<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>TALENT &#187; 2005 nr 4</title>
	<atom:link href="http://www.duszpasterstwotalent.pl/biuletyn-talent/2005-nr-4/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl</link>
	<description>Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 11:03:44 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Zasób talentów: świąteczne trele</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/zasob-talentow-swiateczne-trele/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/zasob-talentow-swiateczne-trele/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2005 10:43:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Jaworek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2005 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[firma]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1292</guid>
		<description><![CDATA[W biurze panuje świąteczny nastrój. Dziś po południu czeka nas firmowa wigilia – uroczystooficjalne spotkanie szefa z pracownikami...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W biurze panuje świąteczny nastrój. Pięknie przystrojona choinka stoi w&nbsp;korytarzu. Na niektórych biurkach można zauważyć ręcznie malowane bombki z&nbsp;firmowym logo. Pachnie jodła. Wokół króluje wszechobecny przedświąteczny… pośpiech, ponieważ terminy naglą, zlecenie trzeba skończyć przed świętami. Dziś po południu czeka nas firmowa wigilia – uroczystooficjalne spotkanie szefa z&nbsp;pracownikami. Wszyscy więc postanowili być poprawnie mili i&nbsp;uprzejmi, zachwyceni nadchodzącymi świętami, rozentuzjazmowani możliwością rozmowy z&nbsp;szefem o&nbsp;przyszłości.</strong></p>
<p>Rozpoczyna się uroczystość. Powitanie… Życzenia… Przemówienie prezesa: „Jesteśmy tu wszyscy razem, tworzymy wspaniałą firmową rodzinę. Razem budujemy sukces naszej firmy. Wszyscy pracujemy na renomę naszej firmy, na jej coraz to lepszą pozycję na rynku.</p>
<p>W tym uroczystym, przedświątecznym dniu chciałbym wszystkim podziękować za&nbsp;trud i&nbsp;wysiłek włożony w&nbsp;codzienne funkcjonowanie firmy. Bez Waszego poświęcenia tak znakomite wyniki byłyby niemożliwe. Jestem za&nbsp;to Wam niezmiernie wdzięczny.</p>
<p>W przyszłym roku czeka nas kolejne wyzwanie. Chcemy poszerzyć zakres naszych usług. Musimy więc dać z&nbsp;siebie jeszcze więcej. Chcemy pracować wydajniej. Chcemy pracować efektywniej. Wszystkim tym, którzy zaangażują się; wszystkim tym, którzy przyczynią się do lepszych wyników; wszystkim tym, którzy współtworzyć będą nowe sukcesy… gwarantujemy wspaniałą perspektywę rozwoju w&nbsp;naszej firmie”.</p>
<p>Opłatek… Wkoło słychać szum życzeń i&nbsp;komentarzy. Młody asystent zwierza się starszemu specjaliście: „Cudownie, że tu pracuję. Atmosfera w&nbsp;firmie jest niesamowita i&nbsp;w ogóle ta możliwość dalszego rozwoju…”. Jego twarz promienieje z&nbsp;zachwytu. Specjalista jednak nie podziela entuzjazmu kolegi. Majestatycznie odpowiada: „Również się cieszę”. A&nbsp;w jego myślach kłębią się wyliczanki:<br /> „Trele-morele. Znów to samo.<br /> Obiecanki cacanki… Może na śniegu sanki?<br /> I&nbsp;my wszyscy bęc!”.<br /> Pod wąsem uśmiechnął się do swoich myśli.<br /> Toast… Wszystkiego najlepszego…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/zasob-talentow-swiateczne-trele/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być Cyceronem w życiu dziecka, czyli jak wychowywać do przedsiębiorczości?</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/jak-wychowywac-do-przedsiebiorczosci/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/jak-wychowywac-do-przedsiebiorczosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2005 10:37:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2005 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[młodzi]]></category>
		<category><![CDATA[niedziela]]></category>
		<category><![CDATA[uczciwość]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1290</guid>
		<description><![CDATA[Dla mnie mądry człowiek to człowiek na „być” i na „mieć”. Bo łatwiej życie przejechać salonką niż taczkami. Zakładając rodzinę, nie powinno się jechać taczkami, tylko trzeba spróbować zrobić wszystko, żeby jeździć salonką, czyli mieć mocne podstawy ekonomiczne. Nie wspomnę już o tym, że kiedy się jedzie salonką, to można wielu ludziom pomóc. A jadąc taczkami…?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<address><em><strong>Z Martą Korbut, ekonomistką z&nbsp;wykształcenia, pedagogiem z&nbsp;pasji, rozmawia Marta Karaś.</strong></em></address>
<p><strong><span>Jest Pani aktywnie zaangażowana w&nbsp;pracę z&nbsp;dziećmi zarówno w&nbsp;wieku przedszkolnym, jak i&nbsp;szkolnym. Proszę powiedzieć na podstawie własnego doświadczenia, jak wychowywać do przedsiębiorczości?</span></strong></p>
<p>Jest to niewątpliwie rozległe pytanie i&nbsp;można na nie długo odpowiadać. Ja jednak najpierw bym zapytała, czy można wychować dziecko do przedsiębiorczości, i&nbsp;wówczas moja odpowiedź brzmi: tak. Każde dziecko ma w&nbsp;sobie potencjał, tylko trzeba do niego umiejętnie podejść, zmotywować go, zachęcić do działania.</p>
<p><strong><span>Czy można zaryzykować twierdzenie, że kłopotliwe dziecko to przedsiębiorczy człowiek?</span></strong></p>
<p>Tak, ja bym nawet postawiła znak równości. Często kłopotliwe dziecko to dorosły, przedsiębiorczy, aktywny, pracowity człowiek. W&nbsp;Polsce wszyscy wychowują dzieci przede wszystkim, żeby były grzeczne. Trudno jest jednak wychować grzeczne dziecko do przedsiębiorczości. Dorośli przeważnie oczekują od dzieci, aby te spełniały ich polecenia. Takie grzeczne dziecko jest niekłopotliwe, nikomu nie przeszkadza, wszyscy go chwalą. Niestety, często w&nbsp;ten sposób dorośli wyzwalają w&nbsp;nim mechanizm tłumienia agresji, swoich pytań, dociekań. Finał tego jest taki, że czternastolatek, tłumiący nieustannie negatywne emocje, chwyta za&nbsp;nóż lub kamień i&nbsp;rzuca, szukając w&nbsp;ten sposób możliwości odreagowania.</p>
<p>Kolejna sprawa to brak lub upadek domów kultury, które niegdyś funkcjonowały bardzo sprawnie. Ciągle mamy tylko do młodzieży pretensje, że źle robią, są bandytami. Nikt z&nbsp;nimi nie chce rozmawiać. Z&nbsp;trudną młodzieżą, z&nbsp;którą nikt nie chciał rozmawiać – ani dom, ani Kościół, ani szkoła – ja zarobiłam na wyjazd kolonijny dla 28 dzieci z&nbsp;rodzin patologicznych.</p>
<p><strong><span>Jak do tego doszło? Skąd ta inicjatywa?</span></strong></p>
<p>Byłam wtedy po wypadku. W&nbsp;ramach rehabilitacji biegałam po parku. Pewnego dnia zostałam zaczepiona przez paru wyrostków, którzy pijąc wino, śpiewali nieprzyzwoite piosenki. Stanęłam wówczas przed nimi i&nbsp;powiedziałam: „Jestem parę lat starsza od was, piosenki świńskie mogę wam zaśpiewać takie, że wam w&nbsp;pięty pójdzie, ale zobaczymy, kto jest lepszy w&nbsp;biegach”. Zostawili wino, gitarę i&nbsp;zaczęliśmy biegać. Tak powstała zaprzyjaźniona grupa, z&nbsp;którą spotykałam się regularnie.</p>
<p>Potem Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie zaproponował mi działanie społeczne na rzecz młodzieży, a&nbsp;następnie stworzenie i&nbsp;wydawanie gazetki. W&nbsp;ten sposób powstała gazetka „Krowoderski Zuch”, kolportowana pod kościołem za&nbsp;darmo, za&nbsp;dobrowolne datki na rzecz najuboższych rodzin. Finansowaliśmy obiady dla dzieci, Szkoła Podstawowa nr 15 w&nbsp;Krakowie dostała od nas magnetowid, a&nbsp;Szkoła Podstawowa nr 21 telewizor.</p>
<p>W naszym kraju można dużo zrobić dla młodzieży, ratując ją przed wszelkimi zagrożeniami, trzeba tylko chcieć!</p>
<p><strong><span>Jakby Pani spróbowała odpowiedzieć na pytanie: przedsiębiorczość to geny czy wychowanie?</span></strong></p>
