenia, że przecież i&nbsp;tak nic się nie zmieni. Wyraża się ona między innymi w&nbsp;niebezpiecznym sprowadzaniu wiary do sfery duchowej, a&nbsp;nawet tylko myślowej. Prowadzi to do nowego typu „rozdźwięku” między wiarą i&nbsp;życiem w&nbsp;świecie. Wobec tego typu pokus orędzie soborowe z&nbsp;konstytucji <em><span>Gaudium et spes</span> </em>pozostaje wciąż aktualne i&nbsp;inspirujące.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/powolanie-chrzescijanskie-i-zaangazowanie-w-sprawy-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Społeczna odpowiedzialność przedsiębiorców</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/spoleczna-odpowiedzialnosc-przedsiebiorcow/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/spoleczna-odpowiedzialnosc-przedsiebiorcow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2006 12:15:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[firma]]></category>
		<category><![CDATA[menedżer]]></category>
		<category><![CDATA[młodzi]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1224</guid>
		<description><![CDATA[Oprócz czysto ekonomicznych, niewątpliwie potrzebnych i ważnych, funkcji przedsiębiorcy wskazuje się, szczególnie w ostatnim okresie, na tzw. funkcje społeczne. Mówi się o społecznej odpowiedzialności, która każe przedsiębiorcy mieć na uwadze także dobro osób i grup związanych z przedsiębiorstwem, a nie będących jego właścicielami. Do tych grup należą kierownicy, klienci, dostawcy, pracownicy i społeczności lokalne, tzw. interesariusze.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>ks. Ryszard Krupa SCJ</strong></em></p>
<p>Oprócz czysto ekonomicznych, niewątpliwie potrzebnych i&nbsp;ważnych, funkcji przedsiębiorcy wskazuje się, szczególnie w&nbsp;ostatnim okresie, na tzw. funkcje społeczne. Mówi się o&nbsp;społecznej odpowiedzialności, która każe przedsiębiorcy mieć na uwadze także dobro osób i&nbsp;grup związanych z&nbsp;przedsiębiorstwem, a&nbsp;nie będących jego właścicielami. Do tych grup należą kierownicy, klienci, dostawcy, pracownicy i&nbsp;społeczności lokalne, tzw. interesariusze. Wszyscy oni powinni mieć zagwarantowane prawa korzystania w&nbsp;różny sposób z&nbsp;funkcjonującego przedsiębiorstwa. Niekiedy postuluje się nawet, iż winni mieć prawo udziału w&nbsp;podejmowaniu decyzji wpływających na ich byt.</p>
<p>W ostatnim czasie coraz bardziej podkreśla się społeczną odpowiedzialność przedsiębiorców. Wynika to z&nbsp;kilku przyczyn: <br />
• Nastąpiło przejście od spo łeczeństwa produkcyjnego z&nbsp;dominującym sektorem pierwszym i&nbsp;dru gim do społeczeństwa usługowego z&nbsp;sektorem trzecim i&nbsp;czwartym. Pociągnęło to za&nbsp;sobą zmiany produkcji. Dziś przestaje się produkować rzeczy, a&nbsp;w zamian za&nbsp;to wytwarza się usługi. <br />
• W&nbsp;czasach globalizacji zakłady pracy są przenoszone z&nbsp;kraju do kraju. Nie ma związku przedsiębiorstwa z&nbsp;danym terenem, przez co zanika „nieformalna kontrola” i&nbsp;współpraca. Społeczna odpowiedzialność była dawniej niejako naturalna. Przedsiębiorca, który przestał się liczyć z&nbsp;interesem, dobrem społeczności lokalnej, tracił też klientów, którzy wcześniej najczęściej kupowali właśnie jego produkty. Duża anonimowość w&nbsp;dobie globalizacji wymaga zwracania większej uwagi na odpowiedzialność społeczną. <br />
• Obecnie zmienił się także konsument. Przestał być biernym odbiorcą. Stał się bardziej świadomy i&nbsp;krytyczny. Interesuje się nie tylko ceną produktu i&nbsp;terminem ważności, ale również krajem produkcji, sposobem produkcji, zachowaniem praw pracowniczych przez producenta lub zasad ochrony środowiska. <br />
