<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>TALENT &#187; 2006 nr 2</title>
	<atom:link href="http://www.duszpasterstwotalent.pl/biuletyn-talent/2006-nr-2/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl</link>
	<description>Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 11:03:44 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Trwajcie mocni w&#160;wierze</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/trwajcie-mocni-w-wierze/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/trwajcie-mocni-w-wierze/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Jun 2006 10:29:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[Benedykt XVI]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1214</guid>
		<description><![CDATA[Dnia 28 maja 2006 roku na krakowskich Błoniach miało miejsce historyczne wydarzenie. Na miejscu wielu spotkań sługi Bożego Jana Pawła II z rodakami Ojciec Święty Benedykt XVI odprawił Mszę świętą dla około miliona pielgrzymów z całej Polski. Na tej uroczystości nie mogło zabraknąć także członków duszpasterstwa przedsiębiorców i pra­codawców.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dnia 28 maja 2006 roku na krakowskich Błoniach miało miejsce historyczne wydarzenie. Na miejscu wielu spotkań sługi Bożego Jana Pawła II z&nbsp;rodakami Ojciec Święty Benedykt XVI odprawił Mszę świętą dla około miliona pielgrzymów z&nbsp;całej Polski. Na tej uroczystości nie mogło zabraknąć także członków duszpasterstwa przedsiębiorców i&nbsp;pra­codawców. </strong>Grupa pielgrzymów liczyła 65 osób. Byli to przedsiębiorcy i&nbsp;pracodawcy z&nbsp;różnych rejonów Polski wraz ze&nbsp;swymi rodzinami i&nbsp;przyjaciółmi oraz koordynatorzy duszpasterstwa: ks.&nbsp;Grzegorz Piątek SCJ, ks.&nbsp;Ryszard Krupa SCJ i&nbsp;ks. Jerzy Mordalski SCJ. Szkoda, że z&nbsp;powodu olbrzymiego tłoku nie udało się wszystkim razem spotkać.</p>
<p>Wspominając w&nbsp;tym dniu Wniebowstąpienie Pańskie, razem z&nbsp;Ojcem Świętym pielgrzymi wpatrywali się w&nbsp;niebo i&nbsp;wsłuchiwali w&nbsp;słowa Jezusa: „Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i&nbsp;będziecie moimi świadkami w&nbsp;Jerozolimie i&nbsp;w całej Judei, i&nbsp;w Samarii, i&nbsp;aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). Benedykt XVI przypomniał nam, że słowa te, które przed wiekami dotarły na polską ziemię, są aktualne również dzisiaj i&nbsp;stanowią wezwanie dla wszystkich ludzi przyznających się do Jezusa. Członkowie duszpasterstwa w&nbsp;sobie właściwy sposób odczytują także te słowa w&nbsp;kontekście powołania, jakim jest bycie chrześcijańskim przedsiębiorcą i&nbsp;pracodawcą.</p>
<p>Papież powtórzył słowa Jana Pawła II wypowiedziane na Błoniach 10 czerwca 1979 roku. „Musicie być mocni, drodzy Bracia i&nbsp;Siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w&nbsp;jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i&nbsp;nie dozwala zasmucać Ducha Świętego. Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć (…). Musicie być mocni (…) mocą tej wiary, nadziei i&nbsp;miłości świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która nam pomaga podejmować (…) wielki dialog z&nbsp;człowiekiem i&nbsp;światem na naszym etapie dziejów – dialog z&nbsp;człowiekiem i&nbsp;światem, zakorzeniony w&nbsp;dialogu z&nbsp;Bogiem samym – z&nbsp;Ojcem przez Syna w&nbsp;Duchu Świętym: dialog zbawienia”.</p>
<p>Mając świadomość tego wezwania, jako duszpasterstwo chcemy, odpowiadając na głos Ojca Świętego, angażować się żarliwie w&nbsp;umacnianie królestwa Bożego tu, na ziemi, królestwa dobra, sprawiedliwości, solidarności i&nbsp;miłosierdzia.</p>
<p>Pielgrzymka Benedykta XVI do naszej ojczyzny, a&nbsp;szczególnie spotkanie na krakowskich Błoniach stało się dla członków duszpasterstwa okazją do podjęcia na nowo refleksji na temat: ubogich, cierpiących, opuszczonych, zrozpaczonych, łaknących wolności, prawdy i&nbsp;pokoju; na temat dobra wspólnego i&nbsp;miłości bliźniego, jak również odpowiedzialności każdego wierzącego za&nbsp;rozwijanie i&nbsp;przekazywanie skarbu wiary, który został nam dany w&nbsp;darze od samego Boga.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/trwajcie-mocni-w-wierze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pomóc w&#160;rozmnażaniu chleba</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/pomoc-w-rozmnazaniu-chleba/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/pomoc-w-rozmnazaniu-chleba/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 10:22:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[bogaty]]></category>
		<category><![CDATA[Dehon]]></category>
		<category><![CDATA[firma]]></category>
		<category><![CDATA[gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[solidarność]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1211</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa o globalizacji, działalności gospodarczej i zgromadzeniu Księży Sercanów.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Z przełożonym generalnym Zgromadzenia Księży Sercanów ks. José Ornelas Carvalho rozmawia ks. Zbigniew Morawiec SCJ</strong></em></p>
<p><strong>Ojciec Generał jest człowiekiem, który zobaczył już kawał świata, pracował w&nbsp;różnych środowiskach, a&nbsp;na dodatek zarządza instytucją o&nbsp;światowym zasięgu. Można powiedzieć, że to swego rodzaju międzynarodowa „firma”. Jak z&nbsp;perspektywy swoich bogatych doświadczeń ocenia Ksiądz sytuację w&nbsp;globalizującym się świecie? Co w&nbsp;ten wielokulturowy i&nbsp;pluralistyczny świat możemy wnieść jako ludzie wierzący, jako Zgromadzenie?</strong></p>
<p>Jako Zgromadzenie włączamy się w&nbsp;określony kontekst Kościoła, który – zanim jeszcze pojawiło się współczesne pojęcie globalizacji – posiadał już od dawna duże doświadczenie w&nbsp;działaniu na światową skalę. Będąc Zgromadzeniem działającym na różnych kontynentach, z&nbsp;natury tworzymy wspólnoty międzynarodowe. I&nbsp;to już jest wielka korzyść. Dlatego, że idee, jakie spotykamy, służą ubogaceniu naszego doświadczenia i&nbsp;wizji świata. Ważne, że jako Zgromadzenie poszukujemy zdolności utrzymywania jedności, solidarności, współpracy chociaż w&nbsp;różnorodności sytuacji, w&nbsp;jakich się znajdujemy. Jan Paweł II, mówiąc o&nbsp;globalizacji, stwierdzał, iż globalizacja sama w&nbsp;sobie jest dobra. A&nbsp;więc także Kościół szuka spojrzenia wielokulturowego, międzynarodowego. Z&nbsp;tego względu nazywa się katolickim.</p>
<p><strong>A więc nie powinniśmy się obawiać globalizacji, posiadając dotychczasowe doświadczenia? Jesteśmy zdolni odpowiedzieć na wyzwania współczesnego świata?</strong></p>
<p>Moim zdaniem problem jest następujący. Kontakt pomiędzy osobami czy kulturami jest sam w&nbsp;sobie pozytywny. Zależy jednak co się czyni z&nbsp;tym kontaktem. Przykładowo, działanie Kościoła, począwszy od wyjścia z&nbsp;Jerozolimy, posiada wymiar międzynarodowy, ponadkulturowy. Również system kolonialny otwierał na inne światy. Jednak jego cel różnił się do celów stawianych sobie przez apostołów Ewangelii.</p>
<p>Podobnie dzisiaj globalizacja otwiera nowe perspektywy i&nbsp;daje nowe możliwości, ale też stawia wobec nowych problemów i&nbsp;nowych zagrożeń. To, co teoretycznie zakłada termin „globalizacja” powinno dać nowe możliwości rozwoju wszystkim. W&nbsp;praktyce widzimy jednak, że rozdział miedzy krajami bogatymi a&nbsp;biednymi pogłębia się z&nbsp;biegiem lat. A&nbsp;to oznacza, że coś nie funkcjonuje prawidłowo. To, co dokonuje się w&nbsp;wielu rejonach świata, zwłaszcza na kontynencie afrykańskim, prowadzi do cofania się. Globalizacja sama z&nbsp;siebie, jako automatyczny mechanizm, nie rozwiązuje problemów. Podobnie jak do skorygowania błędów pierwotnego kapitalizmu potrzebna była wola polityczna, tak i&nbsp;dzisiaj jest ona niezbędna do naprawienia tego, co automatycznie samo nie funkcjonuje dobrze i&nbsp;prowadzi do nędzy.</p>
<p><strong>A więc system, jeśli chce, jest w&nbsp;stanie skorygować mechanizmy i&nbsp;doprowadzić do naprawy sytuacji?</strong></p>
<p>Oczywiści, jednak nie wierzę w&nbsp;automatyzm tego procesu. Historia i&nbsp;doświadczenie uczą, mówi zresztą o&nbsp;tym Jan Paweł II, że trzeba dać globalizacji serce. I&nbsp;to leży w&nbsp;interesie wszystkich. Nawet w&nbsp;krajach „bardziej kapitalistycznych” państwo musiało wprowadzać regulacje prawne dla właściwego rozwoju ekonomicznego. Na przykład prawo antytrustowe, które jest hamulcem dla mechanizmu, który gdy rozregulowany, jest szkodliwy dla tej samej ekonomii i&nbsp;prowadzi w&nbsp;następstwie do niesprawiedliwości. Trzeba oczywiście pamiętać o&nbsp;negatywnych doświadczeniach państw komunistycznych, w&nbsp;których centralizacja zarządzania przyniosła powszechną biedę, niszcząc ludzką inicjatywę. Potrzebujemy więc takiego systemu, który proponowałby coś, który byłby kreatywny we&nbsp;właściwy sposób, ale jednocześnie potrzebujemy regulacji tego systemu. To tak jak w&nbsp;ruchu drogowym. Można wypuścić samochody na ulice i&nbsp;powiedzieć jedźcie, a&nbsp;ruch drogowy sam się zorganizuje. Nie zorganizuje się sam, będzie bałagan, jeżeli nie będzie reguł gry, których wszyscy będą przestrzegać.</p>
<p><strong>Mamy zatem mechanizm, mamy potrzebę a&nbsp;również możliwość pewnej jego regulacji, nie wychodząc jednak poza konieczne granice tej regulacji. Jaka mogłaby być rola Kościoła, rola Zgromadzenia, co my z&nbsp;naszej strony możemy wnieść do tego procesu?</strong></p>
<p>Jako zakonnicy nie chcemy być specjalistami od ekonomii czy handlu. Staramy się być specjalistami od kontaktów między osobami. My dajemy jedną z&nbsp;rzeczy, moim zdaniem ciekawą, a&nbsp;mianowicie docieramy do ludzi będących u&nbsp;podstawy systemu. Bardzo często jesteśmy tam, gdzie bardzo odczuwa się biedę i&nbsp;nierówności systemów. My na tym poziomie, myślę, że jest to ważne, usiłujemy zwrócić uwagę na wartości osoby ludzkiej w&nbsp;tym systemie.</p>
<p>I nie można powiedzieć, że jest to hamulec dla rozwoju i&nbsp;gospodarki. Nie, prawdziwa gospodarka przynosząca sukcesy, to gospodarka respektująca prawa osoby. W&nbsp;przeciwnym razie przy tym systemie, przy tej różnicy Północ – Południe, cóż my robimy? Pozostawiamy problemy, które istnieją w&nbsp;Europie i&nbsp;w Stanach Zjednoczonych np. z&nbsp;emigrantami. A&nbsp;dlaczego mamy te problemy z&nbsp;emigrantami. Ponieważ są to ludzie zdesperowani, szukający nowych szans.</p>
<p><strong>Gdzie tkwi przyczyna naszego zachowania?</strong></p>
<p>Przyczyn należy szukać m.in. w&nbsp;systemie, który nie działa dobrze. Nie chcę powiedzieć, że wina jest po stronie krajów uprzemysłowionych, nie. Po większej części winę ponoszą systemy panujące w&nbsp;tych krajach ubogich lub brak środków, możliwości, jak również korupcja. Jest to znak dla nas, by zwracać uwagę na ten bardzo ważny problem. My, jako Zgromadzenie, mamy dwa cele działania. Jeden to bezpośrednia solidarność z&nbsp;tymi, którzy są w&nbsp;biedzie, którzy cierpią i&nbsp;są pozbawieni praw. W&nbsp;rzeczywistości nasza działalność zwłaszcza w&nbsp;tych krajach biednych polega na pomocy dla najsłabszych, dla dzieci, dla rodzin żyjących w&nbsp;nędzy.</p>
<p>Ale jest też coś innego, czego promotorem był Ojciec Dehon, założyciel Zgromadzenia. Chodzi o&nbsp;dyskusję nad przyczynami tej sytuacji. Trzeba zwracać uwagę na odpowiedzialność etyczną w&nbsp;gospodarce i&nbsp;w stosunkach społecznych, która powinna wychodzić naprzeciw tej sytuacji, w&nbsp;przeciwnym razie wszyscy odczują jej negatywne konsekwencje.</p>
<p><strong>Dziś wiemy, iż ten czynnik wprowadzenia, powiedzmy, elementu etycznego do działalności gospodarczej jest teraz koniecznością. Z&nbsp;tego, co słyszałem z&nbsp;różnych stron, wielcy właściciele i&nbsp;duże przedsiębiorstwa zrozumiały, że przedsiębiorstwo działa lepiej, jeśli ludzie są ukształtowani na pewnym poziomie etycznym i&nbsp;moralnym. Oni sami podejmują różnorodne inicjatywy wsparcia i&nbsp;pomocy, czego przykładem może być ich zaangażowanie w&nbsp;sercańskie duszpasterstwo przedsiębiorców.</strong></p>