<p>Geny, ale przede wszystkim wychowanie. Uważam, że jeśli dziecko nie ma jakiś wyraźnych dysfunkcji rozwojowych, jest aktywne, rozwija się prawidłowo, jest kochane i&nbsp;chwalone, rozumiane – to wszystko przed nim! Często zdarza się, że szkoła tłamsi dziecko, nie podążając za&nbsp;jego potrzebami emocjonalnymi. Jak jednak rodzic chce, żeby jego pociecha była mądra, to zrobi wiele, aby tak właśnie było.</p>
<p><strong><span>Jaką receptę na wychowanie dzieci dałaby Pani rodzicom? Jakimi zasadami powinni się kierować w&nbsp;stosunku do swoich pociech?</span></strong></p>
<p>Podstawowa zasada to rozmawiać z&nbsp;dzieckiem. Tłumaczyć mu, co jest dobre, a&nbsp;co złe. Nie bać się różnych, czasem trudnych pytań. Nie stosować zakazów dla samych zakazów, ale uzasadniać. Trzeba liczyć się z&nbsp;uczuciami dziecka. Dorosły powinien być Cyceronem w&nbsp;jego życiu, a&nbsp;nie kapralem, który wydaje bez przerwy rozkazy w&nbsp;myśl zasady: <em><span>Ordnung muss sein</span></em> – porządek musi być.</p>
<p><strong><span>A jakie zasady Pani wyniosła z&nbsp;domu rodzinnego? Co szczególnie utkwiło w&nbsp;pamięci, do czego Pani chętnie wraca?</span></strong></p>
<p>U nas w&nbsp;domu były trzy hasła: „nie ma rzeczy niemożliwych!”, „chcieć to móc!” i&nbsp;„umiesz liczyć, licz na siebie!”. Przy tym rodzice byli bardzo wierzący i&nbsp;bardzo mądrzy. Ojciec mówił, że w&nbsp;Nowy Rok i&nbsp;w Wielkanoc nie powinno się nawet garnków myć.</p>
<p><strong><span>Czyli prawdziwie dzień święty święcił?</span></strong></p>
<p>Tak jest. Niedziela to był kościół, spacer, wspólny obiad, wspólny czas. Także Bóg kojarzył się z&nbsp;czymś fajnym. A&nbsp;potem tata powiedział mi: „Masz 14 lat, wychowałem cię na katoliczkę i&nbsp;teraz droga do ŤSzefa ť na górze (tak się u&nbsp;nas mówiło na Pana Boga) jest twoja”. I&nbsp;wtedy oczywiście zaczął się „okres burzy i&nbsp;naporu”. Nie chciałam chodzić do spowiedzi, puściły wszystkie hamulce. Obowiązywała wtedy zasada wahadła: jak ktoś mówił, że Boga nie ma, to ja natychmiast protestowałam: Bóg jest! Jak ktoś mówił, że jest i&nbsp;coś mi kazał, to znów się buntowałam: Boga nie ma! A&nbsp;potem to było różnie…</p>
<p><strong><span>Rozumiem, że od 14. roku życia ojciec dał Pani jakby wolną rękę w&nbsp;sprawach wiary i&nbsp;praktyk religijnych, do niczego nie zmuszał…</span></strong></p>
<p>Tak. Potem, gdy byłam dużo starsza i&nbsp;z ojcem rozmawiałam na ten temat, to mi tłumaczył wraz z&nbsp;mamą, że to była ich metoda wychowawcza. Bo rodzice zawsze mogą stać obok i&nbsp;nakierować, a&nbsp;jak dadzą wolność w&nbsp;wieku lat 18, to może być już za&nbsp;późno. Wtedy już po prostu można popłynąć.</p>
<p><strong><span>Wiele osób zastanawia się nad dylematem „być” czy „mieć”. Czy da się pogodzić te dwie orientacje w&nbsp;wychowaniu, czy jednak się one wykluczają?</span></strong></p>
<p>Dla mnie mądry człowiek to człowiek na „być” i&nbsp;na „mieć”. Bo łatwiej życie przejechać salonką niż taczkami. Zakładając rodzinę, nie powinno się jechać taczkami, tylko trzeba spróbować zrobić wszystko, żeby jeździć salonką, czyli mieć mocne podstawy ekonomiczne. Nie wspomnę już o&nbsp;tym, że kiedy się jedzie salonką, to można wielu ludziom pomóc. A&nbsp;jadąc taczkami…?</p>
<p><strong><span>Podsumowując temat wychowania do przedsiębiorczości, nasuwa się ostatnie pytanie. Kiedy zacząć?</span></strong></p>
<p>Na pewno nie dopiero na studiach typu marketing i&nbsp;zarządzanie! Jeśli młody człowiek po drodze nie ma nic wspólnego z&nbsp;przedsiębiorczością, aktywnością, to tam go nikt tego nie nauczy. Powinno się to zacząć od przedszkola i&nbsp;stymulować dziecko do rozwoju, żeby umiało dobrze i&nbsp;owocnie przeżyć swoje życie, które mamy przecież tylko jedno.</p>
<p>Życie to podróż. Idziemy, idziemy, z&nbsp;tym nam dobrze, tego omijamy. Z&nbsp;jednymi ludźmi uda nam się coś wspólnie zbudować, z&nbsp;innymi niekoniecznie. Dobrze jest trafić na właściwych, przedsiębiorczych ludzi. A&nbsp;dobry przedsiębiorca to dla mnie przede wszystkim człowiek posiadający takie cechy jak: solidność, uczciwość, skromność i&nbsp;przebojowość zarazem, asertywność, kultura, bo kulturalny człowiek wszędzie i&nbsp;z każdą grupą społeczną potrafi się porozumieć, pamięta o&nbsp;uśmiechu, magicznych słowach-kluczach „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”. Należy jeszcze dodać planowanie i&nbsp;wytrwałość, bo to jest podstawa. To wszystko nie gwarantuje oczywiście, że zawsze będzie się na górze, gdyż biznes to góra – dół, góra – dół, jak w&nbsp;sinusoidzie. Do tego trzeba się przyzwyczaić. Raz jest słońce, raz deszcz, raz burza z&nbsp;piorunami. Ta zmienność jednak uczy pokory, a&nbsp;ta cnota jest przedsiębiorcy niezbędna, bo oznacza życie w&nbsp;prawdzie (por. Flp 2,6-8), co z&nbsp;kolei uczy nas zdrowego realizmu i&nbsp;rozwagi.</p>
<p><strong><span>Dziękuję serdecznie za&nbsp;rozmowę.</span></strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong><span>Marta Maria Korbut</span></strong><br />
 – od 1980 roku prowadzi własne dwa przedszkola, będąc oficjalną pionierką w&nbsp;tej branży w&nbsp;Krakowie. Wychowuje dzieci na mądre, radosne, twórcze i&nbsp;kulturalne „łotry”.</p>
<p>____________________________<br />
 Jest coś bielszego nad aniołów białość,<br />
 coś poranniejszego nad różany wschód,<br />
 coś, co ma dziwną wielkość właśnie przez swą małość<br />
 <strong><span>Dziecko</span> </strong>się zowie ten <span><strong>cud</strong>!</span><br />
 <em><span>Motto działalności M. Korbut, które wisi na drzwiach frontowych domowego przedszkola.</span></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/jak-wychowywac-do-przedsiebiorczosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wiara i zaangażowanie społeczne</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/wiara-i-zaangazowanie-spoleczne/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/wiara-i-zaangazowanie-spoleczne/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2005 10:29:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. dr hab. Janusz Królikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[2005 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[firma]]></category>
		<category><![CDATA[powołanie przedsiębiorcy]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1288</guid>
		<description><![CDATA[Refleksja na temat wiary i zaangażowania społecznego. "Najbardziej heroiczne dążenia giną w niezgłębionym morzu czasu, gdy nie towarzyszy im wiara, która napełnia ludzką samotność i nieskuteczność."]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jest niewątpliwym paradoksem, że zasady, które zostały wypracowane w&nbsp;odległej przeszłości, wciąż zachowują zadziwiającą świeżość, podczas gdy nowe ideologie znikają ze&nbsp;sceny życia jeszcze szybciej, niż się na niej pojawiły. Dowodu na to dostarcza książka G.K. Chestertona, która nosi znamienny tytuł <em><span>Ortodoksja</span> </em>i takiemu zagadnieniu jest poświęcona. Obserwując różnorodność czasów i&nbsp;ich zmienność, angielski apologeta zauważa, że jeśli w&nbsp;starożytności heretyk zawsze chciał być uznawany za&nbsp;prawowiernego, to dzisiaj nawet najbardziej prawowierni noszą w&nbsp;sobie subtelną i&nbsp;osobliwą ambicję, aby przynajmniej wzbudzić podejrzenie, że są w&nbsp;jakiejś dziedzinie nieortodoksyjni. Wynika to przede wszystkim z&nbsp;braków w&nbsp;aktualnej wizji życia i&nbsp;kultury oraz z&nbsp;uporczywego poszukiwania inności i&nbsp;szczególności, które zostały uznane za&nbsp;najwyższe kryterium nowoczesności.</strong></p>