• Nastąpił rozrost organizacyjny przedsiębiorstwa i&nbsp;dlatego trudno kontrolować poczynania wszystkich pracowników (pracują w&nbsp;różnych miejscach). Trzeba także motywować ich do pracy. Spełnianie różnorodnych celów społecznych wiąże pracowników z&nbsp;zakładem i&nbsp;stanowi dodatkową zachętę.</p>
<p>Zwracanie uwagi na społeczne cele przedsiębiorstwa to odpowiedź na proces globalizacji i&nbsp;pomoc w&nbsp;funkcjonowaniu przedsiębiorstw w&nbsp;takich warunkach. Podjęcie społecznej odpowiedzialności to wyjście poza tradycyjne sposoby mierzenia i&nbsp;przewidywania możliwości przedsiębiorstwa.  Zwrócenie uwagi na takie cele pozwala również bardziej ograniczyć wpływ ryzyka i&nbsp;zmniejszyć niepewność.</p>
<p>Społeczna funkcja przedsiębiorcy znajduje dwa pola realizacji. Można je określić jako wewnętrzne i&nbsp;zewnętrzne; wewnątrz przedsiębiorstwa dotyczy pracowników, na zewnątrz ma na względzie głównie otoczenie przedsiębiorstwa.</p>
<h3>Społeczna odpowiedzialność wewnętrzna</h3>
<p>Najważniejsze ukierunkowanie działań przedsiębiorcy winno dotyczyć zatrudnionych pracowników. Oni są najbardziej związani z&nbsp;przedsiębiorstwem i&nbsp;dlatego najpierw ku nim należy skierować zaangażowanie społeczne. Naturalnie oczekują oni przede wszystkim sprawiedliwej płacy, otrzymywanej w&nbsp;terminie i&nbsp;zgodnej z&nbsp;wcześniejszymi umowami. W&nbsp;Polsce jednak to pracownicy zwykle są pierwszymi i&nbsp;największymi „ofiarami” poszukiwań obniżania kosztów własnych i&nbsp;innych działań oszczędnościowych. Dążąc do zaspokojenia interesów akcjonariuszy, przedsiębiorca poszukuje oszczędności na drodze zwolnień, trzymania w&nbsp;niepewności pracowników, redukcji świadczeń socjalnych, ograniczania wydatków na poprawę warunków pracy. Pracownicy również ponoszą największe konsekwencje błędnych decyzji podjętych przez innych (przedsiębiorców).</p>
<p>Społeczna odpowiedzialność przedsiębiorcy wobec pracowników obejmuje także zasady zarządzania przedsiębiorstwem i&nbsp;udział w&nbsp;nim pracowników. W&nbsp;tym względzie winna mieć na uwadze choćby takie zorganizowanie pracy, by sprzyjało ono życiu rodzinnemu (ograniczanie pracy w&nbsp;soboty i&nbsp;niedziele). Sam udział w&nbsp;zarządzaniu może mieć różne formy (organizacyjne: obecność reprezentacji pracowników w&nbsp;organach spółki i&nbsp;finansowe: akcjonariat pracowniczy). W&nbsp;jego zakres wchodzi troska o&nbsp;zapewnienie bezpiecznych i&nbsp;zdrowych warunków pracy, tworzenie funduszy na ochronę zdrowia i&nbsp;emerytury. Przedsiębiorca winien mieć na uwadze również promocję pracownika jako osoby. Chodzi tu głównie o&nbsp;wspieranie dokształcania się pracowników, podnoszenie kwalifikacji (szkolenia), podejmowanie przez pracowników studiów, zapewnienie im większego wpływu na warunki i&nbsp;sposoby wykonywania swoich obowiązków.</p>
<h3>Odpowiedzialność społeczna zewnętrzna</h3>
<p>Przedsiębiorca winien mieć na względzie nie tylko troskę o&nbsp;zysk akcjonariuszy, o&nbsp;respektowanie praw pracowników i&nbsp;tworzenie w&nbsp;przedsiębiorstwie wspólnoty, ale także pamiętać o&nbsp;innych interesariuszach. Można wymienić kilka ich grup: dostawcy, kooperanci, klienci, społeczności lokalne, środowisko naturalne. Każda z&nbsp;tych grup oczekuje zachowania swoich praw. Dla klientów ważna jest jakość produktów oraz ich cena. Coraz częściej także zwracają oni uwagę na przestrzeganie sprawiedliwych praw pracowniczych przez producenta i&nbsp;troskę o&nbsp;środowisko naturalne. Niekiedy dochodzi do bojkotu produktów firm – trucicieli środowiska naturalnego lub też firm zatrudniających dzieci. Dla dostawców i&nbsp;kooperantów ważne jest zachowanie umów handlowych i&nbsp;terminowość rozliczeń finansowych. Bardzo ważna jest odpowiedzialność wobec społeczności lokalnej, która przejawia się głównie w&nbsp;sponsorowaniu lokalnych przedsięwzięć.</p>