<p>Myślę, że jest to pewna tradycja, która nie jest tylko tradycją Kościoła, ale jest pewną ewolucją, która w&nbsp;naszych zachodnich krajach przeszła długą drogę. Prawdą jest, że społeczeństwa dużego sukcesu, to społeczeństwa, które umiały połączyć w&nbsp;jedno wymagania rozwoju ekonomicznego, technologicznego i&nbsp;ludzkiego, dające szansę rozwoju trwałego i&nbsp;dalekosiężnego.</p>
<p>Wypracowany model jest dziś jednak zagrożony z&nbsp;jednej strony przez nadmierne wydatki państwa opiekuńczego, a&nbsp;z drugiej przez konkurencję ze&nbsp;strony społeczeństw opartych na innych zasadach, gdzie nie respektuje się praw pracowniczych. Powoduje to destabilizację w&nbsp;konkurencji światowej. Najwyraźniejszym przykładem są tu Chiny, które ze&nbsp;swoim potencjałem i&nbsp;wielkością powodują zachwianie równowagi. Na dodatek liczne kraje – zwłaszcza w&nbsp;Afryce i&nbsp;Południowej Azji – pozostają poza tą grą. Dla nich sytuacja staje się coraz bardziej kłopotliwa. Nasza obecność w&nbsp;tych rejonach świata jest wielkim wyzwaniem dla nas. Wymaga zaangażowania w&nbsp;promocję osoby ludzkiej, osoby całościowo rozumianej.</p>
<p><strong>Wydaje mi się, że to Paweł VI mówi, że promocja człowieka jest drugim imieniem ewangelizacji, że obie są ze&nbsp;sobą ściśle związane.</strong></p>
<p>Musimy uczyć się obecności wśród potrzebujących nie w&nbsp;formie paternalistycznej, lecz prawdziwie w&nbsp;świetle Ewangelii. Ewangelia generuje zawsze wspólnotę i&nbsp;solidarność między ludźmi czego przykładem jest cud rozmnożenia chleba. Bóg bierze wspólnotę, jak tego chłopca, który ma pięć chlebów i&nbsp;dwie ryby. Rozmnaża chleb, ale nie robi tego bez udziału ludzi. Kiedy wspólnota jest solidarnie razem, chleb rozmnaża się naprawdę i&nbsp;będzie go wystarczająco dużo, aby zaspokoić głód wielkiej rzeszy. Widać tę zasadę wśród wspólnot podstawowych np. w&nbsp;Brazylii, gdy ludzie mówią: razem jesteśmy zdolni do działania, nie jesteśmy ludźmi niepotrzebnymi, którzy muszą ponosić konsekwencje procesów, które toczą się wokół nas, lecz razem możemy wszystko postawić na nogi. Przykłady te pokazują, iż wspólnota chrześcijańska staje się naprawdę czynnikiem rozwoju. Jednak pomoc, która przychodzi do wspólnoty pasywnej, gdzie ludzie czują się jak bierne przedmioty miłosierdzia innych, ciągle z&nbsp;wyciągniętą ręką, bo nie są zdolni nic zrobić, stwarza sytuację stałego uzależnienia.</p>
<p><strong>Filantropia nie rozwiązuje problemu.</strong></p>
<p>Prawdziwa filantropia zobowiązuje człowieka. Dać godność, to jest ważne. A&nbsp;godność osoby, to nie jest po prostu zdobywanie, posiadanie dóbr materialnych. Człowiek musi odkryć, że jest współpracownikiem Boga i&nbsp;współgospodarzem świata, z&nbsp;którego ma prawo korzystać. Dla mnie osobiści rozmnożenie chlebów stanowi zasadę ewangelicznej rewolucji, prawdziwej rewolucji. Mówi nam ono, że bogactwo i&nbsp;zdolność pomnażania zasobów to nie zło, ale dobro. Bóg oczekuje się od nas, że przy pomocy wszystkich zdolności rozwiniemy ten świat, aby służyć osobie. Kiedy to się realizuje mamy do czynienia z&nbsp;prawdziwym rozwojem, który tworzy naprawdę szczęśliwe osoby.</p>
<p>Błędem jest twierdzenie, że bycie świętym nie pozwala na posiadanie dóbr. Jezus nie mówił tego. Mówił natomiast, że w&nbsp;stosunku do dóbr mamy być wolni, nie przywiązywać się do nich. Nauczył używać dóbr. Umiał ich używać, czego dowodem jest m.in. rozmnożenie chlebów. Potrafił zaspokajać podstawowe potrzeby ludzi. A&nbsp;zatem dobra materialne nie są złem. Problem tkwi w&nbsp;ich używaniu.</p>
<p>Są wokół różne osoby: te które wspierają i&nbsp;te, które potrzebują pomocy. My, zakonnicy, stajemy się pomiędzy nimi pośrednikami. Wymaga się od nas wolności, abyśmy nie zawłaszczali tych dóbr, które przechodzą przez nasze ręce, a&nbsp;które mają być narzędziami solidarności z&nbsp;potrzebującymi.</p>
<p>Przez pośrednictwo naszego Zgromadzenia przechodzą co roku duże pieniądze z&nbsp;jednej części świata w&nbsp;inną. Służą one różnorodnym projektom. Przykładem jest nasza obecność w&nbsp;Kongo, gdzie byłem dwa lata temu. Dowiedziałem się tam, że od sześciu lat rząd nie wypłacał pensji nauczycielom. Zgromadzenie wypłaca im 30 USD miesięcznie, aby utrzymywali otwarte szkoły. Usiłuje się w&nbsp;ten sposób uratować całe pokolenia dzieci, co będzie niezwykle ważne dla przyszłości tego kraju. Dlatego nie odczuwam kompleksu, gdy proszę o&nbsp;pomoc tych, którzy mogą wesprzeć innych. Środki materialne, jakimi dysponuje Zgromadzenie i&nbsp;cały Kościół służą ewangelizacji i&nbsp;przyczyniają się do dania globalizacji „serca”.</p>
<p><strong>Dziękuję za&nbsp;rozmowę.</strong></p>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 1457px; width: 1px; height: 1px;">
<p class="tekst bold">Ojciec Generał jest człowiekiem, który zobaczył już kawał świata, pracował w&nbsp;różnych środowiskach, a&nbsp;na dodatek zarządza instytucją o&nbsp;światowym zasięgu. Można powiedzieć, że to swego rodzaju międzynarodowa „firma”. Jak z&nbsp;perspektywy swoich bogatych doświadczeń ocenia Ksiądz sytuację w&nbsp;globalizującym się świecie? Co w&nbsp;ten wielokulturowy i&nbsp;pluralistyczny świat możemy wnieść jako ludzie wierzący, jako Zgromadzenie?</p>
<p class="tekst">Jako Zgromadzenie włączamy się w&nbsp;określony kontekst Kościoła, który – zanim jeszcze pojawiło się współczesne pojęcie globalizacji – posiadał już od dawna duże doświadczenie w&nbsp;działaniu na światową skalę. Będąc Zgromadzeniem działającym na różnych kontynentach, z&nbsp;natury tworzymy wspólnoty międzynarodowe. I&nbsp;to już jest wielka korzyść. Dlatego, że idee, jakie spotykamy, służą ubogaceniu naszego doświadczenia i&nbsp;wizji świata. Ważne, że jako Zgromadzenie poszukujemy zdolności utrzymywania jedności, solidarności, współpracy chociaż w&nbsp;różnorodności sytuacji, w&nbsp;jakich się znajdujemy. Jan Paweł II, mówiąc o&nbsp;globalizacji, stwierdzał, iż globalizacja sama w&nbsp;sobie jest dobra. A&nbsp;więc także Kościół szuka spojrzenia wielokulturowego, międzynarodowego. Z&nbsp;tego względu nazywa się katolickim.</p>
<p class="tekst bold">A więc nie powinniśmy się obawiać globalizacji, posiadając dotychczasowe doświadczenia? Jesteśmy zdolni odpowiedzieć na wyzwania współczesnego świata?</p>
<p class="tekst">Moim zdaniem problem jest następujący. Kontakt pomiędzy osobami czy kulturami jest sam w&nbsp;sobie pozytywny. Zależy jednak co się czyni z&nbsp;tym kontaktem. Przykładowo, działanie Kościoła, począwszy od wyjścia z&nbsp;Jerozolimy, posiada wymiar międzynarodowy, ponadkulturowy. Również system kolonialny otwierał na inne światy. Jednak jego cel różnił się do celów stawianych sobie przez apostołów Ewangelii.</p>
<p class="tekst">Podobnie dzisiaj globalizacja otwiera nowe perspektywy i&nbsp;daje nowe możliwości, ale też stawia wobec nowych problemów i&nbsp;nowych zagrożeń. To, co teoretycznie zakłada termin „globalizacja” powinno dać nowe możliwości rozwoju wszystkim. W&nbsp;praktyce widzimy jednak, że rozdział miedzy krajami bogatymi a&nbsp;biednymi pogłębia się z&nbsp;biegiem lat. A&nbsp;to oznacza, że coś nie funkcjonuje prawidłowo. To, co dokonuje się w&nbsp;wielu rejonach świata, zwłaszcza na kontynencie afrykańskim, prowadzi do cofania się. Globalizacja sama z&nbsp;siebie, jako automatyczny mechanizm, nie rozwiązuje problemów. Podobnie jak do skorygowania błędów pierwotnego kapitalizmu potrzebna była wola polityczna, tak i&nbsp;dzisiaj jest ona niezbędna do naprawienia tego, co automatycznie samo nie funkcjonuje dobrze i&nbsp;prowadzi do nędzy.</p>
<p class="tekst bold">A więc system, jeśli chce, jest w&nbsp;stanie skorygować mechanizmy i&nbsp;doprowadzić do naprawy sytuacji?</p>
<p class="tekst">Oczywiści, jednak nie wierzę w&nbsp;automatyzm tego procesu. Historia i&nbsp;doświadczenie uczą, mówi zresztą o&nbsp;tym Jan Paweł II, że trzeba dać globalizacji serce. I&nbsp;to leży w&nbsp;interesie wszystkich. Nawet w&nbsp;krajach „bardziej kapitalistycznych” państwo musiało wprowadzać regulacje prawne dla właściwego rozwoju ekonomicznego. Na przykład prawo antytrustowe, które jest hamulcem dla mechanizmu, który gdy rozregulowany, jest szkodliwy dla tej samej ekonomii i&nbsp;prowadzi w&nbsp;następstwie do niesprawiedliwości. Trzeba oczywiście pamiętać o&nbsp;negatywnych doświadczeniach państw komunistycznych, w&nbsp;których centralizacja zarządzania przyniosła powszechną biedę, niszcząc ludzką inicjatywę. Potrzebujemy więc takiego systemu, który proponowałby coś, który byłby kreatywny we&nbsp;właściwy sposób, ale jednocześnie potrzebujemy regulacji tego systemu. To tak jak w&nbsp;ruchu drogowym. Można wypuścić samochody na ulice i&nbsp;powiedzieć jedźcie, a&nbsp;ruch drogowy sam się zorganizuje. Nie zorganizuje się sam, będzie bałagan, jeżeli nie będzie reguł gry, których wszyscy będą przestrzegać.</p>
<p class="tekst bold">Mamy zatem mechanizm, mamy potrzebę a&nbsp;również możliwość pewnej jego regulacji, nie wychodząc jednak poza konieczne granice tej regulacji. Jaka mogłaby być rola Kościoła, rola Zgromadzenia, co my z&nbsp;naszej strony możemy wnieść do tego procesu?</p>
<p class="tekst">Jako zakonnicy nie chcemy być specjalistami od ekonomii czy handlu. Staramy się być specjalistami od kontaktów między osobami. My dajemy jedną z&nbsp;rzeczy, moim zdaniem ciekawą, a&nbsp;mianowicie docieramy do ludzi będących u&nbsp;podstawy systemu. Bardzo często jesteśmy tam, gdzie bardzo odczuwa się biedę i&nbsp;nierówności systemów. My na tym poziomie, myślę, że jest to ważne, usiłujemy zwrócić uwagę na wartości osoby ludzkiej w&nbsp;tym systemie.</p>
<p class="tekst">I nie można powiedzieć, że jest to hamulec dla rozwoju i&nbsp;gospodarki. Nie, prawdziwa gospodarka przynosząca sukcesy, to gospodarka respektująca prawa osoby. W&nbsp;przeciwnym razie przy tym systemie, przy tej różnicy Północ – Południe, cóż my robimy? Pozostawiamy problemy, które istnieją w&nbsp;Europie i&nbsp;w Stanach Zjednoczonych np. z&nbsp;emigrantami. A&nbsp;dlaczego mamy te problemy z&nbsp;emigrantami. Ponieważ są to ludzie zdesperowani, szukający nowych szans.</p>
<p class="tekst bold">Gdzie tkwi przyczyna naszego zachowania?</p>
<p class="tekst">Przyczyn należy szukać m.in. w&nbsp;systemie, który nie działa dobrze. Nie chcę powiedzieć, że wina jest po stronie krajów uprzemysłowionych, nie. Po większej części winę ponoszą systemy panujące w&nbsp;tych krajach ubogich lub brak środków, możliwości, jak również korupcja. Jest to znak dla nas, by zwracać uwagę na ten bardzo ważny problem. My, jako Zgromadzenie, mamy dwa cele działania. Jeden to bezpośrednia solidarność z&nbsp;tymi, którzy są w&nbsp;biedzie, którzy cierpią i&nbsp;są pozbawieni praw. W&nbsp;rzeczywistości nasza działalność zwłaszcza w&nbsp;tych krajach biednych polega na pomocy dla najsłabszych, dla dzieci, dla rodzin żyjących w&nbsp;nędzy.</p>
<p class="tekst">Ale jest też coś innego, czego promotorem był Ojciec Dehon, założyciel Zgromadzenia. Chodzi o&nbsp;dyskusję nad przyczynami tej sytuacji. Trzeba zwracać uwagę na odpowiedzialność etyczną w&nbsp;gospodarce i&nbsp;w stosunkach społecznych, która powinna wychodzić naprzeciw tej sytuacji, w&nbsp;przeciwnym razie wszyscy odczują jej negatywne konsekwencje.</p>
<p class="tekst bold">Dziś wiemy, iż ten czynnik wprowadzenia, powiedzmy, elementu etycznego do działalności gospodarczej jest teraz koniecznością. Z&nbsp;tego, co słyszałem z&nbsp;różnych stron, wielcy właściciele i&nbsp;duże przedsiębiorstwa zrozumiały, że przedsiębiorstwo działa lepiej, jeśli ludzie są ukształtowani na pewnym poziomie etycznym i&nbsp;moralnym. Oni sami podejmują różnorodne inicjatywy wsparcia i&nbsp;pomocy, czego przykładem może być ich zaangażowanie w&nbsp;sercańskie duszpasterstwo przedsiębiorców.</p>