<p>Tym, co dzisiaj interesuje ludzi, jest inność, i&nbsp;nie jest ważne, jak się ma ona do kwestii prawdy. Postępuje się naprzód w&nbsp;rytmie dialektycznym i&nbsp;różnicującym, bardziej oddzielając się niż wyróżniając, bardziej tworząc antytezy niż syntezy, nawet jeśli dużo mówi się o&nbsp;jedności wiedzy. Zainteresowanie budzą problemy praktyczne, alternatywy mające bezpośrednie zastosowanie, ortodoksja ze&nbsp;szkodą dla ortodoksji, a&nbsp;nawet często ją zastępująca. Rozważaniom nad zasadami absolutnymi i&nbsp;transcendentnymi towarzyszy posądzanie o&nbsp;poruszanie się w&nbsp;jakimś mitologicznym klimacie, który woła o&nbsp;odmitologizowanie. Niejednokrotnie religia jest redukowana do informacji racjonalnej lub psychologicznej, do etyki sytuacyjnej, do autonomicznego propagowania braterstwa i&nbsp;filantropii. Wydaje się niemal, że człowiek nie potrzebuje Boga, by czynić dobro, by kochać swego bliźniego. Tak bardzo przemilcza się konstytutywne relacje osoby ludzkiej z&nbsp;Bogiem i&nbsp;z innymi ludźmi.</p>
<p>Aby podkreślić znaczenie tego przewrotu kulturowego, Chesterton odwołał się do anegdoty. Otóż, na ulicy zrobiło się wielkie zamieszanie obok lampy na gaz, gdyż wielu wpływowych ludzi uznało, że należy ją zlikwidować. Na to wszystko przyszedł pewien mnich ubrany na szaro, któremu postawiono pytanie, co sądzi o&nbsp;tym przedsięwzięciu. Mnich w&nbsp;drętwy scholastyczny sposób usiłował udzielić odpowiedzi: „Bracia, zważmy przede wszystkim na wartość światła. Jeśli światło jest dobre w&nbsp;sobie…”. Usłyszawszy te słowa, wszyscy otwarli oczy ze&nbsp;zdumienia. Cóż on mówi? Przecież to jest kwestia praktyczna, a&nbsp;on chce filozofować. Szybko pozbyto się więc mnicha. Wszyscy rzucili się na lampę, którą w&nbsp;kilka minut przewrócili, gratulując sobie zmysłu praktycznego. Jednak równie szybko zdano sobie sprawę, że kwestia jest o&nbsp;wiele bardziej skomplikowana. Niektórzy przewrócili lampę, bo chcieli światła elektrycznego; inni, ponieważ chcieli pozbyć się starocia; jeszcze inni, ponieważ lubili ciemności, które ukrywały ich niegodziwość. Byli także tacy, którzy myśleli, że jedna lampa nie jest w&nbsp;ogóle potrzebna, oraz tacy, którzy chcieli po prostu zrobić na złość zarządowi miasta i&nbsp;uderzyć we&nbsp;władzę. Był wśród tych ludzi i&nbsp;ktoś taki, kto zamierzał po prostu coś zniszczyć, bo cieszy go niszczenie. „W ten sposób – kończy Chesterton – walczy się w&nbsp;nocy, nie wiedząc w&nbsp;kogo się uderza. Stopniowo i&nbsp;nieuchronnie, dzisiaj, jutro lub pojutrze, okaże się, że mnich miał rację i&nbsp;że wszystko zależy od filozofii światła”.</p>
<p>G.K. Chesterton jest bardzo aktualnym apologetą – aktualnym w&nbsp;polityce, administracji, moralności czy religii. Resentyment w&nbsp;stosunku do lampy na gaz doprowadził tamtych dziwnych obywateli do zniszczenia jej z&nbsp;bardzo różnorodnych i&nbsp;sprzecznych racji. Tymczasem nie można bez poważnej racji dokonywać posunięć liberalizujących zasady życia społecznego, jeżeli wcześniej nie ustaliło się, czym jest wolność. W&nbsp;przeciwnym razie dochodzi się do narzucenia innym prywatnych opinii (robiąc z&nbsp;opinii dogmaty, a&nbsp;z dogmatów opinie), które nie mają uzasadnienia nawet praktycznego. Zresztą sama możliwość wydawania opinii również wypływa z&nbsp;autentycznego pojęcia wolności. Dążenie do afirmacji wolności, opierające się na pozbawieniu jej fundamentów, bądź też propozycja moralności bez wartości absolutnych oznacza eliminowanie celu, który nadaje sens naszym czynom. Człowiek bez wartości absolutnych, moralnych i&nbsp;religijnych zostaje pozbawiony czegoś, co dla niego jest rzeczywiście istotne. Nawet jeśli jest obdarzony wysoką świadomością etyczną, to zawsze jest podobny do tego, kto usiłuje biegać, posługując się jedną nogą.</p>
<p>Te rozważania, wynikające ze&nbsp;zdrowego rozsądku, wydają się odpowiednie, gdy chcemy mówić o&nbsp;zaangażowaniu społecznym. Jesteśmy dzisiaj świadkami szaleństwa rozbijającego kulturę duszy, godność ludzką, a&nbsp;także samą cywilizację. Co więcej, uznaje się za&nbsp;osiągnięcie społeczne prawodawstwo szkodliwe dla moralności społecznej. Nie brakuje zaniedbań i&nbsp;interpretacji prawnych promujących złe obyczaje i&nbsp;wywołujących oskarżenia uwarunkowane ideologicznie, na przykład w&nbsp;dziedzinie „wolności słowa” oderwanej od oceny moralnej i&nbsp;często zmieniającej się zależnie od regionu, jakby sprawiedliwość – jak trafnie powiedział Pascal – była „z drugiej strony Pirenejów”. Czy zatem wolność nie powinna być doskonalona, gdy jest sprzeczna i&nbsp;szkodliwa dla humanizmu integralnego, będącego fundamentem dla wychowania społecznego jakiegoś narodu? To, co nie służy rozwojowi człowieka w&nbsp;dziedzinie jego powołania i&nbsp;misji, prowadzi do degradowania go, a&nbsp;końcu do jego likwidacji. Gorzkim owocem zatrucia sumień, za&nbsp;które w&nbsp;znacznym stopniu ponoszą odpowiedzialność środki społecznego przekazu niekierujące się zasadami etycznymi, są rozmaite przestępstwa, porwania, kradzieże, gwałty, jak również degradowanie dziedzictwa artystycznego, tak często dewaluowanego i&nbsp;pozbawianego wartości wychowawczej, którą piękno artystyczne tworzy w&nbsp;duszach. To też jest znakiem postawy anarchicznej, u&nbsp;której podstaw stoi coraz bardziej agresywna amoralność. Będzie się w&nbsp;stanie zachować i&nbsp;obronić „dobra kulturowe” tylko w&nbsp;takiej mierze, w&nbsp;jakiej będzie się bronić i&nbsp;zachowywać „dobra duchowe”. Bez ciągłej uwagi zwracanej na perwersje, których dokonują w&nbsp;sumieniach, nieuchronnie rozwiną się „zła kulturowe”, czyniące niepewnym ludzkie współżycie. Jest groteską mówienie o&nbsp;reformach, programach polepszenia sytuacji, jeśli ten, kto o&nbsp;tym mówi, uważa, że jest oczekiwanym i&nbsp;zbawiennym prorokiem, a&nbsp;nie ma pojęcia o&nbsp;osobistej wolności moralnej i&nbsp;kpi sobie ze&nbsp;sprawiedliwości społecznej. Zanim zacznie się proponować moralizujące programy, powinno się uleczyć i&nbsp;odpowiednio uformować samych ich twórców. Spojrzenia tylko ideologiczne, braki humanistyczne w&nbsp;wizji politycznej, programy wyizolowane i&nbsp;częściowe mogą wywoływać wrażenie rozwiniętych propozycji, gdy w&nbsp;rzeczywistości są zacofane, fantazjują o&nbsp;postępie, a&nbsp;ukrywają pustkę realizacyjną czy też są niemożliwe do zastosowania. Szuka się innowacji w&nbsp;dziwnych propozycjach, które najczęściej nie są niczym innym, jak tylko manifestacją kompleksu niższości. Prowadzi to do wielu nieporozumień w&nbsp;życiu prywatnym i&nbsp;publicznym.</p>
<p>Polityka, ekonomia, prawodawstwo czy kultura bez moralności nie mogą zagwarantować harmonijnej relacji między władzą i&nbsp;wolnością, między dobrem prywatnym i&nbsp;dobrem wspólnym, między dobrem duchowym i&nbsp;dobrobytem ekonomicznym. Wolność zmieni się w&nbsp;tyranię albo wzbudzi wzajemne podejrzenia, dobro osobiste w&nbsp;egoistyczny interes, dobro wspólne w&nbsp;anonimowy kolektywizm, dobrobyt ekonomiczny w&nbsp;destrukcyjny konsumizm. Tylko społeczeństwo dobrobytu moralnego uniknie rozbicia tych wartości konstytutywnych dla twórczej kultury ludzkiej. Ale czy te rzeczywistości etyczne i&nbsp;duchowe są skutecznie nauczane w&nbsp;szkołach? Czy propaguje się owocne i&nbsp;konkretne wychowanie obywatelskie? Jakiej kultury duszy naucza się na uniwersytetach? Czy wraz z&nbsp;przygotowaniem zawodowym prowadzi się odpowiednią formację moralną? Czy przekazuje się to wychowanie w&nbsp;prasie, kinie, radiu i&nbsp;telewizji?</p>
<p>W opowiadaniu <em><span>Stary człowiek i&nbsp;morze</span></em> Ernest Hemingway opowiada o&nbsp;tym, jak przez osiemdziesiąt cztery dni stary rybak zarzucał sieci, by wydobyć rybę, która nagrodziłaby jego gorzki i&nbsp;samotny trud. Dopiero w&nbsp;osiemdziesiątym piątym dniu udało mu się to. Po morderczej walce zdołał ogromną rybę wreszcie pokonać. Ale przypłynęły rekiny, które zaczęły odbierać mu zdobycz. Po dopłynięciu do brzegu został mu tylko szkielet i&nbsp;współczucie ludzi. Starzec był sam i&nbsp;zbyt wiele oczekiwał. „Gdyby był chłopiec” – powtarzał do siebie, myśląc o&nbsp;swoim młodym przyjacielu.</p>