<p>Realizacja funkcji społecznych spełnia jeszcze jedno ważne zadanie, a&nbsp;mianowicie sprzyja tworzeniu dobrej reputacji firmy. Polega ona na podnoszeniu pozycji firmy w&nbsp;oczach jej klientów, dostawców, kooperantów, słowem – partnerów. Reputacja odgrywa dzisiaj bardzo ważną rolę<sup>2</sup>. Można wymienić następujące funkcje dobrej reputacji: <br />
• Ma wpływ na cenę produktów, bowiem klienci są skłonni zapłacić więcej za&nbsp;produkty znanej i&nbsp;cenionej przez nich firmy. <br />
• Pozwala na zmniejszenie kosztów działania. Dostawcy, bankowcy, dystrybutorzy zgadzają się na obniżenie ceny dla renomowanych odbiorców z&nbsp;dwóch powodów: współpraca z&nbsp;takimi firmami jest stabilna oraz przynosi prestiż (podnosi reputację). <br />
• Ułatwia prowadzenie polityki zatrudnienia. Młodzi, ambitni i&nbsp;zdolni kandydaci szukają pracy w&nbsp;firmach znanych, o&nbsp;dobrej renomie. Daje im to poczucie prestiżu i&nbsp;uznania w&nbsp;środowisku. <br />
• Zapewnia większą stabilizację działania i&nbsp;zmniejsza ryzyko. W&nbsp;sytuacji recesji firmy renomowane tracą mniej klientów i&nbsp;przez to łatwiej im przetrwać kryzys.</p>
<p>Dobrą reputację przedsiębiorstwo uzyskuje pod dwoma warunkami: gdy jego działanie jest akceptowane przez społeczeństwo i&nbsp;spełnia oczekiwania akcjonariuszy. To zaś wymaga rozsądnego realizowania zarówno celów finansowych w&nbsp;postaci zysku, jak i&nbsp;zadań społecznych<sup>3</sup>.</p>
<p>Realizowanie odpowiedzialności społecznej przez przedsiębiorcę nie jest zadaniem łatwym. Wymaga odpowiedniej wiedzy ekonomicznej oraz znajomości mechanizmów zarządzania przedsiębiorstwem. Ponadto bardzo ważne są zdolności menedżerskie, umiejętność podejmowania trafnych i&nbsp;szybkich decyzji, kierowania i&nbsp;motywowania ludzi. Istotne są także odpowiednie cechy moralne.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><sup>1</sup> M. Iammarone, <em><span>Społeczna odpowiedzialność przedsiębiorstwa w&nbsp;świetle nauki społecznej Kościoła</span>, </em>„Społeczeństwo” 3(2003), s. 394-395.<br />
 <sup>2</sup> Por. K. Obłój, <em><span>Strategia organizacji</span>, </em>Warszawa 1998, s. 226-228.<br />
 <sup>3</sup> Por. J. Penc, <em><span>Etyka i&nbsp;odpowiedzialność społeczna przedsiębiorstwa</span>,</em> „Społeczeństwo” 1(2003), s. 75-76.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/spoleczna-odpowiedzialnosc-przedsiebiorcow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sprzedawcy</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/sprzedawcy/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/sprzedawcy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2006 12:12:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Jaworek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[firma]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1221</guid>
		<description><![CDATA[W pewnej firmie dwa zespoły sprzedażowe silnie konkurowały ze sobą. Ba, była to zaciekła rywalizacja, walka na noże. Skąd taka zawziętość wśród ludzi bądź, co bądź z jednej firmy?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pewnej firmie dwa zespoły sprzedażowe silnie konkurowały ze&nbsp;sobą. Ba, była to zaciekła rywalizacja, walka na noże. Skąd taka zawziętość wśród ludzi bądź, co bądź z&nbsp;jednej firmy?</strong></p>