<p class="tekst">Myślę, że jest to pewna tradycja, która nie jest tylko tradycją Kościoła, ale jest pewną ewolucją, która w&nbsp;naszych zachodnich krajach przeszła długą drogę. Prawdą jest, że społeczeństwa dużego sukcesu, to społeczeństwa, które umiały połączyć w&nbsp;jedno wymagania rozwoju ekonomicznego, technologicznego i&nbsp;ludzkiego, dające szansę rozwoju trwałego i&nbsp;dalekosiężnego.</p>
<p class="tekst">Wypracowany model jest dziś jednak zagrożony z&nbsp;jednej strony przez nadmierne wydatki państwa opiekuńczego, a&nbsp;z drugiej przez konkurencję ze&nbsp;strony społeczeństw opartych na innych zasadach, gdzie nie respektuje się praw pracowniczych. Powoduje to destabilizację w&nbsp;konkurencji światowej. Najwyraźniejszym przykładem są tu Chiny, które ze&nbsp;swoim potencjałem i&nbsp;wielkością powodują zachwianie równowagi. Na dodatek liczne kraje – zwłaszcza w&nbsp;Afryce i&nbsp;Południowej Azji – pozostają poza tą grą. Dla nich sytuacja staje się coraz bardziej kłopotliwa. Nasza obecność w&nbsp;tych rejonach świata jest wielkim wyzwaniem dla nas. Wymaga zaangażowania w&nbsp;promocję osoby ludzkiej, osoby całościowo rozumianej.</p>
<p class="tekst bold">Wydaje mi się, że to Paweł VI mówi, że promocja człowieka jest drugim imieniem ewangelizacji, że obie są ze&nbsp;sobą ściśle związane.</p>
<p class="tekst">Musimy uczyć się obecności wśród potrzebujących nie w&nbsp;formie paternalistycznej, lecz prawdziwie w&nbsp;świetle Ewangelii. Ewangelia generuje zawsze wspólnotę i&nbsp;solidarność między ludźmi czego przykładem jest cud rozmnożenia chleba. Bóg bierze wspólnotę, jak tego chłopca, który ma pięć chlebów i&nbsp;dwie ryby. Rozmnaża chleb, ale nie robi tego bez udziału ludzi. Kiedy wspólnota jest solidarnie razem, chleb rozmnaża się naprawdę i&nbsp;będzie go wystarczająco dużo, aby zaspokoić głód wielkiej rzeszy. Widać tę zasadę wśród wspólnot podstawowych np. w&nbsp;Brazylii, gdy ludzie mówią: razem jesteśmy zdolni do działania, nie jesteśmy ludźmi niepotrzebnymi, którzy muszą ponosić konsekwencje procesów, które toczą się wokół nas, lecz razem możemy wszystko postawić na nogi. Przykłady te pokazują, iż wspólnota chrześcijańska staje się naprawdę czynnikiem rozwoju. Jednak pomoc, która przychodzi do wspólnoty pasywnej, gdzie ludzie czują się jak bierne przedmioty miłosierdzia innych, ciągle z&nbsp;wyciągniętą ręką, bo nie są zdolni nic zrobić, stwarza sytuację stałego uzależnienia.</p>
<p class="tekst bold">Filantropia nie rozwiązuje problemu.</p>
<p class="tekst">Prawdziwa filantropia zobowiązuje człowieka. Dać godność, to jest ważne. A&nbsp;godność osoby, to nie jest po prostu zdobywanie, posiadanie dóbr materialnych. Człowiek musi odkryć, że jest współpracownikiem Boga i&nbsp;współgospodarzem świata, z&nbsp;którego ma prawo korzystać. Dla mnie osobiści rozmnożenie chlebów stanowi zasadę ewangelicznej rewolucji, prawdziwej rewolucji. Mówi nam ono, że bogactwo i&nbsp;zdolność pomnażania zasobów to nie zło, ale dobro. Bóg oczekuje się od nas, że przy pomocy wszystkich zdolności rozwiniemy ten świat, aby służyć osobie. Kiedy to się realizuje mamy do czynienia z&nbsp;prawdziwym rozwojem, który tworzy naprawdę szczęśliwe osoby.</p>
<p class="tekst">Błędem jest twierdzenie, że bycie świętym nie pozwala na posiadanie dóbr. Jezus nie mówił tego. Mówił natomiast, że w&nbsp;stosunku do dóbr mamy być wolni, nie przywiązywać się do nich. Nauczył używać dóbr. Umiał ich używać, czego dowodem jest m.in. rozmnożenie chlebów. Potrafił zaspokajać podstawowe potrzeby ludzi. A&nbsp;zatem dobra materialne nie są złem. Problem tkwi w&nbsp;ich używaniu.</p>
<p class="tekst">Są wokół różne osoby: te które wspierają i&nbsp;te, które potrzebują pomocy. My, zakonnicy, stajemy się pomiędzy nimi pośrednikami. Wymaga się od nas wolności, abyśmy nie zawłaszczali tych dóbr, które przechodzą przez nasze ręce, a&nbsp;które mają być narzędziami solidarności z&nbsp;potrzebującymi.</p>
<p class="tekst">Przez pośrednictwo naszego Zgromadzenia przechodzą co roku duże pieniądze z&nbsp;jednej części świata w&nbsp;inną. Służą one różnorodnym projektom. Przykładem jest nasza obecność w&nbsp;Kongo, gdzie byłem dwa lata temu. Dowiedziałem się tam, że od sześciu lat rząd nie wypłacał pensji nauczycielom. Zgromadzenie wypłaca im 30 USD miesięcznie, aby utrzymywali otwarte szkoły. Usiłuje się w&nbsp;ten sposób uratować całe pokolenia dzieci, co będzie niezwykle ważne dla przyszłości tego kraju. Dlatego nie odczuwam kompleksu, gdy proszę o&nbsp;pomoc tych, którzy mogą wesprzeć innych. Środki materialne, jakimi dysponuje Zgromadzenie i&nbsp;cały Kościół służą ewangelizacji i&nbsp;przyczyniają się do dania globalizacji „serca”.</p>
<p class="tekst bold">Dziękuję za&nbsp;rozmowę.</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/pomoc-w-rozmnazaniu-chleba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po śladach Jezusa</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/po-sladach-jezusa/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/po-sladach-jezusa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 10:18:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1209</guid>
		<description><![CDATA[Pielgrzymka duszpasterstwa do Ziemi Świętej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>ks. Jerzy Mordalski SCJ</strong></em></p>
<p><strong>W dniach od 23 kwietnia do 3 maja br. odbyła się kolejna pielgrzymka duszpasterstwa przedsiębiorców i&nbsp;pracodawców, tym razem do Ziemi Świętej. Grupa liczyła 44 osoby. Znakomitą większość stanowili członkowie naszego duszpasterstwa z&nbsp;rodzinami lub osobami zaprzyjaźnionymi. Przewodnikiem pielgrzymki ze&nbsp;strony Fundacji „Komisariat Ziemi Świętej” był o. Gerwazy Podworski OFM, natomiast opiekunem duchowym ze&nbsp;strony DPiP ks.&nbsp;Jerzy Mordalski SCJ.</strong></p>
<p>Podróż przebiegała zgodnie z&nbsp;założonym planem. W&nbsp;pierwszym dniu, po bardzo krótkiej nocy spędzonej w&nbsp;Nazarecie, pielgrzymi odwiedzili Bazylikę Zwiastowania oraz Kościół Pierwszego Cudu w&nbsp;Kanie Galilejskiej. Miała tam miejsce piękna uroczystość odnowienia przyrzeczeń małżeńskich.</p>
<p>Kolejne dni przyniosły wiele niezwykłych przeżyć. Był to czas pielgrzymowania do miejsc związanych z&nbsp;nauczaniem, czynami i&nbsp;wydarzeniami z&nbsp;życia Jezusa Chrystusa: Kafarnaum, Góra Ośmiu Błogosławieństw, Sanktuarium Rozmnożenia Chleba i&nbsp;Prymatu św. Piotra, góra Tabor, Bazylika Przemienienia Pańskiego, Góra Kuszenia, Pustynia Judzka, Betlejem, Pole Pasterzy, Bazylika i&nbsp;Grota Bożego Narodzenia, kościół św. Katarzyny, Ain Karem, Sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety i&nbsp;Narodzenia św. Jana Chrzciciela oraz Betania – sanktuarium przyjaciół Jezusa.</p>
<p>Dni 28-30 kwietnia związane były z&nbsp;pobytem w&nbsp;Egipcie. Tam właśnie, w&nbsp;klasztorze św. Katarzyny i&nbsp;na górze Synaj, przeżywano starotestamentalne tajemnice związane z&nbsp;życiem i&nbsp;działalnością Mojżesza.</p>
<p>Po powrocie do Izraela przyszedł czas na Jerozolimę. Do końca pobytu w&nbsp;Ziemi Świętej pielgrzymi mieszkali na Górze Oliwnej. Odwiedzili wówczas takie miejsca jak: kościoły Wniebowstąpienia, „Pater Noster” i&nbsp;„Dominus Flevit”, Grób Maryi, Getsemani, Bazylikę Agonii, kościół św. Anny i&nbsp;sadzawkę Betezda, kaplice Biczowania i&nbsp;Włożenia Krzyża, Bazylikę Kalwarii i&nbsp;Bożego Grobu, Wieczernik i&nbsp;„Grób Dawida”, franciszkańską kaplicę „przy Wieczerniku”, kościół Zaśnięcia NMP, kościół św. Piotra „in Gallicantu”.</p>
<p>Pielgrzymka obfitowała w&nbsp;wiele głębokich przeżyć religijnych. Szczególnym wydarzeniem była droga krzyżowa odprawiana ulicami starej Jerozolimy. To niezwykłe nabożeństwo zapadło głęboko w&nbsp;pamięć wszystkich, ponieważ pielgrzymi szli z&nbsp;modlitwą i&nbsp;śpiewem na ustach wzdłuż wąskich uliczek, przeciskając się między straganami. Zewsząd otaczał ich zgiełk ulicy, gwar targujących się ludzi i&nbsp;turystów oraz arabska muzyka. Być może właśnie w&nbsp;podobnej atmosferze miała miejsce ta pierwsza droga krzyżowa, droga Jezusa.</p>
<p>Będąc w&nbsp;Jerozolimie, pielgrzymi odwiedzili również Instytut Yad Vashem oraz Mur Płaczu.</p>
<p>Pobyt w&nbsp;Ziemi Świętej był nie tylko czasem pielgrzymowania do świętych miejsc chrześcijaństwa i&nbsp;judaizmu, ale także czasem wypoczynku. Kąpiel w&nbsp;Morzu Martwym oraz plażowanie nad Morzem Czerwonym stały się okazją do relaksu oraz zregenerowania sił po trudach podróży oraz wytężonej pracy w&nbsp;ciągu całego roku.</p>
<p>Centralnym punktem każdego dnia pielgrzymki była Msza św. Modlono się wówczas o&nbsp;pomyślność w&nbsp;rodzinach, za&nbsp;duszpasterstwo przedsiębiorców i&nbsp;pracodawców, za&nbsp;pracowników, naszą ojczyznę, księży sercanów oraz o&nbsp;realizację wszelkich przedsięwzięć, które przedsiębiorcy podejmują w&nbsp;swoim życiu zawodowym i&nbsp;osobistym. Proszono Boga o&nbsp;wytrwałość w&nbsp;pracy, o&nbsp;ciągły rozwój, tak by z&nbsp;Jego pomocą i&nbsp;dzięki ludzkiemu wysiłkowi coraz więcej rodaków miało godną pracę.</p>
<p>Całe pielgrzymowanie odbywało się w&nbsp;atmosferze przenikniętej słowami Pisma Świętego. Każde odwiedzane miejsce, każde wydarzenie z&nbsp;historii zbawienia komentowane było w&nbsp;pierwszym rzędzie stosownym urywkiem Ewangelii, Dziejów Apostolski bądź fragmentem ze&nbsp;Starego Testamentu.</p>
<p>Trzeba wyrazić wdzięczność Bogu za&nbsp;ten spędzony wspólnie czas. Pielgrzymka do Ziemi Świętej stała się czasem prawdziwych rekolekcji. Była też niezwykłą okazją do zacieśnienia więzów przyjaźni oraz jeszcze głębszego zintegrowania środowiska chrześcijańskich przedsiębiorców i&nbsp;pracodawców – członków naszego duszpasterstwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/po-sladach-jezusa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wspólnota interesów wszystkich Polaków</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/wspolnota-interesow-wszystkich-polakow/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/wspolnota-interesow-wszystkich-polakow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 10:13:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[etyka biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1207</guid>
		<description><![CDATA[O problemach przedsiębiorców i działalności społecznej z Janem Szczepankiewiczem rozmawia ks. Grzegorz Piątek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>O problemach przedsiębiorców i&nbsp;działalności społecznej z Janem Szczepankiewiczem rozmawia ks.&nbsp;Grzegorz Piątek</strong></em></p>
<p><strong>Jest Pan pomysłodawcą i&nbsp;założycielem Małopolskiego Forum Przedsiębiorczości. Co skłoniło Pana do jego powołania? Czy istniejące organizacje branżowe nie odpowiadały wystarczająco na potrzeby przedsiębiorców?</strong></p>
<p>Małopolskie Forum Przedsiębiorczości powstało jako pierwsza organizacja naszego ruchu. Wśród jej założycieli wcale nie przeważali ludzie biznesu. Od początku za&nbsp;konieczną uznaliśmy współpracę trzech ważnych środowisk: przedsiębiorców, ludzi nauki i&nbsp;ludzi mediów.</p>
<p>Już w&nbsp;grudniu 2003 roku powstał plan budowy systemu niezależnych organizacji opartych na trzech filarach ideowych. Są nimi: wolność gospodarowania, tradycyjne, chrześcijańskie wartości oraz niepodległościowe podejście do państwa.</p>
<p>Organizacje branżowe nie spełniają roli integracyjnej w&nbsp;odniesieniu do całego społeczeństwa. Bywa, że wręcz ludzi dzielą. Nasze zadanie polega na wskazywaniu wspólnoty interesów wszystkich Polaków, niezależnie od miejsca, jakie zajmują w&nbsp;procesie wytwarzania dóbr. Polsce potrzebna jest konkurencyjność gospodarcza, bo tylko na bazie nadwyżki środków może powstać aktywna społecznie i&nbsp;politycznie klasa średnia. Wady III Rzeczypospolitej są w&nbsp;dużej mierze wynikiem braku możliwości angażowania się w&nbsp;życie publiczne ludzi uczciwego sukcesu. To miejsce zajmują często polityczni hochsztaplerzy.</p>