<p>Opowiadanie jest emblematyczne i&nbsp;symboliczne. Nierzadko ludzie, także sprawujący władzę, są dzisiaj podobni do tego samotnego rybaka, który widzi, jak rekiny, którymi są kolektywne formy zła, niszczą to, co z&nbsp;trudem, całą swoją dobrą wolą, są w&nbsp;stanie zebrać. Najbardziej heroiczne dążenia giną w&nbsp;niezgłębionym morzu czasu, gdy nie towarzyszy im wiara, która napełnia ludzką samotność i&nbsp;nieskuteczność. Wiara przeżywana w&nbsp;Kościele daje nam pewność, że Bóg jest z&nbsp;nami. Bóg jest z&nbsp;nami, a&nbsp;my możemy i&nbsp;musimy połączyć się ze&nbsp;sobą we&nbsp;wspólnym działaniu solidarnego braterstwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/wiara-i-zaangazowanie-spoleczne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Diligite iustitiam quis iudicatis terram!</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/diligite-iustitiam-quis-iudicatis-terram/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/diligite-iustitiam-quis-iudicatis-terram/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2005 10:20:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2005 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1285</guid>
		<description><![CDATA[O sprawiedliwości i odpowiedzialności w Księdze Mądrości]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Andrzej Dubyk</strong></em></p>
<p><strong><span>Słowa rozpoczynające biblijną Księgę Mądrości wzywają tych, którzy sądzą ziemię, do miłowania sprawiedliwości. Chciałoby się zadedykować je wszystkim rządzącym Polską, niezależnie od stanowiska i&nbsp;stopnia odpowiedzialności, jaki ponoszą za&nbsp;zarządzanie państwem. Po gorącym okresie dyskusji programowych i&nbsp;wyborów konieczne jest bowiem wzięcie odpowiedzialności za&nbsp;kraj i&nbsp;budowanie jego przyszłości na solidnych fundamentach.</span></strong></p>
<p>O współczesnych problemach nie jest łatwo pisać z&nbsp;dystansem, zachowując odpowiedni obiektywizm. Zbyt mocno jesteśmy zanurzeni w&nbsp;nurt politycznych dyskusji, za&nbsp;dużo oczekiwaliśmy od tego czy innego polityka, od takiego czy innego ugrupowania politycznego. Tym bardziej jest to trudne po minionych wyborach parlamentarnych i&nbsp;prezydenckich w&nbsp;Polsce, kiedy od najbardziej wpływowych polityków oczekiwano większej współpracy dla dobra wszystkich. Dlatego może lepiej od wołać się do przeszłości, by sformułować pewne postulaty i&nbsp;wskazać wartości, na których budowali swoją pomyślność inni, a&nbsp;które powinny też stać się programem naszym na dziś.</p>
<p>Dobrą okazję do tego typu refleksji stwarza przyjrzenie się freskowi pędzla Ambrogio Lorenzettiego (1338-1339), który przedstawia alegorię dobrego rządu, znajdującemu się w&nbsp;sali obrad rady miejskiej w&nbsp;Palazzo Pubblico w&nbsp;Sienie. W&nbsp;jego lewym górnym rogu widać biblijną postać, Mądrość, przedstawioną jako ukoronowana kobieta dzierżąca drążek wielkiej wagi. Szale tej wagi znajdują się w&nbsp;doskonałej równowadze. Postacie zasiadające na szalach symbolizują sprawiedliwość rozdzielczą i&nbsp;sprawiedliwość wymienną. Pomiędzy nimi zasiada we&nbsp;wspaniałej szacie upersonifikowana Sprawiedliwość, którą winni miłować wszyscy zasiadający w&nbsp;sali sieneńskiego ratusza. Poniżej figury Sprawiedliwości widać inną kobiecą postać trzymającą na kolanach hebel (by wyrównywać dążenia ludzi ambitnych), na którym widnieje słowo „Zgoda”. Przesłanie, jakie płynie z&nbsp;takiej kompozycji tej części fresku, jest jasne: z&nbsp;Bożej Mądrości wynika Sprawiedliwość ludzka we&nbsp;wszystkich swoich przejawach, a&nbsp;ze Sprawiedliwości Zgoda w&nbsp;życiu obywateli.</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-1483" title="Ambrogio_Lorenzetti Alegoria dobrych rządów" src="http://www.duszpasterstwotalent.pl/wp-content/uploads/2005/12/Ambrogio_Lorenzetti-alegoria-dobrych-rzadow.jpg" alt="Ambrogio_Lorenzetti Alegoria dobrych rządów" width="576" height="244" /></p>
<p>W dalszej kolejności artysta przedstawił obywateli różnych stanów idących w&nbsp;procesji od postaci przedstawiającej Zgodę do wysokiego podium, na którym zasiada siedem osobistości. Sześć z&nbsp;nich wyobraża cnoty: Pokój, Męstwo, Roztropność, Wielkoduszność, Umiarkowanie i&nbsp;Sprawiedliwość, a&nbsp;siódma – pełen godności starzec z&nbsp;berłem w&nbsp;ręku – to symbol rady miasta. Nad głową starca widać symbole Wiary, Miłości, Nadziei – trzech cnót teologicznych. Z&nbsp;całości tego imponującego fresku płynie proste, choć głęboko przemyślane przesłanie. Pomyślność i&nbsp;dobrobyt obywateli są dojrzałymi owocami życia obywatelskiego kierowanego cnotami i&nbsp;zgodą, która pochodzi od sprawiedliwości drogiej rządzącym czerpiącym też z&nbsp;Bożej mądrości. Tak więc porządek zewnętrzny wypływa z&nbsp;ładu wewnętrznego, będącego darem, ale jest także zadaniem, które trzeba w&nbsp;sposób odpowiedzialny podjąć. Czy tak stanie się również w&nbsp;naszej ojczyźnie, pokaże niedaleka przyszłość.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/diligite-iustitiam-quis-iudicatis-terram/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zasada dobra wspólnego</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/zasada-dobra-wspolnego/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/zasada-dobra-wspolnego/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2005 10:15:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2005 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[bogaty]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[uczciwość]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1283</guid>
		<description><![CDATA[Artykuł znawcy katolickiej nauki społecznej o zasadzie dobra wspólnego w życiu społecznym i ekonomicznym.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>ks. Andrzej Zwoliński</strong></em></p>
<p>Wśród słynnych bajek Grimma znajduje się opowieść o&nbsp;tym, jak Pan Bóg przyobiecał pewnego razu Ewie, że przyjdzie do niej w&nbsp;gościnę. Miała ona wiele dzieci, z&nbsp;których jedne były bardzo ładne, a&nbsp;niektóre brzydkie. Pomyślała więc: „Ja pokażę Panu Bogu tylko te ładne dzieci, a&nbsp;te brzydkie ukryję przed Nim”. Jak pomyślała, tak uczyniła. Ładne dzieci ubrała w&nbsp;piękne ubrania, uczesała starannie, posadziła na ławie, a&nbsp;brzydkie ukryła pod łóżkiem, za&nbsp;piecem i&nbsp;gdzie tylko można było. Gdy przyszedł Pan Bóg, Ewa zaczęła Mu przedstawiać ładne dzieci, a&nbsp;Pan każdemu z&nbsp;nich dał jakiś zawód, mówiąc: „Ty będziesz królem, ty księciem, ty uczonym itp.”. Usłyszawszy to Ewa zaczęła żałować, że ukryła część dzieci. W&nbsp;pewnej chwili zdobyła się więc na odwagę i&nbsp;powyciągała je z&nbsp;ukrycia, prosząc, by im też Pan Bóg pobłogosławił. Pan, zobaczywszy je, uśmiechnął się do każdego z&nbsp;nich i&nbsp;także każdemu z&nbsp;nich dał jakiś zawód: „Ty będziesz rolnikiem, ty szewcem, ty rybakiem itp.”. Na to Ewa zawołała: „Ależ Panie, jakże nierówno rozdzielasz swoje błogosławieństwo! Przecież one wszystkie są moimi dziećmi! Ja je wszystkie porodziłam! Niechże więc Twoja łaska na wszystkie spłynie w&nbsp;jednakowym stopniu!”. Na to Pan Bóg odrzekł: „Widzisz, Ewo, ty tego nie rozumiesz! Przecież twoje dzieci muszą mieć staranie o&nbsp;cały świat. Gdyby więc wszyscy byli królami, kto uprawiałby rolę? Kto by młócił? Kto piekł chleb? Ludzie musieliby z&nbsp;głodu umrzeć. Stąd też musi istnieć wiele rozmaitych zawodów, ażeby jeden z&nbsp;nich utrzymywał drugiego i&nbsp;wzajemnie wspomagali się, tak jak członki w&nbsp;ciele”. Usłyszawszy to Ewa z&nbsp;pokorą padła Bogu do stóp i&nbsp;powiedziała: „Boże, przebacz! Byłam zbyt pochopna w&nbsp;sądzeniu! Twoja święta wola niech się dzieje na ziemi i&nbsp;wśród wszystkich moich dzieci!”.</p>