<p>Do niedawna wszyscy sprzedawcy tworzyli jeden zgrany zespół, którym bezpośrednio kierował dyrektor ds. sprzedaży. Jednak szybki rozwój firmy, ekspansja terytorialna na kilka sąsiednich województw była przyczyną wyodrębnienia dwóch zespołów obsługujących dwa odrębne obszary Polski. Spośród sprzedawców wyłoniono kierowników. Zostali nimi Piotr i&nbsp;Wojciech. Każdy z&nbsp;nich odpowiadał za&nbsp;wyniki sprzedaży w&nbsp;jednym z&nbsp;obszarów i&nbsp;kierował sześcioosobowym zespołem pracowników.</p>
<p>Piotr był z&nbsp;natury optymistą, pogodny, zawsze skupiał wokół siebie ludzi. Dobry humor towarzyszył mu od rana. Już od progu wszystkich rozweselał. Po prostu taki był. Darzył zaufaniem swoich sprzedawców. Uważał, że ciężko pracują i&nbsp;chcą pracować, a&nbsp;dobre wyniki sprzedaży dają im również sporo osobistej satysfakcji. Zespół Piotra często świętował małe i&nbsp;większe sukcesy – pozyskanie nowego odbiorcy czy zakończenie dużej transakcji. Był to jeden z&nbsp;tych momentów, kiedy Piotr mógł błysnąć swoim dowcipem. Niezmiernie to lubił, więc nie szczędził sobie tej przyjemności.</p>
<p>Wojciech był przeciwieństwem Piotra. Poważny i&nbsp;niesłychanie ambitny. Chciał stworzyć zespół sprzedawców, który osiągałby najlepsze wyniki w&nbsp;firmie. Cel ten przyświecał mu każdego dnia, stał się jego osobistym priorytetem. Nieustannie więc kontrolował pracę swoich sprzedawców, wymagał codziennych precyzyjnych sprawozdań i&nbsp;cotygodniowych raportów. Czuwał nad wszystkim osobiście, kontrolował prawie wszystkie poczynania każdego z&nbsp;pracowników. Twierdził, że musi tak postępować, bo ludzie z&nbsp;natury są leniwi i&nbsp;nie chcą pracować.</p>
<p>Tradycją firmy było zamieszczanie comiesięcznych wyników sprzedaży poszczególnych zespołów i&nbsp;sprzedawców na tablicy ogłoszeń. Gdy Piotr zobaczył Wojciecha uważnie analizującego każdą pozycję na liście, uśmiechnął się i&nbsp;w swoim stylu powiedział: „Raz jest lepiej, a&nbsp;raz gorzej. Tak już jest w&nbsp;tym biznesie”. Wojciech jednak wysunął dalej idące wnioski: „Mam pecha do ludzi. Zawsze trafiam na nierobów i&nbsp;malkontentów”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/sprzedawcy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia jednego „królika”</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/pracodawca-pracownik/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/pracodawca-pracownik/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2006 12:08:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1219</guid>
		<description><![CDATA[Opowiem Państwu dzisiaj kolejną historię o relacjach między pracodawcą i pracownikiem widzianą oczyma jednego „królika”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Maciej Osuch</strong></em></p>
<p><strong>Opowiem Państwu dzisiaj kolejną historię o&nbsp;relacjach między pracodawcą i&nbsp;pracownikiem widzianą oczyma jednego „królika”.</strong></p>
<p>Pewnego razu urodził się „królik”, poszedł do szkoły podstawowej, potem średniej i&nbsp;wreszcie ukończył studia wyższe. Był bardzo dumny z&nbsp;siebie i&nbsp;myślał, że świat kręci się tylko wokół niego. Przez okres studiów brał tzw. stypendium fundowane od zakładu pracy. Po ich ukończeniu poszedł odpracować w&nbsp;nim trzy lata. I&nbsp;tak zaczęła się edukacja królika jako pracownika. Przez kolejne lata królik wielokrotnie zmieniał pracę. W&nbsp;dalszym ciągu uczył się sam i&nbsp;był edukowany przez starsze bardziej doświadczone króliki, co należy do niepisanych obowiązków pracownika. Przez te lata nauczył się nasz dzielny królik: <br />
• przychodzić do pracy jak najpóźniej, a&nbsp;wychodzić jak najwcześniej; <br />