<p><strong>W swojej działalności kładzie Pan nacisk na szukanie tego, co łączy przedsiębiorców o&nbsp;różnych poglądach i&nbsp;nieraz odmiennym charakterze działalności. Na jakich płaszczyznach jest możliwa i&nbsp;potrzebna współpraca dla rozwoju przedsiębiorczości?</strong></p>
<p>Jestem zwolennikiem szerokiej definicji przedsiębiorczości. Ta zinstytucjonalizowana w&nbsp;postaci firm musi być uzupełniana przedsiębiorczością pracowniczą. Przedsiębiorcze powinny być także gospodynie domowe, a&nbsp;nawet studenci i&nbsp;uczniowie.</p>
<p>Współczesna konkurencja międzynarodowa przebiega głównie na płaszczyźnie gospodarczej. Obłudny język, którym często posługują się politycy, nie przeszkadza w&nbsp;konsekwentnej realizacji interesów narodowych, w&nbsp;bezwzględnym osiąganiu celów zgodnych z&nbsp;racją stanu poszczególnych państw. Jeżeli chcemy zachować suwerenność, integralność terytorialną oraz narodową tożsamość, musimy pamiętać o&nbsp;przedsiębiorczości, zwłaszcza tej małej i&nbsp;średniej, często rodzinnej. MŚP wytwarzają dziś ponad 50 proc. polskiego PKB. Polacy powinni móc pracować we&nbsp;własnym kraju, a&nbsp;ich państwo musi być silne. Współpraca na płaszczyźnie gospodarczej musi być uzupełniana wspólną aktywnością pracodawców i&nbsp;pracobiorców w&nbsp;sferze działań społecznych i&nbsp;politycznych.</p>
<p><strong>Nie można nie zapytać o&nbsp;przeszkody, jakie stają na drodze rozwijania polskich firm i&nbsp;wspólnego działania środowisk biznesowych.</strong></p>
<p>W Polsce pół roku pracujemy na podatki, mamy najdroższy kredyt bankowy, wzrost biurokracji niweczy wysiłki podatników, na każde 1000 zł wypłacone pracownikowi, pracodawca przekazuje państwu prawie 1800 zł. W&nbsp;efekcie Polska ma najwyższy wskaźnik bezrobocia w&nbsp;Unii Europejskiej, a&nbsp;pracodawcy&#8230; nie mogą znaleźć rąk do pracy. Okres transformacji systemowej dał okazję do złodziejstwa na wielką skalę i&nbsp;usprawiedliwienie dla masowego nieróbstwa. Etos pracy, podobnie jak etyka biznesu, są często niedoceniane. Państwo drogie i&nbsp;niesprawne, a&nbsp;przy tym niezdolne do skutecznych reform, zabija przedsiębiorczość obywateli. Popatrzmy choćby na ZUS, a&nbsp;zobaczymy symbol marnotrawstwa i&nbsp;ludzkiej krzywdy.</p>
<p><strong>Jakie zatem powinny być kierunki zmian w&nbsp;polityce rządu, ale nie tylko? Przecież tak wiele zależy od inicjatywy i&nbsp;pomysłowości obywateli.</strong></p>
<p>Konkurencyjność polskich firm, a&nbsp;co za&nbsp;tym idzie tworzenie nowych miejsc pracy w&nbsp;kraju, związane jest z&nbsp;koniecznością wprowadzenia: prostych i&nbsp;niskich podatków, konkurencyjności w&nbsp;sektorze bankowym, znacznym zmniejszeniem biurokracji oraz bezwzględną reformą systemu ubezpieczeń społecznych, przy zachowaniu słusznie nabytych uprawnień. Mechanizmy rynkowe są bardziej przejrzyste niż wybory dokonywane przez urzędnika, zaś dobroczynność prywatna jest skuteczniejsza od państwowej. Nikt natomiast nie wyręczy państwa przy tworzeniu silnej armii, skutecznej policji, szybkiego i&nbsp;niezawisłego wymiaru sprawiedliwości.</p>
<p>W Polsce należy zmienić zbyt wiele, by mogła tego dokonać obecna klasa polityczna.</p>
<p>Przede wszystkim należy zmienić konstytucję RP, zwłaszcza zaś ordynację wyborczą.</p>
<p>Bez zwiększenia aktywności publicznej przyzwoitych, a&nbsp;przy tym sprawnych ludzi, wewnętrzne spory, partykularne interesy i&nbsp;wyborcze umizgi zniweczą szansę na polski sukces.</p>
<p>Należy pamiętać, że Unia Europejska jest niekonkurencyjna gospodarczo, umiera demograficznie i&nbsp;gnije moralnie. Jest jednak nadal bogata, agresywna i&nbsp;zdominowana przez interesy najsilniejszych państw. My także musimy być silni.</p>
<p><strong>Prowadzi Pan własną firmę, a&nbsp;mimo to znajduje czas na społeczne i&nbsp;patriotyczne zaangażowanie. Na co zatem nie starcza czasu?</strong></p>
<p>Po skończeniu studiów, zgodnie z&nbsp;rodzinną tradycją, założyłem własną firmę. Schyłek PRL-u nie sprzyjał aktywności politycznej, za&nbsp;to tak zwana „ustawa Wilczka” stworzyła najlepsze, jak dotąd, podstawy do rozwoju polskiej przedsiębiorczości. Minęło sporo lat, zanim mogłem poświęcić czas i&nbsp;środki na działalność inną, niż gospodarcza. Związałem się ze&nbsp;środowiskiem konserwatywnym i&nbsp;wolnorynkowym, które jednak było nie dość spójne ideologicznie, a&nbsp;przy tym nie miało organizacji zdolnej do skutecznego działania.</p>
<p>18 września 2004 roku na Wawelu utworzyliśmy Krajowe Forum Przedsiębiorczości, narzędzie Forów Regionalnych do kontaktów z&nbsp;władzami centralnymi oraz ogólnopolskimi mediami. 17 września 2005 roku w&nbsp;tym samym miejscu powstało Polskie Porozumienie Przedsiębiorczości i&nbsp;Pracy (porozumienie.pl) – organizacja o&nbsp;szerokiej formule działania, uwzględniająca konieczność dokonania poważnych zmian systemowych w&nbsp;Polsce.</p>
<p>Realizacja naszych postulatów o&nbsp;charakterze politycznym wymaga adekwatnych środków. Odchodzimy od szkodliwego podziału na prawicę i&nbsp;lewicę, od podziału na świat kapitału i&nbsp;świat pracy. Człowiek w&nbsp;każdej sytuacji pozostaje podmiotem prowadzonych działań, zaś klasy społeczne nie mogą ze&nbsp;sobą walczyć, ale powinny tworzyć społeczny ład, oparty na wolności, sprawiedliwości i&nbsp;własności. Rozwiązania etyczne i&nbsp;racjonalne gwarantują wspólny oraz trwały sukces. Wszyscy pracujemy, wszyscy płacimy podatki, wszyscy kochamy Polskę.</p>
<p>Bardzo łatwo godzę dbałość o&nbsp;dom, prowadzenie firmy i&nbsp;obowiązki organizacyjne. Ludzi, którym stale brakuje czasu i&nbsp;pieniędzy, namawiam do zasadniczej rewizji zasad funkcjonowania. Moim sposobem na wypełnianie wielu zadań są starannie realizowane harmonogramy dzienne. W&nbsp;końcu jestem prawnikiem – specjalistą od zarządzania i&nbsp;organizacji pracy. Sprawdzoną metodę serdecznie polecam.</p>
<p><strong>Dziękuję serdecznie za&nbsp;rozmowę.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/wspolnota-interesow-wszystkich-polakow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Filozofia pracy w&#160;nauczaniu Jana Pawła II</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/filozofia-pracy/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/filozofia-pracy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 10:03:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[bogaty]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1205</guid>
		<description><![CDATA[Jan Paweł II był człowiekiem szczególnego czasu, szczególnego miejsca i wyjątkowego splotu warunków. Jego rozważania o pracy są dla współczesnego świata fascynujące. Zrodziły się wśród polskich konfliktów i niepokojów, rozpaczy i nadziei jako robotnika kamieniołomu, naukowca, biskupa, by dojrzeć do poglądów papieża, jako myśl przesłania uniwersalnego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Anna Barcik</strong></em></p>
<p><strong>Jan Paweł II był człowiekiem szczególnego czasu, szczególnego miejsca i&nbsp;wyjątkowego splotu warunków. Jego rozważania o&nbsp;pracy są dla współczesnego świata fascynujące. Zrodziły się wśród polskich konfliktów i&nbsp;niepokojów, rozpaczy i&nbsp;nadziei jako robotnika kamieniołomu, naukowca, biskupa, by dojrzeć do poglądów papieża, jako myśl przesłania uniwersalnego<sup>1</sup>.</strong></p>
<p>Nauczanie Jana Pawła II o&nbsp;pracy zorientowane jest ku filozofii personalistycznej, w&nbsp;której człowiek pracujący jest współtwórcą Boga w&nbsp;rozwoju ludzkości, a&nbsp;jego treścią jest działalność i&nbsp;odpowiedzialność oraz miłość. Już w&nbsp;swym pierwszym dziele <em><span>Miłość i&nbsp;odpowiedzialność</span></em> Karol Wojtyła twierdził, że wyrazem osobowej odpowiedzialności wobec drugiego człowieka i&nbsp;Boga jest miłość<sup>2</sup>. Personalistyczna norma o&nbsp;godności osoby stanowiła punkt wyjścia jego rozważań o&nbsp;etyce ludzkiej pracy. Dowodził, że moralny imperatyw szacunku wobec osoby jest etyczną podstawą wolności, ponieważ zakazuje sprowadzania jej do przedmiotu i&nbsp;manipulowania nią. Zatem pracownik jako osoba ludzka nie może być narzędziem produkcji, nie może być traktowany instrumentalnie, gdyż to uderza w&nbsp;godność człowieka i&nbsp;sens jego pracy (por. LE 7).</p>
<p>Podstawą określenia wartości pracy ludzkiej jest osoba i&nbsp;ona stanowi najwyższe dobro. W&nbsp;tej filozofii pracy zawarta jest godność człowieka pracującego i&nbsp;sens pracy. Praca zawsze w&nbsp;dziejach ludzkości decydowała o&nbsp;„być albo nie być” człowieka. Dlatego w&nbsp;ujęciu Jana Pawła II nabrała ona wymiaru nie tylko ekonomicznego, ale również społecznego, ustrojowego, a&nbsp;nade wszystko wymiaru etycznego.</p>
<p>Ze względu na to, że tylko człowiek jako istota rozumna zdolny jest do pracy, należy wyróżnić w&nbsp;niej trzy aspekty: techniczno-ekonomiczny, psychologiczno-moralny i&nbsp;społeczno-kulturowy<sup>3</sup>. W&nbsp;pierwszy wymiar wpisane są zdolności człowieka do wytwarzania dóbr gospodarczych. Z&nbsp;drugiego aspektu wypływa stwierdzenie, że praca jest miarą godności człowieka, przez którą przekracza on samego siebie, doskonaląc swe właściwości duchowe, psychiczne, moralne i&nbsp;biologiczne. I&nbsp;wreszcie człowiek poprzez pracę przyczynia się do wzbogacenia ludzkości w&nbsp;wartości kultury. Wszystkie trzy aspekty towarzyszą procesowi pracy w&nbsp;każdym miejscu i&nbsp;pokoleniu. Dlatego problemy pracy Jan Paweł II osadza w&nbsp;centrum kwestii społecznej (por. LE 2), uwydatniając prawdę, że „praca ludzka stanowi chyba najistotniejszy klucz kwestii społecznej” (por. LE 3). We współczesnym odwróceniu sytuacji pracy i&nbsp;człowieka pracującego Ojciec Święty upatruje źródło współczesnego proletaryzmu i&nbsp;kryzysu pracy.</p>
<p>W świetle tekstów biblijnych Papież mówi o&nbsp;powołaniu człowieka do pracy. Brak pracy wstrząsa najmocniej, bowiem naruszona zostaje godność człowieka. Prawo do pracy Jan Paweł II traktuje jako imperatyw wypływający z&nbsp;prawa Bożego i&nbsp;naturalnego. Jest to prawo ogólnoludzkie i&nbsp;absolutne przysługujące człowiekowi. To prawo wyznacza mu zadania doskonalenia samego siebie, przeobrażania świata i&nbsp;rozwoju cywilizacji. Ma ono uzasadnienie w&nbsp;wolności osobistej i&nbsp;społecznej, a&nbsp;jego brzemienne skutki to bezrobocie. Człowiek, który jest pozbawiony pracy wbrew swej wolności, wbrew swemu wyborowi, nie może w&nbsp;pełni wykorzystywać swej wolności, nie może podejmować działania i&nbsp;nie może dźwigać odpowiedzialności za&nbsp;nie, zaś człowiek, który nie jest odpowiedzialny za&nbsp;swoje czyny, nie jest wolny.</p>
<p>Współczesny kryzys ma swe główne źródło w&nbsp;relacjach międzyludzkich. Naruszona została godność człowieka. Padł on ofiarą wyzysku ze&nbsp;strony właścicieli, pośredników pracy i&nbsp;polityków. Naruszanie godności usprawiedliwiane jest fałszywymi teoriami pracy. Teorie te to liberalizm, z&nbsp;którym wiąże się ekonomizm i&nbsp;nieustanny wzrost, oraz kolektywizm – baza materializmu. Wspólnym błędem obu teorii zdaniem Ojca Świętego jest dominacja kapitału nad pracą. Jest to określona koncepcja konfliktu pracy. W&nbsp;kolektywizmie konflikt ten prowadził do posiadania wbrew pracy, polegając na zawłaszczeniu środków produkcji przez państwo. Człowiek pracy traktowany był jako narzędzie produkcji. Zarówno środki produkcji, jak i&nbsp;pracujący przyporządkowani zostali kapitałowi. Konsekwencją tej koncepcji było zahamowanie postępu gospodarczego, technicznego i&nbsp;kulturalnego.</p>