<p>Papież Pius XI, przedstawiając w&nbsp;encyklice o&nbsp;odnowieniu ustroju społecznego i&nbsp;dostosowaniu go do normy prawa Ewangelii <em><span>Quadragesimo anno</span></em> główny postulat dotyczący podziału dóbr świata, napisał: „Otóż nie każdy podział dóbr materialnych i&nbsp;bogactw między ludzi pozwala, jeśli nie w&nbsp;całości, to w&nbsp;granicach ludzkiej możliwości, osiągnąć cel przez Boga zamierzony. Dlatego taki powinien być udział jednostek i&nbsp;klas społecznych w&nbsp;bogactwach, które dzięki postępowi społeczno-gospodarczemu stale wzrastają, by był zapewniony, przez Leona XIII podkreślany, pożytek wszystkich albo, innymi słowy, by w&nbsp;całej pełni przestrzegana była zasada dobra wspólnego” (nr 57).</p>
<p>Łącznikiem między podstawami moralnymi, które logicznie wynikają z&nbsp;budowy społeczeństwa i&nbsp;z prawdy o&nbsp;człowieku, a&nbsp;praktyką życia społecznego są tzw. zasady społeczne. Są one wynikiem zbliżenia prawa naturalnego do praktyki życia społecznego i&nbsp;stanowią ogólne wskazania dla polityki społeczno-gospodarczej i&nbsp;kulturalnej państwa oraz kierują wszystkimi relacjami społecznymi. Są więc rodzajem „przykazań społecznych” – wskazówek dla chrześcijan ustanawiających kierunek starań i&nbsp;działań społecznych.</p>
<p>W historii katolickiej nauki społecznej występowało szereg katalogów zasad społecznych. Kardynał J. Hőffner wymienia: zasadę solidarności, pomocniczości, dobra wspólnego; Alfred Close: zasadę solidarności, pomocniczości, dobra wspólnego, osoby, prawa naturalnego, porządku i&nbsp;wolności; Czesław Strzeszewski: zasadę personalizmu, sprawiedliwości, wolności, równości, demokracji, kompromisu i&nbsp;dialogu; ks.&nbsp;Józef Majka: zasadę personalizmu i&nbsp;związane z&nbsp;nią zasady wolności, pomocniczości, pluralizmu społecznego oraz sprawiedliwości społecznej i&nbsp;związane z&nbsp;nią zasady demokracji, prawdy, miłości – stanowiącej warunek pokoju.</p>
<p>Rozważając podstawowe relacje życia społecznego zachodzące między jednostką (grupą mniejszą) a&nbsp;społeczeństwem (grupą większą), w&nbsp;oparciu o&nbsp;które rozum praktyczny formułuje zasady, a&nbsp;są nimi „dawanie i&nbsp;branie” (G. Gundlach), wymienia się trzy podstawowe zasady życia społecznego: dobra wspólnego („dawanie”), pomocniczości („branie”) oraz solidarności („dawanie i&nbsp;branie”). Wszystkie one łącznie przyczyniają się do ukształtowania personalistycznego ładu społecznego.</p>
<p>Wśród zasad społecznych papież Leon XIII w&nbsp;breve <em><span>Au milieu des sollicitudes</span></em> z&nbsp;12 lutego 1892 roku, zasadę dobra wspólnego wymienia jako „pierwsze i&nbsp;ostatnie po Bogu prawo w&nbsp;społeczeństwie”. Opiera się ona na tendencji wyrażającej istotę życia społecznego określanej jako „dawanie”. Chodzi tutaj o&nbsp;wkład jednostek w&nbsp;dobro wspólne oraz społeczności mniejszych w&nbsp;dobro wspólne społeczności większych, aż do społeczności ludzkości włącznie. Zobowiązuje ona do wkładu w&nbsp;życie społeczne wszystkie podmioty tego życia. Nie można żyć „obok” społeczności, nie odpowiadać na jej wezwania. Bez tego wkładu w&nbsp;dobro wspólne nie byłoby rozwoju i&nbsp;bogactwa w&nbsp;różnych dziedzinach życia społecznego. Wszyscy zobowiązani są, w&nbsp;miarę swych możliwości i&nbsp;kompetencji, do budowania dobra i&nbsp;pomnażania go, tak by wszyscy mogli z&nbsp;niego korzystać.</p>
<p>Zasada dobra wspólnego w&nbsp;swej funkcji negatywnej chroni przed zbytnim indywidualizmem, akcentuje sprawiedliwość społeczną, podkreśla całość społeczeństwa jako wartość. Chroni przed grupami egoistycznymi, które mogą pojawić się w&nbsp;społeczeństwie, grupami interesu, nie dopuszcza do zbudowania „struktur grzechu”, za&nbsp;którymi kryje się jedynie chęć władzy i&nbsp;zysku. Zasada ta pozytywnie podkreśla wagę sprawiedliwości społecznej i&nbsp;ukazuje, iż celem państwa jest dobro wspólne całego społeczeństwa.</p>
<p>Dobro wspólne nie jest wyłącznie sumą dóbr indywidualnych, pokrewnych. Jest zupełnie nową wartością, specyficznie różną od dobra jednostki i&nbsp;od sumy dóbr jednostek. Każdy organizm społeczny, np. uniwersytet, miasto, posiada specyficzne dobro wspólne. „Dobro uczelni” jest pojęciem różnym od indywidualnego „dobra profesora”, tak jak pojęcie „dobra pracowników” czy „dobra przedsiębiorców” inne niż „dobro pracownika” czy „dobro przedsiębiorcy”.</p>
<p>Chociaż między dobrem osoby a&nbsp;dobrem wspólnym istnieje jakościowa różnica, nawet opozycyjność, to jednak nie zachodzi między nimi sprzeczność. Dobro osoby i&nbsp;dobro wspólne wzajemnie się warunkują i&nbsp;dopełniają. Ksiądz Piotr Skarga, słynny jezuicki kaznodzieja, wyraził tę prawdę w&nbsp;jednym z&nbsp;<em><span>Kazań sejmowych</span></em> w&nbsp;następujących słowach: „Jak rózga od drzewa docięta, mówi Pan, wnet umiera i&nbsp;rzeczka bez źródła wnet wysycha, i&nbsp;kropla wody bez drugiej hojnej wody rychło ginie, tak kto braterstwa, jako apostoł zapomina, nie miłuje, a&nbsp;z drugimi nie kupi i&nbsp;nie zgadza – prędko zniszczeje. Gdy się ludzie z&nbsp;sobą dzielą i&nbsp;wadzą, najsłabsi są. Lecz gdy w&nbsp;kupie i&nbsp;zgodzie stoją – mocno się każdemu nieprzyjacielowi postawią. Jako Pismo mówi: Trojaki powrozek trudno przerwać”.</p>
<p>W porządku doczesnym dobro wspólne ma priorytet przed dobrem osobowym, indywidualnym, jednak tylko w&nbsp;tej mierze, w&nbsp;jakiej jednostka jest zobowiązana w&nbsp;stosunku do jakiegoś określonego organizmu społecznego jako jego członek (np. jako mieszkaniec gminy ma obowiązki wobec niej, nie posiada ich wobec gminy sąsiedniej). Dobro wspólne jest wyższe jakościowo od dobra poszczególnych osób, a&nbsp;cele społeczne mają pierwszeństwo przed celami indywidualno-prywatnymi (dobro gminy przed dobrem radnego, dobro wioski przed dobrem pojedynczego gospodarza itp.). Zasada prymatu dobra wspólnego przed dobrem indywidualnych osób obowiązuje jednak tylko wówczas, gdy chodzi o&nbsp;wartości tego samego rodzaju (bogactwo gminy występuje przed bogactwem radnego, jest wyższe). W&nbsp;porządku duchowym, moralnym przywilejem pierwszeństwa cieszy się dobro osoby przed dobrem wspólnym (ważniejsza jest uczciwość radnego, niż bogactwo gminy).</p>
<p>W sensie szerszym pojęcie dobra wspólnego odnosi się do państwa i&nbsp;polega na „zbiorze instytucji i&nbsp;warunków, umożliwiających jednostce i&nbsp;mniejszym ciałom społecznym zmierzanie do celu wyznaczonego im przez Boga, jakim jest rozwój osobowości i&nbsp;budowa poszczególnych sektorów kulturalnych, współpracujących ze&nbsp;sobą w&nbsp;sposób uporządkowany” (<em><span>Gaudium et spes</span>, 26</em>). W&nbsp;praktyce im bardziej jest realizowane dobro wspólne (<em><span>bonum commune</span></em>), tym pełniejszy jest rozwój dóbr indywidualnych.</p>
<p>Każda społeczność (oprócz wspólnoty dwuosobowej, np. w&nbsp;przyjaźni) potrzebuje jednolitej władzy prowadzącej członków do realizacji dobra wspólnego. Zadaniem władzy społecznej jest regulowanie współżycia jednostek i&nbsp;grup poprzez wydawanie i&nbsp;stosowanie norm prawnych. Święty Tomasz z&nbsp;Akwinu wyraził tę prawdę słowami: „Wiele jednostek może żyć w&nbsp;społeczeństwie wyłącznie dzięki temu, że jedna z&nbsp;nich realizuje jedyny cel”. Święty Ambroży powiedział zaś: „Człowiek został stworzony dla człowieka, aby człowiek pomagał człowiekowi”. W&nbsp;ten sposób wypowiedział istotną rację zasady dobra wspólnego, której istotnym celem jest uczynienie dobra dostępnego wszystkim.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/zasada-dobra-wspolnego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przedsiębiorstwo jako dobro wspólne</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/przedsiebiorstwo-jako-dobro-wspolne/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/przedsiebiorstwo-jako-dobro-wspolne/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2005 10:10:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>prof. dr hab. Anna Barcik</dc:creator>