• podbijać kartę czasu pracy znajomemu królikowi w&nbsp;czasie jego absencji (bo tym samym rewanżował się ów wdzięczny królik); <br />
• pracować jak najmniej za&nbsp;oferowaną pensję (bo w&nbsp;końcu jaka płaca taka praca, a&nbsp;nie odwrotnie); <br />
• wynosić z&nbsp;zakładu (a może kraść co się tylko dało) gumkę, ołówek, drut, deskę (bo to było niczyje); <br />
• pod byle pretekstem brać zwolnienia i&nbsp;wykorzystywać czas pracy do własnych celów.</p>
<p>Tak minęło prawie 20 lat. I&nbsp;wtedy nastąpił niespodziewany zwrot w&nbsp;historii. Zmieniły się czasy, zmieniły się realia. Królik stracił pracę, która wydawałoby się była wieczna. Cóż było robić. Królik przez parę miesięcy był na bezrobociu, a&nbsp;potem zaczął się sam organizować. Ale jakoś nie szło mu to sprawnie. No bo co nauczył się przez te 20 lat. Oczywiście wielu rzeczy, ale nie takich jak choćby: <br />
• co robić ze&nbsp;swoim życiem, kiedy już nikt nie każe wstawać z&nbsp;łóżka na 8 godzinę rano; <br />
• jak założyć własną firmę; <br />
• jak negocjować i&nbsp;zdobywać kontrakty; <br />
• jak wywiązywać się terminowo z&nbsp;kontraktów (teraz już nie było za&nbsp;kim się chować); <br />
• jak uzyskać w&nbsp;ustalonym terminie pieniądze od klienta.</p>
<p>W pewnym momencie do świadomości królika dotarło, że w&nbsp;poprzednim układzie było znacznie lepiej. Siedział sobie przez prawie 20 lat w&nbsp;klatce może i&nbsp;trochę ciasnej, ale bezpiecznej. Pracodawca dawał mu jedzenie oraz picie. Może nie było tego za&nbsp;dużo, ale wystarczyło, by przeżyć. O&nbsp;nic nie musiał się tak naprawdę martwić. Zawsze na koniec miesiąca dostawał swoje jedzenie, pracodawca czyścił mu klatkę i&nbsp;o wszystko dbał. Od czasu do czasu wypuszczał go z&nbsp;niej, dając wczasy pod gruszą lub talon na samochód. Królik nie obawiał się, że ktoś mu zrobi krzywdę lub nie będzie miał jedzenia. Nie martwił się o&nbsp;przyszłość swoją i&nbsp;swojej rodziny.</p>
<p>Aż tu nagle taki problem. Z&nbsp;dnia na dzień został wyrzucony ze&nbsp;swojej ukochanej, jak się okazało, klatki. Gdy zaczął prowadzić własną firmę, to nagle wszystko zmieniło się o&nbsp;sto osiemdziesiąt stopni. Nie mógł już liczyć na racje żywieniowe na koniec miesiąca dawane mu przez pracodawcę. Dlaczego? Bo pracodawcy nie było. On stał się przedsiębiorcą i&nbsp;pracodawcą. Ale pech! Ale ironia losu! Jedzenia już nie było na koniec miesiąca i&nbsp;– co gorsze – nie było nawet widoków na regularne pożywienie. Kontrakty królik zdobywał nieregularnie, raz większe, raz mniejsze. W&nbsp;trudzie i&nbsp;mozole realizował je już nie przez 8 godzin, jak to było w&nbsp;klatce, ale często przez tyle godzin, ile trzeba było, czyli przez 10, 12 lub 16. Nie było już przed kim uda- wać i&nbsp;symulować. To, co królik uczył się z&nbsp;takim mozołem przez prawie 20 lat, okazało się bezużyteczne. Bo komu królik zrobi krzywdę, gdy: <br />
• przyjdzie do swojej firmy jak najpóźniej, a&nbsp;wyjdzie jak najwcześniej (i tak kiedyś będzie musiał wykonać to, co do niego należy i&nbsp;jak najlepiej potrafi, by zleceniodawca chciał za&nbsp;to zapłacić); <br />
• będzie pracował jak najmniej (teraz już nie ma pensji, ale obowiązuje odwrotna zasada: jaka praca, taka płaca); <br />
• wyniesie ze&nbsp;swojego przedsiębiorstwa gumkę, ołówek, drut, deskę – czy to ma sens okradać samego siebie; <br />
• pod byle pretekstem będzie brał zwolnienia lekarskie i&nbsp;wykorzystywał czas pracy do własnych celów. Czy to wszystko nie brzmi absurdalnie.</p>