<p>Drugą teorią związaną z&nbsp;liberalizmem jest posiadanie przeciw pracy. Łączy się ona z&nbsp;wyzyskiem pracy i&nbsp;uciskiem człowieka pracującego. Prowadzi do konfliktu między światem kapitału i&nbsp;pracownikami najemnymi. Jest to sztuczny konflikt wywołany przez błędne założenia ideologii liberalistycznej, prowadzący do zniewolenia i&nbsp;proletaryzacji świata pracy. Kapitał traktowany jest jako czynnik sprawczy, praca zaś jako czynnik instrumentalny. W&nbsp;życiu gospodarczym prowadzi to do odrzucenia zasady prymatu osoby nad rzeczą i&nbsp;uznania pracy za&nbsp;towar (por. LE 12). Brak równowagi między kapitałem i&nbsp;pracą wywołuje rozdźwięk między bogatymi i&nbsp;biednymi, między instytucją pracodawcy a&nbsp;ugrupowaniami pracowniczymi. Jan Paweł II poucza, że kapitał nie jest przeciwieństwem pracy, lecz jej wytworem, bowiem kapitał powstał z&nbsp;pracy i&nbsp;nosi na sobie jej znamiona. Dlatego „nie można przeciwstawiać kapitału pracy”, a&nbsp;tym bardziej nie można „przeciwstawiać ludzi stojących pod tymi pojęciami”. W&nbsp;ujęciu Jana Pawła II kapitał jest wytworem pracy i&nbsp;nie jest twórczy bez niej; powinien być jej narzędziem. Kapitał warunkuje pracę, ale nie może być wynoszony ponad nią, czyli nie może być podmiotem pracy i&nbsp;nie może prowadzić do zniewolenia ludzi pracy, do niesprawiedliwości społecznej, wyzysku i&nbsp;bezdusznego rugowania ludzi z&nbsp;pracy oraz pozbawiania ich w&nbsp;sposób bezmyślny podstaw egzystencji i&nbsp;rozwoju duchowego. Papież uważa, iż dzieje się tak dlatego, że został odwrócony porządek filozoficzny i&nbsp;aksjologiczny w&nbsp;świecie. Nawołuje więc do powrotu do właściwej hierarchii wartości w&nbsp;stosunkach pracy: osoby przed rzeczą, pracy przed kapitałem, etyki przed techniką (por. LE 7).</p>
<p>Rozwiązanie tego zagadnienia Ojciec Święty widzi w&nbsp;budowaniu takiego ustroju pracy, który przezwyciężał będzie antynomię pracy i&nbsp;kapitału, uznając priorytet człowieka w&nbsp;jego systemie. Jan Paweł II nie proponuje nowej ekonomii czy też trzeciej drogi rozwoju gospodarczego, ale w&nbsp;swej filozofii pracy zwraca uwagę na godność pracownika, na jego prawa do wolności i&nbsp;prawdy oraz sprawiedliwości. W&nbsp;przemówieniu do hutników w&nbsp;Mistrzejowicach podkreślił: „Chrystus nie zgodzi się nigdy z&nbsp;tym, aby człowiek był uznawany tylko za&nbsp;narzędzie produkcji, żeby tylko według tego człowiek był oceniany, mierzony i&nbsp;wartościowany”<sup>4</sup>.</p>
<p>Osoba ludzka redukowana do przedmiotu określa współcześnie kryzys wyrażający się degradacją fundamentalnej niepowtarzalności osoby ludzkiej. Jest to motyw przewodni pontyfikatu Jana Pawła II. Inne poważne zagrożenia dla człowieka pracy w&nbsp;swym filozoficznym spojrzeniu dostrzegał on w&nbsp;utylitaryzmie będącym jedynym kryterium stosunków świata pracy. Nazwał go fałszywym humanizmem. Przeciwstawiał mu chrześcijańską koncepcję pracy, nazwaną przez siebie ewangelią pracy.</p>
<p>Wizja sprawiedliwego ładu gospodarczego wypływa w&nbsp;nauczaniu Jana Pawła II z&nbsp;klasycznej myśli chrześcijańskiej, ale zmodyfikowanej o&nbsp;oryginalną sentencję wynikającą z&nbsp;konkretnej rzeczywistości. Wskazując na istniejące zło i&nbsp;struktury grzechu, stwierdza on, że mogą one być przezwyciężone przez mądrość i&nbsp;rozumność właścicieli, przedsiębiorców i&nbsp;pracodawców wówczas, gdy oparte zostaną na moralnym sądzie. Brak zasad etycznych w&nbsp;obecnej rzeczywistości gospodarczej oraz brak ładu moralnego niesie ze&nbsp;sobą zło, konflikty, niesprawiedliwość i&nbsp;krzywdę, a&nbsp;także korupcję i&nbsp;gwałcenie podstawowych praw. Ojciec Święty przeciwstawia: sprawiedliwość – wyzyskowi, miłość – egoizmowi, wolność – uciskowi, prawdę – kłamstwu (por. VS 98). Wyraża przekonanie, iż poprzez przewartościowanie myślenia ekonomicznego elit gospodarczych możliwe jest podporządkowanie produkcji racjom dobra wspólnego, a&nbsp;nie tylko indywidualnemu zyskowi, podporządkowanie organizacji pracy zaspokojeniu potrzeb społecznych, a&nbsp;nie zasadzie najwyższej korzyści. Kluczem rozwoju gospodarczego jest przedsiębiorczość.</p>
<p>Podstawą współczesnej ekonomii, podkreśla Papież, nie jest tylko zysk, bo obok niego należy brać pod uwagę ludzi i&nbsp;czynniki moralne. Współczesna ekonomia przedsiębiorczości „zawiera aspekty pozytywne”, gdyż jest „korzeniem wolności osoby, wyrażając się w&nbsp;wielu dziedzinach”, a&nbsp;szczególnie w&nbsp;dziedzinie gospodarczej. Odrzucając teorię ekonomiczną opartą wyłącznie na pojęciu wzrostu – teorię, która nie uwzględnia upowszechnienia wytworzonych dóbr, Jan Paweł II oferuje budowę systemu ekonomicznego i&nbsp;procesu produkcyjnego w&nbsp;oparciu o&nbsp;kapitał ludzki i&nbsp;jego nieograniczony wzrost intelektualny, osobowy i&nbsp;moralny. Człowiek poprzez pracę jest twórcą w&nbsp;wypełnianiu codziennych zadań gospodarczych, a&nbsp;gospodarki powinny być twórcze poprzez ujawnianie drzemiących w&nbsp;pracownikach sił. Powołaniem każdej osoby jest praca i&nbsp;twórczość, będące elementami tworzenia nowego świata – <em><span>novum ordo seculorum</span> </em>– nowego porządku, który przekraczałby granice regionów, a&nbsp;nawet krajów. Twórczość to podstawowa sprawa w&nbsp;organizowaniu biznesu, jeśli nowoczesna ekonomia ma osiągnąć cel (por. CA 32).</p>
<p>Papież nowego humanizmu to prorok nowego stulecia wbrew opiniom o&nbsp;jego konserwatyzmie. Jego autentyczna nauka chrześcijańska ma swoje źródło w&nbsp;odwiecznej refleksji nad słowem Bożym, ale także w&nbsp;namyśle nad doświadczeniami naszych czasów. Jego nauka to filozofia praxis, bowiem mówi o&nbsp;człowieku, o&nbsp;jego pracy, o&nbsp;systemie ekonomicznym i&nbsp;procesie produkcyjnym oraz o&nbsp;zasadach nowej ekonomii, prowadzących ku wspólnemu dobru.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><sup>1</sup> Por. J. Tischner, <em><span>W kręgu filozofii pracy</span>, </em>Kraków 1983, s. 13.<br />
 <sup>2</sup> Por. K. Wojtyła, <em><span>Miłość i&nbsp;odpowiedzialność</span>,</em> Lublin 1986, s. 14.<br />
 <sup>3</sup> Por. J. Majka, <em><span>Etyka życia gospodarczego</span>, </em>Wrocław 1982, s. 140.<br />
 <sup>4</sup> G. Weigel, <em><span>Świadek nadziei</span>, </em>Kraków 2005,  s. 403.</p>
<p>__________<br />
 <strong><span>Anna Barcik</span> </strong>– prof. ATH dr hab. Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej, wykładowca etyki biznesu i&nbsp;katolickiej nauki społecznej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/filozofia-pracy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ekonomiczny wymiar przedsiębiorczości</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/ekonomiczny-wymiar-przedsiebiorczosci/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/ekonomiczny-wymiar-przedsiebiorczosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 09:59:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Ryszard Krupa SCJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[menedżer]]></category>
		<category><![CDATA[powołanie przedsiębiorcy]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1203</guid>
		<description><![CDATA[Od początku zmian ustrojowych w Polsce w krajobrazie społecznym coraz wyraźniej rysuje się postać przedsiębiorcy. Do nielicznych odważnych, którzy mogli działać w dobie realnego socjalizmu, dołączyli nowi. Bez nich niemożliwy byłby przewrót gospodarczy po 1989 roku. Zaczęły masowo powstawać nowe, najczęściej małe i średnie, przedsiębiorstwa. Dzięki nim w miarę szybko wyszliśmy z gospodarki niedoborów i zaczęły powstawać nowe miejsca pracy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Od początku zmian ustrojowych w&nbsp;Polsce w&nbsp;krajobrazie społecznym coraz wyraźniej rysuje się postać przedsiębiorcy. Do nielicznych odważnych, którzy mogli działać w&nbsp;dobie realnego socjalizmu, dołączyli nowi. Bez nich niemożliwy byłby przewrót gospodarczy po 1989 roku. Zaczęły masowo powstawać nowe, najczęściej małe i&nbsp;średnie, przedsiębiorstwa. Dzięki nim w&nbsp;miarę szybko wyszliśmy z&nbsp;gospodarki niedoborów i&nbsp;zaczęły powstawać nowe miejsca pracy.</strong></p>
<p>Jednak odbiór społeczny przedsiębiorców był i&nbsp;jest bardzo negatywny. Czy to tylko sprawa zazdrości i&nbsp;dążeń egalitarnych? A&nbsp;może ciążące na polskiej gospodarce jak grzech pierworodny niesprawiedliwe i&nbsp;nieuczciwe dochodzenie do własności? Świadomość funkcji przedsiębiorców i&nbsp;roli, jaką odegrali i&nbsp;odgrywają, nie powinna pozwolić na wyrażanie aż tak negatywnych opinii. Dlatego warto zastanowić się nad ekonomicznym, społecznym i&nbsp;duchowym wymiarem przedsiębiorczości oraz wskazać pewne cechy i&nbsp;postawy przedsiębiorców, które ilustrują wymienione płaszczyzny.</p>
<p>Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, kim jest przedsiębiorca, ten „główny aktor życia gospodarczego”<sup>1</sup>. Na przestrzeni rozwoju gospodarczego często utożsamiano go z&nbsp;właścicielem. Bezpośrednio po rewolucji przemysłowej było to poniekąd słuszne. Zmieniała się jednak forma własności i&nbsp;nastąpił rozdział funkcji właściciela i&nbsp;zarządzającego przedsiębiorstwem, szczególnie dużym. Ten pierwszy określany jest czasem jako kapitalista i&nbsp;niejednokrotnie nie uczestniczy w&nbsp;zarządzaniu przedsiębiorstwem. Jedynie w&nbsp;przypadku małych i&nbsp;średnich przedsiębiorstw mamy do czynienia jeszcze ze&nbsp;starym modelem, kiedy właściciel jest jednocześnie menedżerem<sup>2</sup>. Zjawisko rozdziału tych funkcji znacznie się pogłębia w&nbsp;dobie globalizacji. Niekiedy przedsiębiorcę utożsamia się również z&nbsp;pracodawcą. Nawiązuje się tym samym do roli przedsiębiorcy, która polega na tworzeniu miejsc pracy. To utożsamienie nie jest jednak zbyt precyzyjne, bowiem pracodawcami są także przedstawiciele wolnych zawodów (lekarze, adwokaci), których trudno uznać za&nbsp;przedsiębiorców.</p>
<p>Najbardziej znana definicja przedsiębiorcy podana została przez J. Schumpetera. Podkreśla ona, iż przedsiębiorca to człowiek, który nie tylko organizuje i&nbsp;prowadzi przedsiębiorstwo, ale nade wszystko wprowadza innowacje i&nbsp;z tego powodu podejmuje ryzyko. Owe nowości mogą dotyczyć samego produktu, jego wytwarzania (surowców i&nbsp;produkcji), ale również metod organizacji produkcji i&nbsp;zarządzania czy też sposobów dystrybucji (formy zbytu). Niekiedy innowacje te są bardzo znaczące (np. Ford i&nbsp;jego taśmowa produkcja), najczęściej jednak jest to systematyczne udoskonalanie sposobów produkcji i&nbsp;zbytu<sup>3</sup>. Innymi słowy możemy ująć to tak: przedsiębiorca wprowadza nowe wyroby na rynek, co więcej, tworzy nowe rynki, odkrywa nowe zasoby lub opracowuje wykorzystanie istniejących już zasobów do nieznanych dotąd celów, tworzy nowe technologie i&nbsp;reorganizuje stare zakłady przez zastosowanie choćby nowego sposobu produkcji. Ta innowacyjna działalność przedsiębiorcy prowadzi do twórczego chaosu na rynku, bowiem niszczy często stan równowagi, przesuwając krzywe podaży. Przedsiębiorcy odgrywają zatem decydującą rolę w&nbsp;określaniu wielkości zatrudnienia i&nbsp;poziomu produkcji. Ich decyzje i&nbsp;gotowość do ryzyka mają wpływ na poziom inwestycji. Nie można również pominąć ich roli we&nbsp;wzroście poziomu gospodarczego, szczególnie krajów mniej rozwiniętych. To lokalni przedsiębiorcy bowiem zwiększają liczbę miejsc pracy i&nbsp;umożliwiają przyjęcie pomocy zagranicznej<sup>4</sup>.</p>
<p>Przedsiębiorca-innowator nie tylko sam ryzykuje swoją karierą, zarobkami, ale także poprzez swoje decyzje lub ich brak stawia wobec ryzyka inne osoby: właścicieli, robotników, klientów, dostawców i&nbsp;kooperantów. Rodzi się więc pytanie o&nbsp;jego odpowiedzialność wobec tych grup ludzi. Dla jednych ta odpowiedzialność sprowadza się jedynie do wypracowania zysku przez przedsiębiorstwo i&nbsp;przekazywania go właścicielom. Inni zaś podkreślają, że przedsiębiorstwo winno spełniać funkcje społeczne, czyli przynosić korzyści osobom i&nbsp;grupom osób związanym na różne sposoby z&nbsp;funkcjonowaniem przedsiębiorstwa.</p>
<p>Stanowisko pierwsze najbardziej jasno ujął M. Friedmann: „Istnieje tylko jedna odpowiedzialność społeczna przedsiębiorstwa: wykorzystanie zasobów i&nbsp;podejmowanie działań zmierzających do zwiększania zysków”<sup>5</sup>. To jest podstawowy i&nbsp;zasadniczy cel istnienia i&nbsp;funkcjonowania przedsiębiorstwa. To również jest główne zadanie przedsiębiorcy. Toteż w&nbsp;myśl tego stanowiska przedsiębiorca jest odpowiedzialny przed właścicielami (jednym, kilkoma czy akcjonariuszami) za&nbsp;pomnażanie ich bogactwa w&nbsp;postaci zysku z&nbsp;przedsiębiorstw, którymi zarządza. Wypełniając dobrze tę funkcję, zdaniem Friedmanna i&nbsp;jego zwolenników, przedsiębiorca jednocześnie spełnia funkcję społeczną.</p>