				<category><![CDATA[2005 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[bogaty]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[solidarność]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[świadectwo]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1281</guid>
		<description><![CDATA[Zasada dobra wspólnego jest pragmatyczną płaszczyzną osiągania rozwoju osobowego i społecznego. Stanowi rację porządkującą dobro wspólne w świecie. Dobro przedsiębiorstwa objawia się jako dowartościowanie, podnoszenie w górę, jako wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwień zła.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pojęcie dobra wspólnego jest skomplikowanym terminem różnie definiowanym i&nbsp;interpretowanym w&nbsp;filozoficznym ujęciu. W&nbsp;katolickiej nauce społecznej J. Kondziela definiuje je jako „wartość społecznomoralną, której treścią jest pełnia osobowego rozwoju wszystkich członków społeczeństwa, realizowana przez nich wspólnie w&nbsp;oparciu o&nbsp;naturalne właściwości ludzkie i&nbsp;instytucjonalne warunki społeczne”<sup>1</sup>. Natomiast II Sobór Watykański pojmuje dobro wspólne jako wzajemną zależność społeczno-polityczno-gospodarczą i&nbsp;określa je jako „sumę warunków życia społecznego, jakie pozwalają grupom osiągać własną doskonałość (…) pociągając za&nbsp;sobą prawa i&nbsp;obowiązki całej ludzkości”<sup>2</sup>. Elementy tej definicji to pluralistyczny charakter dobra wspólnego oraz celowość osiągania przez ludzi doskonałości według swego powołania. Te czynniki, zdaniem J. Kruciny, stanowią pełną treść dobra wspólnego<sup>3</sup>. Do tego ujęcia trzeba dodać prawa i&nbsp;obowiązki człowieka.</p>
<p>Istotą dobra wspólnego u&nbsp;Jana Pawła II jest doskonałość osobowa, solidarność obywatelska i&nbsp;służebność dobra wspólnego wobec społeczeństwa. Chodzi o&nbsp;ustalenie właściwych proporcji, w&nbsp;których wyrażony zostanie prymat dóbr duchowych w&nbsp;stosunku do materialnych. Kontemplując soborową myśl, iż człowiek jest „ośrodkiem i&nbsp;szczytem”, Ojciec Święty pogłębia treść dobra wspólnego o&nbsp;aspekty humanizmu chrystocentrycznego. Ukazuje <em><span>bonum commune</span></em> nie tylko w&nbsp;relacji do człowieka i&nbsp;odniesienia go do konkretnych sytuacji, ale w&nbsp;relacji do Boga objawionego w&nbsp;Jezusie Chrystusie. Dopiero wokół tej immanencji pojawiają się urządzenia zewnętrzne, instytucje oraz formy ustrojowe i&nbsp;organizacyjne – słowem instrumentalne dobro wspólne.</p>
<p>Koncepcja dobra wspólnego w&nbsp;interpretacji Jana Pawła II przybiera podwójną postać – esencjalną, wskazującą na osobową jednoznaczność i&nbsp;swoistą niepowtarzalność każdego człowieka będącego uczestnikiem tworzenia dobra, oraz instrumentalno-instytucjonalną, akcentującą środki osiągania dobra wspólnego. Ta struktura dobra wspólnego określa moralny imperatyw, moralne zasady dobra wspólnego, nadając mu charakter normatywny. Dobra konkretne wymagają istnienia zintegrowanego porządku społecznego i&nbsp;ładu aksjologicznego oraz normatywnego kodeksu postępowania w&nbsp;formie prawa pozytywnego.</p>
<p>Jedną z&nbsp;instytucji realizacji dobra wspólnego jest przedsiębiorstwo. Działalność wspólnoty ludzi w&nbsp;przedsiębiorstwie związana jest z&nbsp;celowością pracy i&nbsp;jej sensem. Pracownicy, realizując cele gospodarcze, tworzą społeczność o&nbsp;więziach osobowych. Przedsiębiorstwo spełnia funkcje ekonomiczne, techniczne i&nbsp;socjologiczne. Jego celem jest tworzenie dóbr gospodarczych dla zaspokojenia potrzeb materialnych i&nbsp;duchowych. Dobra te powinny pełnić służebną rolę zgodnie ze&nbsp;swą naturą. Dlatego ważne jest ich racjonalne spożytkowanie nie tylko do zaspokojenia potrzeb, ale także dla rozwoju pracowników jako członków wspólnoty zawodowej.</p>
<p>Zasada racjonalnego spożytkowania dóbr materialnych wynika z&nbsp;istoty i&nbsp;natury moralnej dobra wspólnie wypracowanego przez przedsiębiorstwo. Z&nbsp;tą funkcją dobra gospodarczego wiąże się zasada gospodarności i&nbsp;oszczędności. Chodzi w&nbsp;niej o&nbsp;to, aby dobra materialne występowały w&nbsp;ilości koniecznej do zaspokojenia potrzeb i&nbsp;w sposób roztropny prowadziły pracowników do osiągania godziwych warunków życia, przyczyniając się do wspólnego rozwoju. Dobro gospodarcze implikuje więc sprawiedliwy podział dochodu przedsiębiorstwa.</p>
<p>Zasada sprawiedliwości ma swą etymologię w&nbsp;powszechnym prawie do użytkowania dóbr materialnych i&nbsp;implikuje odniesienia do prawa naturalnego. Sprawiedliwy podział dochodu znajduje się w&nbsp;gestii przedsiębiorcy, chociaż jest zdeterminowany czynnikami ustroju gospodarczego i&nbsp;politycznego.</p>
<p>Pierwszym elementem sprawiedliwego podziału są płace dla robotników. Przedsiębiorca działa tutaj jako „funkcjonariusz społeczny”, bowiem sprawiedliwość stoi na straży praw pracowniczych, a&nbsp;więc jest nie tylko nakazem działania przedsiębiorcy, ale obowiązkiem miłości społecznej i&nbsp;miłosierdzia. Zasada dobra wspólnego obowiązuje pracodawców i&nbsp;pracowników. Chodzi tu nie tylko o&nbsp;sprawiedliwy podział dochodu, ale i&nbsp;o dobro przedsiębiorstwa, czyli jego rozwój poprzez inwestycje, aby wszyscy zdolni do pracy mieli możliwość zatrudnienia. Przestrzeganie zasady dobra wspólnego w&nbsp;stosunku do przedsiębiorstwa prowadzi do rozwoju gospodarki narodowej.</p>
<p>Do przetrwania przedsiębiorstwa i&nbsp;jego rozwoju konieczne jest porozumienie między pracodawcami i&nbsp;pracownikami. Oparte ono powinno być o&nbsp;zasadę pomocniczości. Pracodawcy w&nbsp;imię dobra przedsiębiorstwa winni pomagać swym pracownikom w&nbsp;wypełnianiu zadań i&nbsp;obowiązków, a&nbsp;nie podporządkowywać ich czy niszczyć. Zasada ta prowadzi do harmonijnej współpracy, czyli solidarnego współdziałania wszystkich grup zawodowych w&nbsp;organizacji gospodarczej, polegającej na partycypacji pracowników w&nbsp;prowadzeniu przedsiębiorstwa. Od realizacji tych zasad zależy pomyślność gospodarcza każdego przedsiębiorstwa i&nbsp;każdego narodu, bowiem oparte są one o&nbsp;kryterium równych możliwości i&nbsp;szans w&nbsp;osiąganiu doskonałości. Wszyscy pracownicy zaangażowani są w&nbsp;tworzenie dobra przedsiębiorstwa, stąd istotne jest podejmowanie odpowiedzialności wszystkich za&nbsp;każdego i&nbsp;każdego za&nbsp;wszystkich. Tworzenie doskonałych wspólnot zawodowych to nie tylko obowiązek pracodawcy, ale każdego zawodu i&nbsp;każdego wykonawcy w&nbsp;kreowaniu doskonałego przedsiębiorstwa. Doskonałe przedsiębiorstwo opiera się na podmiotowości człowieka pracy.</p>
<p>Jan Paweł II za&nbsp;problem fundamentalny uważa pozycję pracownika w&nbsp;przedsiębiorstwie. Kładzie nacisk na prymat pracy przed kapitałem, człowieka przed rzeczą. Dla dobra przedsiębiorstwa właściciele winni dopuścić pracowników do wspólnego tworzenia warsztatu pracy i&nbsp;odpowiedzialności za&nbsp;powierzone im dobro. Współzarządzanie przedsiębiorstwem leży u&nbsp;podstaw demokracji gospodarczej, jest wyrazem godności i&nbsp;wolności pracowników. Przedsiębiorstwo jako dobro wspólne tworzone przez całą wspólnotę zawodową należeć powinno do wszystkich, a&nbsp;jego rozkwit winien stanowić troskę każdego pracownika. Upodmiotowienie pracowników to nie tylko racja gospodarcza, ale swoista forma uaktywnienia wspólnoty.</p>