<p>Nie ma już klatki. Jest tak długo oczekiwana wolność. Ale niesie ona ze&nbsp;sobą inne realia. Na wolności królik, by przeżyć, musi walczyć o&nbsp;jedzenie i&nbsp;o to, by inne, większe zwierzęta nie zjadły go. Nie ma już takiego poczucia bezpieczeństwa jak w&nbsp;klatce. Oczywiście są wspaniałe widoki, jest dużo przestrzeni do zagospodarowania. Ale bezpieczeństwa w&nbsp;pojęciu sprzed lat już nie ma. Dlatego królik często wzdycha z&nbsp;nostalgią, wspominając stare dobre czasy, które minęły bezpowrotnie. Królikowi futro się jeży, gdy pomyśli, że do końca swoich dni będzie musiał miesiąc po miesiącu, rok po roku martwić się, gdzie zdobyć nowe kontrakty, jak je zrealizować i&nbsp;jak otrzymać za&nbsp;swą pracę pieniądze, by kupić jedzenie i&nbsp;zadbać o&nbsp;wszystkie ziemskie potrzeby rodziny.</p>
<p>Patrząc z&nbsp;takiej perspektywy, królik zaczął po wielu latach rozumieć pracodawców, którzy stawiają dzielnie czoło tym wszystkim problemom dzień po dniu i&nbsp;nie chowają się za&nbsp;cudzymi plecami. Królik pomyślał sobie też, że gdyby z&nbsp;powrotem mógł wrócić do czasów, gdy był pracownikiem, to inaczej podchodziłby do swojej pracy i&nbsp;do swoich pracodawców.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/pracodawca-pracownik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„ABC psychologii komunikacji”</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/abc-psychologii-komunikacji/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/abc-psychologii-komunikacji/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Dec 2006 12:45:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[Dobra książka]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1217</guid>
		<description><![CDATA[Książka Elżbiety Sujak, lekarza psychiatry, neurologa, a nade wszystko praktyka – osoby od wielu lat prowadzącej kursy psychologii komunikacji, zwięźle prezentuje podstawy, logikę, czy też filozofię psychologii komunikacji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>recenzja książki Elżbiety Sujak</strong></em></p>
<p>Książka Elżbiety Sujak, lekarza psychiatry, neurologa, a&nbsp;nade wszystko praktyka – osoby od wielu lat prowadzącej kursy psychologii komunikacji, zwięźle prezentuje podstawy, logikę, czy też filozofię psychologii komunikacji. Zasadza się przy tym na solidnych i&nbsp;przejrzystych podstawach teoretycznych. Inaczej niż wiele kierunków psychologii (choćby psychoanaliza) czy szkół terapeutycznych, koncentrujących się na diagnostyce osobowości i&nbsp;w jej strukturach upatrujących zasadnicze przyczyny udanego życia, czy też powodzenia lub fiaska relacji międzyludzkich, psychologia komunikacji umiejscawia swój punkt ciężkości w&nbsp;sposobie i&nbsp;rodzaju komunikacji międzyosobowej. Jej zdaniem, to sam proces komunikacji może istotnie przyczynić się do udanego życia jak i&nbsp;do polepszenia jakości tego, co rozgrywa się w&nbsp;pomiędzy ludźmi.</p>
<p>Inną z&nbsp;podstawowych tez prezentowanej tu pozycji jest twierdzenie, iż nie można nie komunikować. Nie tylko to, co mówimy, ale także to, czego i&nbsp;dlaczego nie mówimy, jak też barwa naszego głosu, a&nbsp;nawet określony sposób ubierania się są rodzajami wysyłanych przez nas komunikatów. Wszystkie te sygnały, zarówno słowne jak i&nbsp;bezsłowne, świadomie zamierzone i&nbsp;niezamierzone narażone są na niewłaściwe, zdeformowane odczytanie. Dlatego też tłumaczy autorka: „Aby zostać zrozumianym, trzeba być zrozumiałym, to znaczy nie tylko starannie dobierać słowa, ale także zadbać o&nbsp;spójność elementów słownych i&nbsp;bezsłownych komunikatu.” (s. 13) Nie oznacza to jednak nieustannej, a&nbsp;przez to zarówno niemożliwej jak i&nbsp;sztucznej, kontroli naszych komunikatów, lecz jedynie połączenie bycia autentycznym z&nbsp;odpowiednią, tzn. adekwatną do sytuacji reakcją na drugiego człowieka. Takie, nacechowane szacunkiem do innych i&nbsp;otwartością wobec nich zachowanie opiera się na innej regule psychologii komunikacji, a&nbsp;mianowicie na zasadzie odrębności, głoszącej: „ja jestem ja, ty jesteś ty, ja nie jestem ty, ty nie jesteś ja” (s. 19). Pozwala ona drugiemu człowiekowi być sobą, nie sprowadzając go do jakiejś wypracowanej przez nas wcześniej kategorii ludzi.</p>