<p>Niewątpliwie przedsiębiorca winien zabiegać o&nbsp;zysk. To świadczy o&nbsp;jego właściwym działaniu, o&nbsp;słuszności podejmowanych przez niego decyzji. Zysk także stanowi zabezpieczenie istnienia i&nbsp;funkcjonowania przedsiębiorstwa oraz daje podstawę do wprowadzania innowacji. Nie można na zysk patrzeć demonicznie. Wypracowany godziwymi środkami, zawiera w&nbsp;sobie trzy elementy: normalne oprocentowanie zainwestowanego w&nbsp;przedsiębiorstwie kapitału, wynagrodzenie przysługujące przedsiębiorcy za&nbsp;jego pracę i&nbsp;– dopiero na końcu – właściwy zysk (jego wysokość stanowi prawdziwą nagrodę za&nbsp;podejmowane ryzyko)<sup>6</sup>.</p>
<p>Nie można jednak pominąć faktu, iż ryzyko podejmują nie tylko właściciele czy przedsiębiorcy-menedżerowie. Wiele grup społecznych jest związanych z&nbsp;istnieniem i&nbsp;funkcjonowaniem przedsiębiorstwa i&nbsp;na nich również rozciąga się jego odpowiedzialność.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><sup>1</sup> A. Dylus, <em><span>Globalny rynek i&nbsp;jego granice</span>, </em>Warszawa 2001, s. 19.<br />
<sup>2</sup> W&nbsp;tym opracowaniu używam zamiennie określenia „przedsiębiorca” i&nbsp;„menedżer”.<br />
<sup>3</sup> Por. J. Schumpeter,<em> <span>Teoria rozwoju gospodarczego</span>, </em>Warszawa 1960, s. 124-136.<br />
<sup>4</sup> Por. C.A. Kent, <em><span>Rola przedsiębiorcy w&nbsp;gospodarce</span>, </em>[w:] D.R. Kamerschen, R.B. McKenzie, C. Nardinelli, <span>Ekonomia</span>, Gdańsk 1991, s. 542-543.<br />
<sup>5</sup> M. Friedmann, <em><span>The Social Responsibility of Business Is to Increase Its Profits</span>,</em> „The New York Times Magazine”, 1970, 13 September.<br />
<sup>6</sup> Por. P.H. Werhahn, <em><span>Der Unternehmer. Seine Ökonomische Funktion und gesellschaftspolitische Verantwortung</span>,</em> Trier 1990, s. 35.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/ekonomiczny-wymiar-przedsiebiorczosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chrześcijanin i&#160;kultura</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/chrzescijanin-i-kultura/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/chrzescijanin-i-kultura/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 09:56:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. dr hab. Janusz Królikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijanin]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[modlitwa]]></category>
		<category><![CDATA[młodzi]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1201</guid>
		<description><![CDATA[Wiele powiedziano i nadal mówi się o związkach chrześcijaństwa i kultury. Jednak ten ważny problem zasługuje na dalsze podjęcie, ponieważ w ostatnim czasie w Polsce nabiera on wyjątkowej aktualności, stając się przedmiotem wielu polemik i kontrowersji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiele powiedziano i&nbsp;nadal mówi się o&nbsp;związkach chrześcijaństwa i&nbsp;kultury. Jednak ten ważny problem zasługuje na dalsze podjęcie, ponieważ w&nbsp;ostatnim czasie w&nbsp;Polsce nabiera on wyjątkowej aktualności, stając się przedmiotem wielu polemik i&nbsp;kontrowersji. Nieustannie odżywa tendencja do przeciwstawiania tych dwóch rzeczywistości, która nie tylko przeszkadza w&nbsp;zadowalającym ich zharmonizowaniu, ale wywołuje impas w&nbsp;samym ich zestawianiu ze&nbsp;sobą. Brak właściwego określenia relacji zachodzących między chrześcijaństwem i&nbsp;kulturą stanowi fatalne tło dla szukania skutecznych rozwiązań wielu konkretnych kwestii w&nbsp;dziedzinie naszej praktyki kulturowej, a&nbsp;w sensie ogólniejszym wywołuje napięcia w&nbsp;życiu wspólnoty kościelnej, a&nbsp;także wątpliwości i&nbsp;niepewność w&nbsp;samym świadectwie dawanym wobec świata. Podejmuję to zagadnienie dlatego, że dwuznaczność w&nbsp;tej dziedzinie staje się momentami nie do zniesienia, a&nbsp;z drugiej strony doświadczenia ostatnich lat w&nbsp;wielu krajach pokazują, że relacja między chrześcijaństwem i&nbsp;kulturą może przekraczać dawne polemiki, spokojnie służąc zarówno Kościołowi, jak i&nbsp;całemu społeczeństwu. Nowa propozycja, która się pojawia i&nbsp;skutecznie oddziaływuje, zawiera wezwanie do nawrócenia, czyli do zmiany swojego punktu widzenia, szukając głębszego rozumienia wewnętrznej struktury wydarzenia chrześcijańskiego oraz wymagań, jakie ono stawia wobec inteligencji człowieka.</p>
<p>Na pierwszym miejscu zostanie zatem schematycznie przedstawione założenie, które stoi u&nbsp;podstaw starej polemiki, by następnie na jego tle zaproponować nowe ujęcie zagadnienia. W&nbsp;końcu zostaną wyprowadzone niektóre konsekwencje wynikające z&nbsp;tego nowego ujęcia.</p>
<h3>Geneza konfliktu</h3>
<p>Polemika dotycząca kultury chrześcijańskiej przeciwstawia tradycyjnie tych, którzy uznają, że istnieje kultura chrześcijańska, tym, którzy odrzucają istnienie takiej kultury, utrzymując raczej, że chrześcijaństwo nie ma nic własnego do powiedzenia w&nbsp;tej dziedzinie. Według tego drugiego stanowiska istnieje tylko jedna kultura ludzka bądź też rozmaite tradycje kulturowe, przy czym chrześcijaństwa nie można łączyć w&nbsp;szczególny sposób z&nbsp;żadną z&nbsp;nich. Kultura jest zatem dziedziną ludzkiego istnienia całkowicie oddzieloną od wiary. Podejmując zatem tematy kulturowe, chrześcijanie w&nbsp;żaden sposób nie różnią się do innych ludzi na ziemi.</p>
<p>Zwolennicy istnienia kultury chrześcijańskiej przeciwstawiają tej tezie stwierdzenie, że jeśli wiara dokonuje całkowitego przekształcenia życia człowieka i&nbsp;ontologicznej przemiany w&nbsp;statusie bycia człowiekiem w&nbsp;świecie, to ta nowość nie może nie odzwierciedlić się w&nbsp;przejawach kulturowych, które są wytworem człowieka wierzącego. W&nbsp;ten sposób uprawniona autonomia kultury ludzkiej przeciwstawia się przenikającemu i&nbsp;globalnemu charakterowi wiary.</p>
<p>By dobrze zrozumieć wagę i&nbsp;znaczenie tak postawionego problemu, warto usytuować go w&nbsp;historii, by zobaczyć, kiedy i&nbsp;w jakich okolicznościach pojawiło się to rozwiązanie. Otóż, w&nbsp;swoim ogólnym sformułowaniu angażującym oczywiście samą istotę wiary chrześcijańskiej, pojawiło się ono zaskakująco późno. Początki debaty na ten temat można właściwie odnotować dopiero na początku epoki nowożytnej. Kwestia kultury chrześcijańskiej, tak jak my ją dzisiaj rozumiemy, rodzi się wtedy, gdy formuje się w&nbsp;relacji do kultury średniowiecznej, która w&nbsp;jakiś sposób była kulturą całkowicie przenikniętą przez chrześcijaństwo, a&nbsp;także przeciw tej kulturze, w&nbsp;ramach nowej kultury o&nbsp;charakterze niechrześcijańskim. Kościół reaguje wobec niej, w&nbsp;znacznym stopniu zamykając się w&nbsp;sobie i&nbsp;przeciwstawiając tej kulturze laickiej swoją kulturę kościelną. Nowej koncepcji rzeczywistości skoncentrowanej na człowieku, to znaczy antropocentrycznej, katolicy przeciwstawiają koncepcję skoncentrowaną na Bogu, to znaczy teocentryczną. Z&nbsp;tego przeciwstawienia wynikają następnie wszystkie inne konsekwencje.</p>
<p>W stanowisku kulturowym o&nbsp;charakterze teocentrycznym wszystkie nauki i&nbsp;działania ludzkie zbiegają się naturalnie w&nbsp;teologii i&nbsp;z niej czerpią swoje zasady. Inaczej rzeczy się mają w&nbsp;antropocentrycznej koncepcji rzeczywistości. W&nbsp;swoim rozwoju doprowadzi ona do oddzielenia poszczególnych nauk i&nbsp;innych działań ludzkich od teologii, która dotychczas miała dla nich decydujące znaczenie, by następnie zbudować nowy system nauk zorganizowanych wokół nauki o&nbsp;człowieku. U&nbsp;początków stanowiska antropocentrycznego znajduje się „sprawa Galileusza”, ukazująca emancypację nauk przyrodniczych w&nbsp;stosunku do teologii, a&nbsp;na jej końcu dążenie do opracowania Encyklopedii, czyli nowej syntezy wiedzy opartej na poznaniu człowieka jako istoty naturalnej.</p>
<p>Można w&nbsp;tym miejscu powiedzieć, że kwestia kultury chrześcijańskiej jest tylko innym obliczem kwestii kultury nowożytnej. W&nbsp;pierwotnym sformułowaniu kwestia kultury chrześcijańskiej przeciwstawia się kulturze nowożytnej. Zagrożony przez globalną koncepcję człowieka, która jest widziana jako nieprzyjazna i&nbsp;obca, Kościół zamyka się w&nbsp;sobie, a&nbsp;mając na względzie czynne bronienie się przed jej wpływami, tworzy swoją kulturę, to znaczy swoją globalną interpretację rzeczywistości. W&nbsp;stosunku do zintegrowanej koncepcji rzeczywistości właściwej dla średniowiecza kultura nowożytna odniosła pewne sukcesy. Zdołała konkretnie i&nbsp;praktycznie określić autonomię poszczególnych nauk, a&nbsp;na tym gruncie wielokrotnie pokonała starą wiedzę teologiczną. Kultura nowożytna nie mogła jednak ograniczyć się do określenia i&nbsp;obrony nauk przyrodniczych, gdyż na ludziach kultury spoczywa zadanie dokonania syntezy doświadczeń nagromadzonych w&nbsp;ludzkiej świadomości, to znaczy muszą oni powiązać ze&nbsp;sobą podstawowe wartości, w&nbsp;oparciu o&nbsp;które ludzie interpretują decydujące wydarzenia swojego życia: narodziny, radość, cierpienie, małżeństwo, śmierć itd., z&nbsp;działaniami praktycznymi, za&nbsp;pośrednictwem których panują nad naturą i&nbsp;przedłużają swoje istnienie materialne.</p>
<p>W odróżnieniu do zwierząt, człowiek nie ogranicza się do działań mających na celu jego samozachowanie, ale myśli o&nbsp;swoim działaniu – jest go świadomy oraz chce w&nbsp;nim odnaleźć swoją pełnię i&nbsp;prawdę. Nauki przyrodnicze, które umieją dość dobrze ukierunkować działanie człowieka, są nastawione na opanowanie zewnętrznej strony rzeczywistości materialnej, ale nie są w&nbsp;stanie nadać sensu egzystencji, a&nbsp;zatem umotywować tego, co jest specyficznie ludzkie w&nbsp;działaniu człowieka. Z&nbsp;tego powodu wiedza laicka, jeśli zatrzyma się na swoim pierwszym etapie, ma charakter rozbijający. Niweczy wewnętrzną spójność życia ludzi, którą wcześniej gwarantowały wierzenia religijne, ale nie jest zdolna do odbudowania ich w&nbsp;oparciu o&nbsp;nowe założenia. Wobec tego rozbijającego momentu myśl laicka formułuje propozycję, a&nbsp;właściwie sen o&nbsp;Encyklopedii, czyli nowej organicznej systematyzacji wiedzy, której celem jest dokonanie rewolucji i&nbsp;reformy społecznej. Nauki oparte na pozytywnej wiedzy o&nbsp;człowieku mają dostarczyć podstaw poznawczych pod integralną restrukturyzację społeczeństwa.</p>
<p>W obecnej chwili dziejów można już bardzo łatwo wykazać, że to dążenie do zbudowania wiedzy encyklopedycznej zakończyło się fiaskiem. Jego przyczyną była niezdolność do dostarczenia materialistycznej wiedzy o&nbsp;człowieku, która miałaby charakter wszechobejmujący. Chciano poddać człowiekowi całą rzeczywistość, ale nie wiedziano, czym człowiek jest sam w&nbsp;sobie. Usiłowano wtedy studiować człowieka w&nbsp;taki sposób, jak studiuje się inne przedmioty naturalne, ale stwierdzono, że jest to niemożliwe do zastosowania. Człowieka nie można bowiem zobiektywizować. Jako byt duchowy zdolny do myślenia, wykracza on poza jakąkolwiek definicję i&nbsp;jakiekolwiek zobiektywizowanie, jest w&nbsp;stanie coś sobie uświadomić, podjąć dobrowolnie uwarunkowania swojego życia, określić je i&nbsp;zrewidować, a&nbsp;w końcu im się przeciwstawić. Tak czy inaczej dochodzimy więc do problemu wolności, która powoduje, że nauki przyrodnicze nie są w&nbsp;stanie doprowadzić do jego poznania, gdyż w&nbsp;swoim zastosowaniu opierają się na metodzie deterministycznej.</p>