<p>Ojciec Święty w&nbsp;całym swoim nauczaniu podkreślał, że prawo do gospodarczej inicjatywy jest podstawową zasadą autentycznego rozwoju dobra wspólnego. Bogactwo narodu tworzone jest w&nbsp;przedsiębiorstwach jako cząstkowych składnikach dobra wspólnego, dlatego wszyscy pracownicy służą wspólnemu dobru wszystkich obywateli. Ekonomiczny geniusz ucieleśnia się w&nbsp;niewielkich przedsięwzięciach, bo ich źródłem jest duch ludzki oparty na pracowitości, wolności i&nbsp;rozwoju. Dobre przedsiębiorstwo jest dobroczynnym kołem, którego obrót rozpoczyna się u&nbsp;dołu, rozlewając się na zewnątrz przyczynia się do likwidowania biedy, bezrobocia, bezdomności i&nbsp;zastoju gospodarczego. Papież widzi w&nbsp;przedsiębiorstwach dobro wznoszące budowlę całego społeczeństwa. Przedsiębiorstwo stanowi wspólnotę interesów, która wyraża się w&nbsp;dążeniu do osiągnięcia wspólnego dobra. Nie powinno być zatem sprzeczności interesów pomiędzy pracodawcami i&nbsp;pracownikami.</p>
<p>Wielką rolę w&nbsp;realizacji dobra wspólnego na terenie przedsiębiorstwa odegrać mogą różne instytucje, które wspomagają jego realizację przez członków. Są nimi związki zawodowe, agendy pracodawców czy też zrzeszenia pracownicze. Tworzą one przestrzeń działania, inicjatywności, przedsiębiorczości i&nbsp;podmiotowości pracowniczej.</p>
<p>Dobro wspólne, jakim jest przedsiębiorstwo, wymaga społecznych mechanizmów kontrolnych, których zadaniem jest ochrona potrzeb pracowników i&nbsp;gwarancja realizacji priorytetu pracy wobec własności, a&nbsp;więc realizacji służebnej roli własności wobec człowieka pracującego. Przedsiębiorstwo stanowi ścisłe powiązanie ludzi różnymi motywami, wartościami i&nbsp;interesami w&nbsp;taki sposób, że całość posiada własną autonomię. Bez tego powiązania ani pracodawca, ani też pracownicy nie są w&nbsp;stanie sami osiągać dobra wspólnego.</p>
<p>Zasada dobra wspólnego jest pragmatyczną płaszczyzną osiągania rozwoju osobowego i&nbsp;społecznego. Stanowi rację porządkującą dobro wspólne w&nbsp;świecie. Dobro przedsiębiorstwa objawia się jako dowartościowanie, podnoszenie w&nbsp;górę, jako wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwień zła. Odrzucenie zasad współżycia społecznego i&nbsp;norm moralnych stanowi poważne zarzewie konfliktów społecznych i&nbsp;jest przeszkodą do osiągania dobra wspólnego w&nbsp;przedsiębiorstwie. Zasady społeczne są środkami do osiągania dobra społecznego. Przed całą wspólnotą zawodową i&nbsp;każdym pojedynczym człowiekiem Jan Paweł II stawia zadania głębokiego przemyślenia spraw przedsiębiorstwa w&nbsp;świetle Ewangelii poprzez mądrość i&nbsp;rozumność pracujących. Zasada dobra wspólnego w&nbsp;ujęciu Jana Pawła II jest nową ewangelizacją, której wszyscy potrzebują. Połączenie codziennej pracy z&nbsp;Ewangelią to najwspanialsze i&nbsp;najbardziej przekonujące świadectwo osiągania dobra wspólnego. Trzeba dodać, że Jan Paweł II analizuje dobro wspólne nie tylko w&nbsp;kategoriach jednej społeczności, jaką jest przedsiębiorstwo, ale omawia je na tle ogólnoludzkim i&nbsp;nadprzyrodzonym. Papież wykazuje, że prawidłowe i&nbsp;świadome zrozumienie dobra wspólnego odpowiada poszanowaniu praw człowieka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>_________________________<br />
<sup>1</sup> J. Kondziela, <em><span>Filozofia społeczna. Zagadnienia wybrane</span>, </em>Lublin 1972, s. 38-43.<br />
<sup>2</sup> II Sobór Watykański, <em>Konstytucja duszpasterska o&nbsp;Kościele w&nbsp;świecie współczesnym <span>Gaudium et spes</span>, </em>w: DNSK, t. 1, s. 329.<br />
<sup>3</sup> J. Krucina, <em><span>Dobro wspólne – Teoria i&nbsp;jej zastosowanie</span>,</em> Wrocław 1972, s. 27.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/przedsiebiorstwo-jako-dobro-wspolne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O niepojętej Eucharystii</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/rekolekcje-o-eucharystii/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/rekolekcje-o-eucharystii/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2005 10:05:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2005 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[rekolekcje]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijanin]]></category>
		<category><![CDATA[niedziela]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[zysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1279</guid>
		<description><![CDATA[Wspomnienia z rekolekcji dla przedsiębiorców z małżonkami Zakopane, 21-23 października 2005 roku.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Znów w&nbsp;ciepły i&nbsp;słoneczny październikowy weekend przedsiębiorcy wraz z&nbsp;małżonkami mieli okazję wziąć udział w&nbsp;minirekolekcjach zorganizowanych przez księży sercanów w&nbsp;ramach duszpasterstwa przedsiębiorców i&nbsp;pracodawców. Miejscem spotkania był dom rekolekcyjno-wypoczynkowy zgromadzenia w&nbsp;Zakopanem. Rekolekcje prowadził ks.&nbsp;Stanisław Mieszczak, znakomity znawca i&nbsp;wykładowca liturgiki.</strong></p>
<p>W czterech konferencjach prowadzący w&nbsp;sposób bardzo przystępny, ciepły i&nbsp;serdeczny skłaniał nas do rozważenia niepojętej przemiany dokonującej się w&nbsp;Eucharystii. Bardzo znamienny był fakt, iż nasze rekolekcje zbiegły się z&nbsp;zakończeniem Roku Eucharystii oraz Synodu Biskupów o&nbsp;Eucharystii. Ich tematyka dotykała więc kluczowej sprawy z&nbsp;życia Kościoła i&nbsp;każdego chrześcijanina. Pozwolę sobie na zasygnalizowanie i&nbsp;podzielenie się z&nbsp;czytelnikami „Talentu” niektórymi wątkami z&nbsp;tych rozważań.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p style="text-align: center;">I</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>W pierwszej konferencji ksiądz rekolekcjonista zwrócił uwagę na przemiany, jakie dokonują się w&nbsp;każdej Mszy świętej. Chrześcijanin wie, że w&nbsp;czasie Eucharystii ofiarowane z&nbsp;wiarą przez człowieka owoce jego pracy: chleb i&nbsp;wino – pokarm, stają się pokarmem Bożym. Ale we&nbsp;Mszy świętej jest więcej przemian. I&nbsp;tak w&nbsp;pierwszej jej głównej części – Liturgii Słowa, słowo Boże uroczyście głoszone ma moc stwarzania. Przyjęte ze&nbsp;świadomością, że mówi do nas sam Bóg, stwarza w&nbsp;nas nowe serce, pełne optymizmu i&nbsp;nadziei. Liturgia Słowa ma charakter dialogu: Bóg mówi – człowiek odpowiada. Słuchanie słów pierwszego, drugiego czytania, Ewangelii, homilii skłania do dania odpowiedzi – poprzez psalm responsoryjny, wyznanie wiary i&nbsp;modlitwę wiernych.</p>
<p>Inna przemiana dokonująca się w&nbsp;czasie Mszy świętej, ma charakter społeczny, gdyż pod wpływem słowa Bożego stajemy się wspólnotą, której głową jest Chrystus. Wezwania modlitwy wiernych i&nbsp;intencje pochodzące od wiernych zgromadzonych na liturgii podkreślają ten wspólnotowy wymiar.</p>
<p>Najważniejsza jednak przemiana, jaka dokonuje się w&nbsp;Eucharystii, to przejście ze&nbsp;śmierci, ofiary Chrystusa, do zmartwychwstania i&nbsp;Jego zwycięstwa. Do pełnego skorzystania z&nbsp;owoców przemian, jakie płyną z&nbsp;Eucharystii, jest nam potrzebna wiara.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p style="text-align: center;">II</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Tematem drugiej konferencji było zwrócenie uwagi na znaczenie i&nbsp;rolę aktów pokutnych w&nbsp;czasie Mszy świętej. Mówiąc o&nbsp;pokucie, trzeba najpierw poznać swój grzech. Każde spotkanie z&nbsp;Bogiem jest aktem pokutnym. Przez odczytywaną Ewangelię, modlitwy Bóg przemawia do nas. Obrzędy obmycia rąk, okadzenia dokonywane przez kapłana zanim przystąpi do złożenia ofiary winny skłonić nas do własnego oczyszczenia, gdyż stajemy przed Bożym obliczem. Przed komunią świętą wyznajemy naszą niegodność wobec Boga, ale Msza święta jest wydarzeniem, w&nbsp;czasie którego człowiek zyskuje nową godność. Gdy stajemy wobec Boga, mamy poczucie grzechu i&nbsp;uświadamiamy sobie zło, jakie on niesie ze&nbsp;sobą dla nas samych i&nbsp;innych ludzi. Rachunek sumienia, popatrzenie na swoje życie wobec Zbawiciela, określenie naszej rzeczywistości ma być drogą do rozwoju naszej doskonałości i&nbsp;świętości.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p style="text-align: center;">III</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Trzecia konferencja poświęcona była ofierze w&nbsp;czasie Mszy świętej. Na ofiarę składamy chleb i&nbsp;wino, owoc ziemi i&nbsp;naszego wysiłku intelektualnego. W&nbsp;chlebie koncentruje się całe życie, które przedkładamy Bogu w&nbsp;czasie Eucharystii.</p>