<p>Te teoretyczne zasady, obok innych, takich jak bezwarunkowa akceptacja drugiego, aktywne słuchanie rozmówcy, czy też poczwórna treść każdej wypowiedzi (warstwa rzeczowa, ujawnienie siebie, relacja z&nbsp;rozmówcą i&nbsp;apel) stanowią fundament metodyki tego kierunku psychologii. Choć w&nbsp;założeniu kierunek ten jest zainteresowany przede wszystkim charakterem ludzkiej komunikacji, to ona sama jednak odsłania inne, głębsze pokłady ludzkiej duszy. I&nbsp;stąd prezentowana tu pozycja dotyka różnorodnych procesów ludzkiej psychiki, opisując tak istotne jej elementy jak hierarchia potrzeb ludzkich, „ja” realne i&nbsp;„ja” idealne, czy też zawierające w&nbsp;sobie treści poznawcze uczucia.</p>
<p>Chociaż <span>ABC psychologii komunikacji</span> zdaje się zakładać, iż najbardziej praktyczna jest dobra teoria, na teorii jednak nie poprzestaje, dotyka bowiem praktycznego wymiaru komunikacji, tzn. potrzeby codziennego kształtowania i&nbsp;pielęgnowania kontaktów międzyludzkich, by na trwale stały się one autentyczne i&nbsp;owocne. A&nbsp;co ważniejsze, czyni to w&nbsp;sposób bardzo przystępny, odwołując się do konkretnych zadań życiowych i&nbsp;aspektów codzienności znanych każdemu nazbyt dobrze. Należą do nich np. konieczność, wiele nas kosztujących, kontaktów z&nbsp;ludźmi „trudnymi”, uwzględnianie i&nbsp;odróżnianie tego, co się mówi od tego jak się mówi, spotykana często w&nbsp;miejscu pracy manipulacja, czy też nacechowane szacunkiem i&nbsp;stawianiem granic udane wychowywanie dzieci.</p>
<p>Będąc zaprzeczeniem akademickiej dyskusji psychologicznych problemów, omawiana tu pozycja nie tylko informuje, ale interesująco uczy, jak funkcjonuje ludzka psychika, jakie jej prawa muszą być uwzględnione w&nbsp;świadomie kształtowanym życiu i&nbsp;jak nie będąc wykształconym psychologiem owocnie korzystać z&nbsp;doświadczeń tej dziedziny wiedzy. Właśnie trzeźwy stosunek do rzeczywistości czyni z&nbsp;omawianej tu pracy książkę mądrą, gdyż wyrastającą z&nbsp;doświadczenia. Realizm prezentowanej tu pozycji wyraża się w&nbsp;zaprzeczeniu tezie o&nbsp;istnieniu prostych i&nbsp;wręcz automatycznie działających „dobrych rad”. Istnieją wprawdzie dobre rady, jednak kosztują one zarówno sporo wysiłku i&nbsp;wymagają świadomego zaangażowania się osoby pragnącej iść za&nbsp;ich wskazaniami.</p>
<p>Zachęcając do lektury tej ważnej na polskim rynku pozycji, pragnę zakończyć słowami wziętymi z&nbsp;jej <span>Wprowadzenia</span>: „Psychologia komunikacji wypracowała bardzo skuteczne narzędzia do pielęgnowania więzi, które warto poznać i&nbsp;nauczyć się nimi posługiwać. I&nbsp;temu właśnie ma służyć ta książka, zawierająca doświadczenia i&nbsp;program stanowiący przez wiele lat materiał prowadzonych przeze mnie «warsztatów», które teraz mam odwagę nazwać warsztatami miłości bliźniego w&nbsp;codzienności życia.” (s. 9)</p>
<p style="text-align: right;"><em>Henryk Machoń</em></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>____________<br />
 Elżbieta Sujak,<br />
 <em><span>ABC psychologii komunikacji</span>,</em><br />
 Wydawnictwo WAM, Kraków 2006</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/abc-psychologii-komunikacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