<p>Gdy istota człowieka zostaje zobiektywizowana w&nbsp;systemie szczęścia ludzkiego, które narzuca człowiekowi to, co musi czynić, by być szczęśliwym, po tym jak określono naukowo, na czym polega jego szczęście i&nbsp;wolność, rzeczywiste i&nbsp;istniejące jednostki buntują się, w&nbsp;innym miejscu widzą prawdę, stwierdzają swoją nieuniknioną obcość i&nbsp;wyrażają sprzeciw wobec projektu, który w&nbsp;odniesieniu do nich sformułowano. Jako projekt naukowy dotyczący szczęścia, kultura laicka kończy w&nbsp;totalitaryzmie i&nbsp;budzi sprzeciw.</p>
<h3>Rozwiązania połowiczne</h3>
<p>Z tego, co dotychczas zostało powiedziane, jasno wynika, że dynamizm kultury laickiej przeciwstawia się wierze religijnej. Z&nbsp;projektu wielkiej kultury laickiej zostaje ostatecznie tylko mała kultura laicka, która w&nbsp;coraz większym stopniu rezygnuje z&nbsp;planu opracowania nowej Encyklopedii oraz dojścia na jej podstawie do rozwiązania zjawiska ludzkiej świadomości. Jest to kultura o&nbsp;charakterze „fragmentarycznym”, która ogranicza się do wykazania autonomii poszczególnych obszarów badawczych lub gubi się w&nbsp;specjalizacji. Ta nowa kultura laicka oskarża starą, wielką kulturę laicką, że w&nbsp;swojej tajemniczej głębi pozostała jeszcze religijna i&nbsp;klerykalna, gdyż nie zadowoliła się prostym stwierdzeniem, że człowiek bytuje w&nbsp;świecie. Czy do tej małej kultury laickiej może przystąpić chrześcijanin, nie ponosząc na tym szkody? Czy mógłby, z&nbsp;drugiej strony, zrezygnować z&nbsp;własnej próby opracowania systemu globalnego rozumienia rzeczywistości, skoro zrezygnowała z&nbsp;niego nauka nowożytna?</p>
<p>Teologia już od dłuższego czasu podejmuje próby pojednania się z&nbsp;umiarkowanym racjonalizmem. W&nbsp;XVI i&nbsp;XVII wieku wypracowała w&nbsp;tym celu radykalne rozdzielenie między naturą i&nbsp;nadnaturą. Porządek natury, do którego należy człowiek, został porzucony przez nauki, podczas gdy – z&nbsp;drugiej strony – nadnatura, oddzielona nie tylko od metody eksperymentalnej nauk przyrodniczych, lecz także od jakiejkolwiek weryfikacji doświadczalnej ze&nbsp;strony człowieka, pozostała pod pozornym panowaniem teologii zadowolonej z&nbsp;siebie i&nbsp;coraz bardziej odległej od codziennych poszukiwań przez człowieka sensu swojego życia.</p>
<p>Zasadnicze zastrzeżenie, które można podnieść pod adresem takiego stanowiska, polega na tym, że rezygnuje ono z&nbsp;nadania znaczenia życiu zarówno jednostki, jak i&nbsp;społeczności. Filozofia, która mówi o&nbsp;człowieku jako bycie tylko naturalnym, nie jest w&nbsp;stanie rzucić światła na tajemnicę, podczas gdy teologia, która mówi o&nbsp;człowieku tylko z&nbsp;punktu widzenia nadprzyrodzonego, nie jest w&nbsp;stanie spotkać się z&nbsp;konkretnymi ludźmi swojego czasu. Co więcej, taka koncepcja żywi się marnym pojęciem kultury; uważa, że poszukiwania człowieka dotyczące jego samego i&nbsp;świata może zaspokoić zbiorem pojęć skończonych. Jednak siła, którą zachowują stwierdzenia, że nie istnieje kultura chrześcijańska, określa się przede wszystkim słabością stanowiska przeciwnego.</p>
<p>Wiara nie daje wierzącemu uprzywilejowanego poznania dotyczącego mechanizmów społecznych bądź środków kulturowych. Chrześcijanin „nie ma prawdy w&nbsp;kieszeni”, dlatego też nie może zrezygnować z&nbsp;badań trudności i&nbsp;problemów, które znaczą kulturę jego czasu, wyobrażając sobie, że ma w&nbsp;swoim idealnym i&nbsp;historycznym dziedzictwie piękne i&nbsp;skuteczne rozwiązanie wszystkiego. Niewiele może pomóc odwołanie się do minionej kultury przeciw kulturze obecnej – na przykład rozpowszechniona mitologizacja kultury średniowiecznej. Z&nbsp;tego punktu widzenia jest oczywiście prawdą, że chrześcijanin, tak jak każdy inny, znajduje się wobec problemów swojego czasu i&nbsp;nie może zrezygnować z&nbsp;podjęcia wysiłku zmierzenia się z&nbsp;nimi.</p>
<h3>„Sympatia krytyczna”</h3>
<p>Do tego punktu doszła debata nad kwestią chrześcijańską. Chrześcijanin nie może trwać w&nbsp;wyobcowaniu w&nbsp;stosunku do kultury swojego czasu, a&nbsp;z drugiej strony nie może również bezkrytycznie przyjąć kultury swojego czasu. Nowe i&nbsp;twórcze ujęcie tego problemu zaproponował w&nbsp;swoim nauczaniu papież Jan Paweł II. On stawia nowe pytanie, które dystansuje się w&nbsp;stosunku do starej dyskusji na temat: czy chrześcijanin może wnieść swój specyficzny wkład w&nbsp;przezwyciężenie kryzysu współczesności?</p>
<p>Aby zrozumieć znaczenie tego pytania, przede wszystkim konieczna jest zmiana postawy duchowej. Chrześcijanin integrysta patrzy z&nbsp;lękiem i&nbsp;wrogością na świat nowożytny, w&nbsp;którym czuje się niepewnie; natomiast chrześcijanin progresista patrzy na niego z&nbsp;bezkrytycznym podziwem graniczącym z&nbsp;zawiścią. Pierwszy w&nbsp;całości odrzuca nowożytność jako aberrację i&nbsp;grzech; drugi przyjmuje ją z&nbsp;entuzjazmem, ale bez zrozumienia i&nbsp;bez dostrzeżenia kryzysu, do którego ona prowadzi. Nauczanie papieskie wobec tej alternatywy poszło niejako w&nbsp;„trzecim” kierunku, który można nazwać „sympatią krytyczną” albo „misyjnością”.</p>
<p>Dążenie człowieka nowożytnego zmierzające do zbudowania nowej kultury zatrzymało się niejako w&nbsp;pół drogi. Faza konstruktywna, skoncentrowana na budowaniu Encyklopedii wiedzy zorganizowanej wokół wiedzy o&nbsp;człowieku, nie powiodła się. Kościół, który ma niewiele do powiedzenia w&nbsp;poszczególnych dziedzinach wiedzy, może jednak wnieść decydujący wkład do tego, co dotyczy projektu całościowego. Wynika to z&nbsp;faktu, że strzeże on tej „miary człowieka”, bez której nie można zbudować rzeczywiście ludzkiej kultury, połączyć wokół doświadczenia prawdy, dobra i&nbsp;piękna fragmentów wiedzy pozytywnej. W&nbsp;odniesieniu do wszystkich miar człowieka wynalezionych przez wiedzę laicką, miara, którą proponuje Kościół, nie rodzi nowego totalitaryzmu, ponieważ ma charakter transcendentny. 2 czerwca 1979 roku do studentów zgromadzonych prze kościołem św. Anny w&nbsp;Warszawie papież Jan Paweł II mówił: „Pomyślcie, młodzi Przyjaciele, jaka jest miara serca ludzkiego, skoro napełnić je może tylko Bóg, Duch Święty. Poprzez studia uniwersyteckie otwiera się przed Wami wspaniały świat ludzkiej wiedzy w&nbsp;tylu różnych dziedzinach. W&nbsp;parze z&nbsp;tą wiedzą o&nbsp;świecie rozwija się zapewne i&nbsp;Wasza samowiedza. Pytanie o&nbsp;to: kim jestem? stawiacie sobie zapewne już od dawna. Jest to pytanie poniekąd najciekawsze. Czy mierzyć go miarą sił fizycznych, którymi dysponuję? Czy mierzyć go miarą zmysłów, które umożliwiają mi kontakt z&nbsp;zewnętrznym światem? Czy mierzyć go miarą inteligencji, która sprawdza się poprzez wielorakie testy czy egzaminy? Odpowiedź dnia dzisiejszego, odpowiedź Liturgii Zielonych Świąt wskazuje dwie miary: Człowieka trzeba mierzyć miarą «serca», sercem! Serce w&nbsp;języku biblijnym oznacza ludzkie, duchowe wnętrze, oznacza dlatego w&nbsp;szczególności sumienie… Człowieka więc trzeba mierzyć miarą sumienia, miarą ducha, który jest otwarty ku Bogu. Trzeba więc człowieka mierzyć miarą Ducha Świętego”.</p>
<p>Właśnie dlatego Kościół nie ma w&nbsp;kieszeni gotowej i&nbsp;zamkniętej prawdy o&nbsp;człowieku, ale ma pewną i&nbsp;w pełni prawomocną wiedzę na jego temat. Jest to wiedza, że człowiek nie jest rzeczą, że w&nbsp;żadnym wypadku nie może być zredukowany do rzeczy ani traktowany jak rzecz, że ze&nbsp;względu na Boga należy strzec godności i&nbsp;wolności jego ducha. Wokół tej wiedzy o&nbsp;człowieku, jedynej, która go dogłębnie szanuje, można zbudować kulturę. Paradoksalnie, nie można rzeczywiście wyjść od człowieka, jeśli nie uznaje się, że ośrodkiem serca ludzkiego jest nieskończone pragnienie otwarcia na tajemnicę Boga. Tajemnica Boga może rzucić decydujące światło na tajemnicę człowieka i&nbsp;dlatego tylko w&nbsp;Chrystusie człowiek odkrywa swoje oblicze i&nbsp;spotyka swoją prawdę.</p>
<p>Następuje więc odwrócenie powszechnie przyjętego sposobu traktowania relacji między chrześcijaństwem i&nbsp;kulturą nowożytną. Udział chrześcijanina w&nbsp;tworzeniu kultury, którym jest po prostu poważne potraktowanie swojego życia jako okazji do spotkania z&nbsp;Chrystusem, nie sprzeciwia się wysiłkowi człowieka nowożytnego, ale mu sprzyja, ponieważ wydatnie prowadzi go do odkrycia prawdy dotyczącej jego życia. Staje się w&nbsp;tym miejscu obojętne, czy istnieje kultura chrześcijańska, czy nie istnieje. Skoro człowiek jest stworzony przez Chrystusa, to jest On wewnętrzną prawdą każdej kultury i&nbsp;każdego wyrazu życia ludzkiego. Zadanie chrześcijanina polega na doprowadzeniu do wydobycia tej prawdy, zachowując kulturę swojego narodu i&nbsp;swojego czasu, z&nbsp;którą pozostaje uczuciowo związany, przed zepsuciem, na które w&nbsp;przeciwnym wypadku jest skazana.</p>
<p>3 czerwca 1979 roku, przemawiając do młodzieży w&nbsp;Gnieźnie, papież Jan Paweł II przypomniał znamiennie, że kultura polska jest chrześcijańska, bo jest polska, a&nbsp;jest polska, bo jest chrześcijańska, ponieważ wiara przyczyniła się do pełnego wyrażenia życia narodu polskiego. Mówił wtedy: „Kultura polska stale płynie szerokim nurtem natchnień mających swe źródło w&nbsp;Ewangelii. To przyczynia się zarazem do gruntownie humanistycznego charakteru tej kultury – to czyni ją głęboko, tak autentycznie ludzką”.</p>
<p>To dopełnienie kulturowe nie wyraża się najpierw w&nbsp;systemie teoretycznym, ale w&nbsp;żywej percepcji bytu, w&nbsp;otwartości egzystencjalnej na własną historię indywidualną i&nbsp;historię narodu. Jeśli ośrodkiem kultury człowieka, w&nbsp;niezliczonych formach wyrazu historycznego, jest zawsze uznanie pragnienia Boga, który ją konstytuuje, to pierwszą formą kultury, w&nbsp;której osiąga ona swoją dojrzałość, będzie więc modlitwa – prośba kierowana do ukrytego Boga, aby się objawił, bądź podziękowanie Mu za&nbsp;spotkanie, które miało miejsce. Kultura i&nbsp;wiara nie jawią się wtedy jako dwa obce sobie pojęcia, które powinny odnosić się do siebie z&nbsp;największą ostrożnością, ale jako dwie strony jednego doświadczenia życiowego. Nie jest przypadkiem, że pieśń Bogurodzica, będąca pierwszym trwałym wyrażeniem polskiej kultury, jest wyrażeniem zarazem poetyckim i&nbsp;liturgicznym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/chrzescijanin-i-kultura/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bezinteresowna dobroć</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/bezinteresowna-dobroc/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/bezinteresowna-dobroc/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 09:53:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijanin]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwo]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1199</guid>
		<description><![CDATA[Artykuł ks. Szczepaniaka o cierpieniu chorych i naszej bezinteresowności.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>ks. Lucjan Szczepaniak SCJ</strong></em></p>
<p><strong>W ostatnich latach problemy ludzi chorych i&nbsp;niepełnosprawnych często stają się przedmiotem społecznej dyskusji i&nbsp;jest to pozytywne zjawisko. Ustanawiane są nowe prawa, zatrudniani urzędnicy, którzy tych praw mają przestrzegać, powstaje wiele fundacji i&nbsp;stowarzyszeń. Właściwie codziennie podejmują ten temat środki masowego przekazu. Czasami można odnieść wrażenie, że współczesny świat pochylił się nad cierpiącym i&nbsp;chorym człowiekiem i&nbsp;jest głęboko zatroskany o&nbsp;jego los. Niemal spontanicznie pojawia się jednak pytanie, dlaczego cierpiącemu jest coraz gorzej, skoro jest tak wiele instytucji zainteresowanych niesieniem mu pomocy.</strong></p>
<p>Zapewne jedną z&nbsp;przyczyn wyjaśniającą to skomplikowane zjawisko jest komercjalizacja cierpienia. Chociaż przykro jest o&nbsp;tym pisać i&nbsp;mówić, to coraz częściej można zaobserwować tendencje do wykorzystywania ludzkiej krzywdy. Staje się ona siłą napędzającą wielkość nakładu publikacji i&nbsp;oglądalność stacji telewizyjnych nie ze&nbsp;względu na samego cierpiącego człowieka, ale na towarzyszącą mu sensację. Bez najmniejszego zażenowania przedstawiane są najintymniejsze szczegóły z&nbsp;życia ludzi chorych, a&nbsp;pierwsze strony czasopism opatrywane są twarzami cierpiących. W&nbsp;pewnej mierze postawa ta jest usprawiedliwiona, jeśli przy pomocy publikacji można pomóc takiemu człowiekowi. Tego rodzaju nastawienie nie przynosi jednak wymiernych korzyści, dlatego brutalnie przekraczana jest granica ludzkiej wrażliwości.</p>