<p>Ofiarę składa Jezus Chrystus w&nbsp;swoim ciele jako Bóg-Człowiek. Składa ją dobrowolnie. Przez to stał się wzorem posłuszeństwa wobec Ojca.</p>
<p>Ofiarę składamy także my wszyscy, od chrztu świętego włączeni w&nbsp;Chrystusa. Sakrament Eucharystii powoduje nasze upodobnienie się do Zbawiciela. Msza święta jest ofiarą Chrystusa z&nbsp;życia, ścieżką dochodzenia do Ojca. Jej owocem jest pokarm na życie wieczne, dostęp do nieśmiertelności oraz świadome dążenie do doskonałości, do zjednoczenia się Bogiem.</p>
<p>Ksiądz rekolekcjonista podkreślał wagę naszego przygotowania się do Mszy, podjęcia z&nbsp;wiarą i&nbsp;ofiarą postu eucharystycznego, chwil milczenia i&nbsp;ciszy, wzbudzenia intencji, uczenia się słuchania słowa Bożego. To wszystko zbliża nas do owocnego korzystania z&nbsp;Bożych darów płynących z&nbsp;Eucharystii.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p style="text-align: center;">IV</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Rozważania nad bogactwem i&nbsp;ważnością niedzieli w&nbsp;życiu chrześcijanina były treścią czwartej konferencji rekolekcyjnej. Niedziela to dzień Chrystusowego zmartwychwstania, doświadczenia faktu powstania z&nbsp;martwych w&nbsp;poranek wielkanocny oraz spotkanie z&nbsp;Osobą Jezusa – doświadczenie Jego obecności.</p>
<p>W niedzielę dokonuje się też zesłanie Ducha Świętego, dzielenie się Chrystusa z&nbsp;nami Duchem Świętym. W&nbsp;tym dniu mamy spotkać Jezusa i&nbsp;przyjąć Jego Ducha. Mamy dostrzec Chrystusa jako początek i&nbsp;koniec, który daje życie i&nbsp;pozwala mu trwać.</p>
<p>Niedziela jest czasem odpoczynku i&nbsp;zatrzymania się na dziele stworzenia Boga z&nbsp;miłości do człowieka. Jest to dzień refleksji nad tym Bożym darem. Niedziela jest również dniem, w&nbsp;którym objawia się Kościół; dniem spotkania wierzących wobec Chrystusa i&nbsp;wokół Chrystusa. Jest to dzień solidarności, gdyż łatwiej potrafimy dostrzec człowieka i&nbsp;jego potrzeby. W&nbsp;niedzielę mamy podziękować Bogu, że istniejemy i&nbsp;mamy perspektywę przejścia do życia wiecznego.</p>
<p>Różnorodne aspekty niedzieli, choćby te wymienione wyżej, zmuszają nas do zastanowienia się i&nbsp;przyjęcia właściwego modelu jej świętowania, określenia jej należytego miejsca i&nbsp;znaczenia w&nbsp;naszym życiu.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Niewątpliwym pozytywem tych rekolekcji, oprócz ciekawych konferencji, była możliwość żywych, niczym nieskrępowanych dyskusji. Inspiracją do nich były słowa rekolekcjonisty oraz doświadczenia uczestników, którymi się chętnie dzielili. W&nbsp;wypowiedziach pojawiło się pragnienie właściwego zrozumienia najtrudniejszych problemów związanych z&nbsp;Eucharystią w&nbsp;aktualnej rzeczywistości. Można mieć nadzieję, że oczekiwania te zostały spełnione. Według zgodnej opinii uczestników ta forma duszpasterstwa dla przedsiębiorców i&nbsp;pracodawców powinna być kontynuowana.</p>
<p>Rekolekcje pod względem treści były wielkie, pod względem uczestnictwa nieco mniejsze – 14 par małżeńskich z&nbsp;kilku diecezji. Organizatorom za&nbsp;wszystko, czego doświadczyliśmy, należą się słowa „Bóg zapłać”.</p>
<p style="text-align: right;"><em><span>Maria uczestniczka rekolekcji</span></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/rekolekcje-o-eucharystii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lider – mozaika cech</title>
		<link>http://www.duszpasterstwotalent.pl/lider-cechy/</link>
		<comments>http://www.duszpasterstwotalent.pl/lider-cechy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2005 10:00:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>x.Przemek</dc:creator>
				<category><![CDATA[2005 nr 4]]></category>
		<category><![CDATA[Biuletyn TALENT]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijanin]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[pracownik]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.duszpasterstwotalent.pl/?p=1277</guid>
		<description><![CDATA[Często zadajemy sobie pytanie, skąd się biorą liderzy? Jak stać się skutecznym liderem? Jak inspirować ludzi?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Marta Karaś</strong></em></p>
<p><strong>Często zadajemy sobie pytanie, skąd się biorą liderzy? Jak stać się skutecznym liderem? Jak inspirować ludzi?</strong></p>
<p><strong>Lider to osoba, która przewodzi. Siłę i&nbsp;skuteczność lidera się zdobywa. Nic nie jest dane raz na zawsze i&nbsp;prawdziwy lider jest tego świadomy.</strong></p>
<p>Lider swoją siłą wpływu i&nbsp;zdolnościami powoduje, że inni idą za&nbsp;nim nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą. On bardziej porywa niż rozkazuje. Dzięki swoim umiejętnościom wyzwala w&nbsp;ludziach większą i&nbsp;lepiej ukierunkowaną energię działania. Lider przede wszystkim posiada umiejętność współżycia z&nbsp;innymi ludźmi, rozumie relacje między nimi, potrafi zainteresować ich swoimi pomysłami i&nbsp;motywować do pracy.</p>
<p>Niewątpliwie bycie liderem to sztuka i&nbsp;kompilacja wrodzonych talentów z&nbsp;nabytymi cechami, nad którymi można świadomie pracować.</p>
<p>Wielu psychologów zastanawia się i&nbsp;analizuje cechy idealnego lidera. Z&nbsp;wielu podsumowań wyłania się przede wszystkim znajomość siebie, równowaga emocjonalna i&nbsp;samokontrola, wysokie kompetencje interpersonalne, konsekwencja i&nbsp;głębia życia duchowego.</p>
<p>Różne też są style przewodzenia, które może zastosować lider wobec swej grupy:<br />
 • niezaangażowany (np. urzędy),<br />
 • przyjacielski (np. fundacje, stowarzyszenia),<br />
 • demokratyczny (w sytuacjach stabilnych dla firmy),<br />
 • autokratyczny (w sytuacjach zagrożenia).</p>
<p>Dobry lider jest elastyczny i&nbsp;dostosowuje styl oraz sposób pracy do swoich naturalnych cech osobowości, sytuacji i&nbsp;okoliczności, mając na uwadze zarówno oczekiwania pracowników, jak i&nbsp;wydajność pracy.</p>
<p>Osobowość lidera możemy określić jako dojrzałą wtedy, gdy umie być otwarty i&nbsp;przekracza utarte schematy. Prawdziwy lider umiejętnie odnajduje się w&nbsp;różnorodnych sytuacjach, nie lękając się niekiedy rezygnowania ze&nbsp;swej pozycji i&nbsp;autorytetu. Wie, że rozwój to pokonywanie lęków i&nbsp;obaw, a&nbsp;trudności towarzyszą często różnym przedsięwzięciom.</p>
<p>Jeśli byśmy się zastanowili nad liderem w&nbsp;kontekście chrześcijaństwa, to wymiar ten tylko pogłębiłby jego charakterystykę. Chrześcijański lider powinien posiadać wrodzone zdolności, jak i&nbsp;chęć udoskonalania umiejętności kierowania ludźmi i&nbsp;podejmowania decyzji, ale również odpowiednią hierarchię wartości. Praca nad sobą, pogłębione życie duchowe i&nbsp;wspieranie rozwoju pracowników winno być dla niego czytelnym świadectwem przykazania miłości, do którego jako chrześcijanie jesteśmy powołani.</p>
<p>Reasumując te krótkie rozważania o&nbsp;liderze i&nbsp;różnych aspektach jego funkcjonowania, zwraca uwagę harmonijność w&nbsp;trzech sferach: psychicznej, fizycznej i&nbsp;duchowej. W&nbsp;myśl zasady: „Słowa uczą, a&nbsp;przykłady pociągają”, skuteczny lider powinien być wiarygodny i&nbsp;spójny w&nbsp;działaniu. Jako organizator, patron, integrator, doradca i&nbsp;kreator winien wyzwalać w&nbsp;innych motywację, pozytywne emocje, pomagać im odkrywać ich talenty, nie zapominając o&nbsp;nieustannej pracy nad sobą i&nbsp;rozwojowym podejściu do życia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.duszpasterstwotalent.pl/lider-cechy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