<p>Niepokoi również fakt, że niektóre fundacje i&nbsp;stowarzyszenia mające statutowy obowiązek niesienia pomocy cierpiącym, bardziej troszczą się o&nbsp;sprawy swoich pracowników aniżeli chorych. Po pierwszych miesiącach gorliwej aktywności problemy cierpiącego człowieka stają się dla nich przykrym ciężarem. Stąd też w&nbsp;miejsce pokornej służby pojawiają się zbiórki pieniędzy na charytatywnych balach i&nbsp;koncertach, których koszt zorganizowania jest niewiele mniejszy od dochodu. Rodzi się więc pytanie, czy ich istnienie ma uzasadnienie społeczne?</p>
<p>Należy oczyścić także intencje pracy w&nbsp;wolontariacie, która nie zawsze podejmowana jest z&nbsp;altruistycznych pobudek. Wielu młodych ludzi, pragnąc poprawić swój wizerunek w&nbsp;szkole, na uczelni lub u&nbsp;pracodawcy, podejmuje się tego zajęcia w&nbsp;nadziei na uzyskanie dobrej opinii. Zdobycie jej nie jest czymś złym, ale nie powinno stać się celem samym w&nbsp;sobie. Stąd też nie jest etycznie uzasadnione wymaganie od ucznia czy studenta pracy w&nbsp;wolontariacie jako warunku lepszych notowań czy nawet promocji. „Wolontariat bowiem, jako owoc świadomego, choć niekiedy trudnego wyboru, nie tylko służy w&nbsp;sposób konkretny społeczeństwu, ale zarazem daje mu świadectwo wartości, jaką jest bezinteresowność. Ta wartość, sama w&nbsp;sobie bardzo wymowna, jest przeciwwagą indywidualizmu, który, niestety, bardzo się rozpowszechnił w&nbsp;naszych społeczeństwach, szczególnie najbogatszych” (Jan Paweł II, <span>Aby dla wszystkich starczyło nam serca</span>, 7 II 2002).</p>
<p>Wciąż jest aktualne niezwykle trafne spostrzeżenie tragicznie zmarłego Daga Hammarskjölda (1905-1961), sekretarza generalnego ONZ: „Dobroć jest czymś bardzo prostym: być zawsze do dyspozycji drugich, nigdy nie szukać samego siebie”.</p>
<p>Jak więc zrozumieć ludzi, którzy wymagają pisemnego potwierdzenia każdego okruchu dobra, swojej życzliwości, będącej bardziej psychoterapią ich głodnego miłości wnętrza, aniżeli miłosierdziem. To ofiarodawca powinien dziękować potrzebującemu, że zechciał pomoc przyjąć. Tego rodzaju interpretacja wymaga jednak wiary w&nbsp;Chrystusa, który utożsamia się z&nbsp;każdym cierpiącym (por. Mt 25,31-46). Niestety, ten zwyczaj nie jest przyjmowany również w&nbsp;niektórych środowiskach kościelnych, co wyraźnie zaprzecza słowom Jezusa: „Kiedy dajesz jałmużnę, niech twoja lewa ręka nie wie, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w&nbsp;ukryciu” (Mt 6,3-4). Chory i&nbsp;jego rodzina potrafią spontanicznie okazać wdzięczność, bez przypominania im o&nbsp;tym. Domaganie się natomiast uznania jest zamaskowaną formą ich upokarzania.</p>
<p>Inspiracją do czynienia dobra dla chrześcijanina powinien być sam Chrystus i&nbsp;Jego bezinteresowna miłość do każdego z&nbsp;nas. W&nbsp;ten sposób dobro to staje się źródłem apostolstwa i&nbsp;wiary, że „[Jezus] obecny w&nbsp;ubogim i&nbsp;cierpiącym chce, aby Go rozpoznano i&nbsp;kochano w&nbsp;każdym człowieku” (Jan Paweł II, dz. cyt.).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/bezinteresowna-dobroc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Schody motywacji: Spirala jak zawsze</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/schody-motywacji-spirala-jak-zawsze/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/schody-motywacji-spirala-jak-zawsze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 09:50:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Jaworek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1197</guid>
		<description><![CDATA[Historyjka o motywacji w osiąganiu celu i konsekwencji w pokonywaniu pesymizmu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– To się na pewno nie uda! Właściwie nigdy nam nic nie wychodzi! Po prostu mamy pecha i&nbsp;tyle! – stwierdzają pracownicy działu sprzedaży.<br /> – Skąd takie ponure wnioski? Skąd taki pesymizm? – zastanawia się kierownik.<br /> – Bo nie wierzę, że to mogłoby wypalić – mówi pierwszy.<br /> – Czy na tym rynku w&nbsp;ogóle coś może się zmienić? – pyta drugi.<br /> – Przecież wszystko już było! – dodaje trzeci.<br /> – Wciąż trudności i&nbsp;przeszkody…<br /> – Przetargi…<br /> – Korupcja…<br /> – To są bariery nie do pokonania… – przekrzykuje jeden drugiego.<br /> – Panowie, przestańcie narzekać! – ucina dyskusję kierownik – To nie prawda, że wszędzie jest korupcja! Tak mówią ci, którzy próbują usprawiedliwić brak działania ze&nbsp;swojej strony. Więcej wiary! Mamy świetny produkt, coraz większe doświadczenie! Do pracy więc! To musi się udać!</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p>Chciałabym jednak zauważyć, że samo na pewno nic się nie uda. Aby zrealizować swoje plany, musimy chcieć, ba, musimy wierzyć! Wtedy być może nie za&nbsp;pierwszym, ale za&nbsp;drugim, trzecim, kolejnym razem dobrniemy do celu. Konsekwencja jest podstawą skutecznego działania. Natomiast ambitne zadania mobilizują do wysiłku i&nbsp;dają całkiem sporo satysfakcji. Oczywiście pod warunkiem, że jesteśmy przekonani, iż są one dla nas osiągalne. To taka spirala: chcę i&nbsp;wierzę – więc daję z&nbsp;siebie wiele – działam konsekwentnie i&nbsp;w końcu… Co za&nbsp;szczęście! Jednak czy aby na pewno jest to szczęście? A&nbsp;może jest to coś, co wypracowaliśmy, borykając się z&nbsp;trudnościami i&nbsp;przeszkodami nie do przezwyciężenia?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/schody-motywacji-spirala-jak-zawsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Uczciwi inaczej”</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/uczciwi-inaczej/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/uczciwi-inaczej/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2006 09:45:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2006 nr 2]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[Dobra książka]]></category>
		<category><![CDATA[biznesmen]]></category>
		<category><![CDATA[Dehon]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[uczciwość]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1195</guid>
		<description><![CDATA[Recenzja książki Macieja Osucha. Książka o uczciwości, przypomina: nie kradnij. Nawet mała osobista kradzież to już rozkradanie Polski.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>recenzja książki Macieja Osucha</em></strong></p>
<p>„Pan Bóg dał nam dziesięć prostych zasad, według których powinniśmy żyć. Czy są one jednak takie proste? Siódma zasada mówi: ŤNie będziesz kradłť (Wj 20,15)”.</p>
<p>Małe, większe i&nbsp;największe, czyli też byłem złodziejem – wyznania szanowanego obywatela. Niezwykle trafny podtytuł podpowiada czytelnikowi, czego po lekturze może się spodziewać. Z&nbsp;całą pewnością nie jest to książka lekka, łatwa i&nbsp;przyjemna, co bez wątpienia jest jej atutem.</p>
<p>Autor w&nbsp;sposób dotąd niespotykany prezentuje czytelnikowi, jak niewiele może dzielić sprawcę małych, „nieszkodliwych”– w&nbsp;jego mniemaniu kradzieży – od tego, który w&nbsp;oczach społeczeństwa dopuszcza się tych największych.</p>
<p>Małe??? – „Pierwszy raz zwróciłem uwagę na tę kartkę papieru do kserokopiarki po wielu latach mojej pracy. Dlaczego właśnie na kartkę papieru? Dlaczego po wielu latach? Nie wiem. Pracował kiedyś ze&nbsp;mną kolega – Andrzej. Gdy potrzebował skopiować coś na dla siebie, to po prostu szedł w&nbsp;czasie pracy do kserokopiarki, brał tyle kartek, ile było mu potrzeba, i&nbsp;kserował. Kserował jedną stronę, kserował artykuły prasowe, aż wreszcie kserował książki – do domu, na studia, dla znajomych. I&nbsp;wszystko było fajnie. Nigdy nie zastanawiał się nad tym, że to, co nazywał braniem kartek, było po prostu kradzieżą. Nie pytając właściciela o&nbsp;pozwolenie, zużywał jego kartki, jego kserokopiarkę i&nbsp;jego toner. Właściciel płacił za&nbsp;prąd i&nbsp;czas Andrzeja… poświęcony kserowaniu” (s. 15).</p>
<p>Większe??? – „Poczytny dziennik zamieścił w&nbsp;Internecie, że policjanci w&nbsp;jednym z&nbsp;wojewódzkich miast pracują na nielegalnych programach komputerowych. I&nbsp;sami dali się złapać. Okazało się, że w&nbsp;policyjnym komputerze były zdjęcia odzyskanych przez funkcjonariuszy obrazów. Dziennikarze zauważyli, że zainstalowany tam program komputerowy jest piracki. Pracownicy firmy, która sprzedaje licencje na ten program, nie ukrywali swego zdziwienia. Proponowali złożyć doniesienie na… policję, ponieważ słusznie uważali, że to przestępstwo” (s. 68 ).</p>
<p>i Największe??? – „W jednym z&nbsp;artykułów zamieszczonych w&nbsp;Internecie podano, że będzie dochodzenie w&nbsp;sprawie wyzysku pracowników. Autor dodał, że będzie to pierwsza w&nbsp;Polsce sprawa karna dotycząca systemu wyzysku pracowników. Z&nbsp;informacji prasowych dowiedzieliśmy się, że prokuratura okręgowa w&nbsp;Poznaniu poleciła wszcząć dochodzenie, w&nbsp;którym podejrzanym może być zarząd jednej z&nbsp;sieci supermarketów. Wszystko zaczęło się od tego, że była pracownica wygrała w&nbsp;sądzie pracy, ponieważ udowodniła, że kierownictwo sklepu zmuszało ją, pod groźbą zwolnienia, do pracy po kilkanaście godzin na dobę. Za nadgodziny nie płaciło jej i&nbsp;nie wykazywało ich w&nbsp;ewidencji” (s. 77).</p>
<p>„Tak więc nie wiem, jak Ty, drogi Czytelniku, ale ja na pewno wielokrotnie byłem złodziejem. To, że nie trafiłem za&nbsp;kratki, zawdzięczam tylko temu, że ROBIŁEM rzeczy społecznie akceptowane, a&nbsp;w chwili obecnej już nawet niezauważalne i&nbsp;nierozpoznawalne, czyli kradłem to, co większość kradła, nie zaś dlatego, że byłem lepszy od tych złodziei, którzy trafili za&nbsp;kratki. Nie byłem lepszy również od tych wielkich złodziei, za&nbsp;których uważa się polityków, mężów stanu i&nbsp;biznesmenów. Oni po prostu narażeni są na większe pokusy niż inni, mają większe możliwości.</p>
<p>Na dole BIERZE SIĘ rzeczy należące do innej osoby,  które mają wartość 10 gr.<br />
 Na średnim poziomie ZAŁATWIA SIĘ rzeczy za&nbsp;100 zł lub 1 000 zł.<br />
 Na „świeczniku” DEFRAUDUJE SIĘ już rzeczy za&nbsp;100 000 zł lub 1 000 000 zł.<br />
 MECHANIZM DZIAŁANIA NA KAŻDYM POZIOMIE JEST JEDNAK DOKŁADNIE TAKI SAM.</p>
<p>Niech wielcy doktorowie, docenci i&nbsp;profesorzy nie mają mi za&nbsp;złe, że piszę to w&nbsp;taki nienaukowy sposób, ale czy w&nbsp;całej tej naukowości i&nbsp;badaniu cukru w&nbsp;cukrze nie doszliśmy do absurdu. Mamy tysiące ustaw, rozporządzeń, instytucji kontrolnych, kontrolerów, nadkontrolerów, nadnadkontrolerów i… jest coraz gorzej.</p>
<p>Nie kradnij – to po prostu nie kradnij i&nbsp;nie trzeba z&nbsp;tego robić doktoratu, wymyślać tysięcy przepisów”. (s. 123-124)</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><em>Nie jest to lektura, która pozwala na relaks i&nbsp;złapanie spokojnego oddechu. Od początku ta książka wzbudza jakiś dziwny niepokój, jakieś trudne do zakwalifikowania emocje. Chciałem przerwać czytanie, ale jakoś… nie mogłem. Gratuluję trafnego wyboru tematu, o&nbsp;którym w&nbsp;taki sposób chyba niewielu pisze. Owszem, często w&nbsp;mediach mówi się, krzyczy o&nbsp;„rozkradaniu” Polski. Po lekturze Pana książki nie sposób oprzeć się refleksji, że owo „rozkradanie” może mieć zupełnie inny, czasami bardzo zaskakujący, osobisty wymiar. Tyle mówi się i&nbsp;pisze o&nbsp;uczciwości. Z&nbsp;tego, co do tej pory przeczytałem, prawie nikt nie napisał o&nbsp;niej w&nbsp;taki sposób jak Pan.</em></p>
<p style="text-align: right;"><em>Grzegorza Skałka<br />
 Redakcja PRODOKS<br />
 Wydawnictwo DEHON, Kraków 2006, s. 134</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/uczciwi-inaczej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

